The spoils
Wczoraj zachowywałem się w sposób karygodny i łagodnie mówiąc nieprofesjonalny….
Pojawił się w sprzedaży długo oczekiwany dodatek do gry karcianej The Spoils. Mimo, że za karciankami, zwłaszcza kolekcjonerskimi, nie przepadam (znów – łagodnie mówiąc), to mnie także zelekryzowała ta wiadomość. A wszystko przez…. obrazki :)
Mam słabość do pięknych grafik i pomysłowych projektów – a w grach karcianych producenci “stają na rzęsach”, żeby stworzyć atrakcyjny graficznie produkt. Aby karcianki efektywnie się sprzedawały, trzeba uderzyć także w potrzeby kolekcjonerskie i zbierackie klientów. Stąd w wielu grach typu CCG na kartach są grafiki zdolnych i znanych plastyków.
Ludzie projektujący The Spoils przeszli samych siebie. Każda karta to mała historyjka zmieszczona na jednym obrazku. Tak więc po zakupieniu boostera czy startera z nowego dodatku wokół otwierającego zestaw nabywcy zbiera się wianuszek osób, chcących pooglądać „arty” i pozachwycać się pomysłami. I pierwszy raz chyba mamy do czynienia z karcianką, która w tak dużym stopniu budzi zainteresowanie nie tylko graczy, ale i postronnych.
A ja już wogóle zwariowałem. Gdy słyszałem że w sklepie ktoś kupuje Spoils (moje biurko znajduje się w pomieszczeniu przylegającym) zaczynałem nasłuchiwać znajomego dźwięku otwieranego boostera. I w porywie słabości wyskakuję zza monitora oglądać, co też tym razem za karty “wyskoczyły”. Wiem, że to niekulturalne, ale nie mogę się pohamować.
Nie będę tutaj pisał o mechanice gry itp. Chciałby tylko zaprezentować typ poczucia humoru oraz to, jak dużo treści można zmieścić na jednej karcie przy pomocy niewielkiego obrazka. Oto kilka grafik:
Nie mogę się też oprzeć, by przy tej okazji nie zaprezentować dotychczasowych liderów w konkurencji:
Najciekawsza gra karciana pod względem ilustracji. Posiadam swoje pudełko z pięknymi graficznie kartami z różnych gier i tak samo chętnie jak pokazuje je w sklepie – podzielę się nimi tutaj. Rzecz jasna nie liczy się tutaj gra jako gra – a jedynie walory artystyczne dzieł zawartych na jej kartach. W wielu przypadkach możemy zaobserwować, że graficy nie stronią od szlachetnych i tradycyjnych technik malarskich – dość popularna jest akwarela, bywa, że zobaczymy czarno-biały rysunek tuszem. Częstokroć także wydaje się albumy z powiększeniami wybranych grafik.
Zawsze lubiłem utwory Lovecrafta a szata graficzna gry karcianej Call of Cthulhu CCG znakomicie oddaje klimat tej literatury. Grafiki najczęściej są poważne, unika się stylistyki komiksowej. Sporo akwareli, znakomita gra światłem i cieniem.
Inną pięknie zaprojektowaną grą jest Legenda Pięciu Kręgów. Tutaj mamy do czynienia z bardzo jednolicie skomponowaną szatą graficzną – poszczególne karty w mniejszym stopniu różnią się od siebie klimatem. Miłośnikom kultury i estetyki dalekiego wschodu z pewnością przypadnie to do gustu.
Bardziej kontrowersyjną (nie tylko graficznie) jest gra Vampire: The Eternal Struggle. Tutaj ilustracja zajmuje mniejszą część karty. Poszczególne edycje, a nawet poszczególne karty są bardzo zróżnicowane – sięga się tutaj do bardzo szerokiej gamy technik – od komiksowego rysunku tuszem, po realistyczne malarstwo.
Miłośnikom stylistyki czysto komiksowej zapewne spodoba się Thorgal czy Conan. Na kartach tych gier widzimy po prostu wybrane obrazki z komiksów – co daje nam przyjemną jednolitość. A Ci, którzy czują do Thorgala sentyment mogą siedzieć przed karcianką godzinami i tylko wpatrywać się w obrazki.
I ostatni rodzaj podejścia do tematu: gry karciana oparte na grach komputerowych (niestety coraz bardziej popularne). Tutaj za ilustracje mamy często screeny z gry – ale na szczęście nie tylko. Twórcy World of Warcraft TCG zatroszczyli się o atrakcyjność produktu i zamiast standardowej grafiki komputerowej mamy jej artystyczną interpretację. Zaowocowało to wieloma znakomitymi ilustracjami, z których wybór został opublikowany w formie zestawu plakatów.
To oczywiście tylko wybór. W REBELU aktualnie prowadzimy blisko 30 różnych gier karcianych i w każdej znajdą się smaczki. Zresztą – ciekaw jestem Waszej opinii na temat prezentowanych przykładów i tego, czego tutaj zabrakło (Kult? Eve?). Uprzedzam pytania o Magic The Gathering: nigdzie nie mogę znaleźć przepięknych i klimatycznych ilustracji z wczesnych edycji (z wczesnych lat dziewiędziesiątych) – kolega Jędrzej obiecał, że mi je wykopie z szafy i wtedy je tutaj dorzucę.
A wracając do wstępu tego wpisu – przepraszam wszystkich, których napadłem wyrywając z ręki karty do Spoilsów. Więcej to się nie powtórzy (kupiłem sobie własne). A wszystkim, którzy jeszcze tej gry nie widzieli – namawiam, choćby do pobuszowania po Internecie. Dobra zabawa.













Ojj, lepiej w The Spolis się nie zaciągam, bo pewnego dnia nic w skarbonce mi nie zostanie ;)
Dlatego zostaję przy moich Piratach :)
zima44 — 10/05/2008 @ 11:17
Zobaczcie na podpis pod nazwą ostatniej karty do Spoilsów (tej żółtej) – “czy ja je jadłem… nie, ja je całowałem….. przy pomocy widelaca…” – i teraz jeszcze raz na obrazek. o_O
Dziwne poczucie humoru mają ci amerykanie (?), ale mnie to kręci
SpoilsFan — 10/05/2008 @ 19:26