Zalani nowościami

Rafał Szczepkowski | gry planszowe | 1 lipca 2008

Czasem jest tak, że przez kilka tygodni nie pojawia się w dziale nowości nic ciekawego – natomiast czasami jest tyle nowych planszówek, że nie sposób się w tym odnaleźć. Jeśli chodzi o czerwiec słonecznego roku 2008, mamy w Rebelu zdecydowanie do czynienia z tą drugą sytuacją.

Nie ma więc dnia, bym nie pomagał (czy to przez gadu-gadu, czy mailem, czy telefonicznie) w wyborze czegoś spośród nowych tytułów. Stąd też ten wpis na blogu – może on pozwoli choć trochę to wszystko poukładać. Wymienię tutaj kilka tytułów w które udało nam się zagrać, przygotować polską instrukcję i możemy je szczerze polecić.

agricolaNie byłbyłm sobą, gdybym nie zaczął od premiery polskiej edycji gry Agricola. Nie będę się rozpisywał – o grze jest głośno wszędzie. Tym, których odstrasza cena (a ma prawo odstraszyć) polecam zastanowić się nad kupieniem wydania niemieckiego (z polskimi tłumaczeniami wszystkich elementów) – trochę nam go zostało, więc aktualnie jest na bardzo korzystnej wyprzedaży. Choć oczywiście polecam polskie wydanie firmy Lacerta – figurki świnek i krówek dodają grze uroku. Poza tym, czyż nie lepiej kupić jedną DOBRĄ grę, niż dwie średnie?

Niedawno też poznaliśmy nominacje do najbardziej prestiżowej nagrody w Europie (a pewnie i na świecie) dla rodzinnej gry planszowej: niemieckiej Spiel des Jahres. Zainteresowanych wiadomościami o tej nagrodzie zapraszam do czasopisma Świat Gier Planszowych, gdzie cyklicznie jest opisywana historia tego wyróżnienia. W tym roku nominowano: Keltis, Stone Age, Suleika, Wie Verhext oraz Blox. Dwie pierwsze pozycje są szerzej znane i przez wielu uznawane za faworytów do zwycięstwa. Ale z SdJ rządzi się swoimi prawidłami – nie raz wybór jurorów zadziwiał publiczność.

Rebel trzymał kciuki za Stone Age – nie dość, że to znakomita pozycja, to jeszcze naszego ulubionego wydawnictwa Hans Im Glueck (zapraszam na Świnkową Promocję!). A zespół projektantów tej gry kryjący się pod pseudonimem Michael Tummelhofer już kiedyś “zaliczył” nominację – za znakomity Sankt Petersburg. Wierzyliśmy, że tym razem dostanie się pierwsza nagroda…  Drugim naszym faworytem był Rainer Knizia – choć jego Keltis nie jest odkrywczą grą, raczej adaptacją znakomitych Zaginionych Miast dla większej ilości graczy.

I ten drugi strzał okazał się celny – dziś dowiedzieliśmy się, że Spiel des Jahres otrzymała gra Keltis! Pewną ironią losu jest fakt, że dr Knizia dostał Spiel des Jahres za pozycję, której nikt nie będzie wymieniał wśród jego najlepszych dokonań: Ra, Ingenious, czy Eufrat i Tygrys. Keltisa polecam nie tylko fanom Zaginionych Miast, ale także każdemu, kto lubi niedługie gry oparte na mechanice wykładania sekwensów kart (taki wieloosobowy pasjans). Do tego dochodzi element wyścigu, co sprawia, że mimo pewnej prostoty gra trzyma w napięciu.

Bywało też w historii tej nagrody, że otrzymywały ją abstrakcyjne gry logiczne, jak tegoroczny Blox. Napisałem “abstrakcyjne” – choć reguły Bloxa są tak złożone, że gdyby grę ubrać w jakąś szatę graficzną (wielbłądy, świątynie, Indiana Jones czy najazd kosmitów) i dopisać jakąś fabułę to nikt by nie miał uwag. Mamy tutaj kilka zbiegających się elementów – zbieranie potrzebnych kart w ręku, budowanie i rozbieranie wież, poruszanie i zbijanie pionów – ale wszystko logicznie i sprawnie funkcjonujące. Do tego może być to jedna z niewielu gier tego gatunku, które lepiej wypadają na 3-4 graczy niż na dwóch! Jeśli lubisz Ingeniousa, Blokusa, czy gry projektu GIPF – Blox także może być dla Ciebie!

Pick and PackJeśli szukasz gry dwuosobowej pojawiła się gra, którą musisz się zainteresować – Pick & Pack. Gra wydana jest solidnie i schludnie, nie zawiera ani jednego niepotrzebnego elementu. Gracze zbierają na zmianę z planszy skrzynki z różną ilością jabłek, poruszają jednak tylko jednym podajnikiem – co sprawia, że interakcja jest bardzo duża – ważne jest nie tylko to, co zrobisz w swoim ruchu, ale także czy nie pozwolisz przez to przeciwnikowi na zbyt wiele. Niewielkie pudełko mieści się jak znalazł w samochodzie czy plecaku – idealna pozycja na podróże we dwoje.

Do zabrania ze sobą w podróż lub szybkiego grania rodzinnego (a może imprezowego?) nadaje się szczególnie Animalia. Zbieramy kolorowe karty ze zwierzakami, starając się zbierać ich jeden lub dwa gatunki. “Gwoździem” są szczególne umiejętności niektórych zwierząt – złodziejaszek potrafi podkraść wartościową kartę przeciwnikowi, obserwator układa wierzchnich 5 kart z talii, natomiast zgywus podrzuca kartę przeciwnikom – oczywiścię tą, która im najbardziesz przeszkodzi. Nadto niektóre zwierzaki cechuje szyk i uroda, inne wyglądają jak ubłocone łajzy – i to też się liczy! Gra trwa 15-20 minut, ale chyba nie da się zagrać tylko raz – ilekroć wyciągaliśmy ją z pudełka jakoś nie mogliśmy się od niej uwolnić. Zresztą – zobaczcie sami – czy tak uroczym stworzonkom można się oprzeć?

Acquire to gra dla tych, którzy lubią gry ekonomiczne w starym stylu: bez graficznego przepychu (a mówiąc ściślej – surowe), kładące nacisk na inwestowanie, tworzenie sieci hotelowych, ich fuzję, obracanie gotówką… Jest to reedycja gry z lat szcześciesiątych – do dziś grana i ceniona. Od kilku lat nieobecna na rynku, wraca z rozmachem w nowej szacie graficznej.

Trzeba także napisać o nowej kooperacyjnej grze Pandemic. Fabuła jest nowatorska – po świecie rozprzestrzeniają się zarazy a gracze odgrywają role postaci mających zapobiec pandemii.  Możemy być Medykiem, Badaczem,  Naukowcem, Logistykiem lub Ekspertem Budowlanym - każda z tych postaci dysponuje specjalnymi zdolnościami – ich właściwe wykorzystanie to klucz do zwycięstwa. Gra pozwala także na stopniowanie trudności – można grać na trzech poziomach: łatwym, normalnym oraz trudnym. Po kilku partiach udało się wygrać na normalnym – poziom trudny pozostawiam wyjadaczom. Polecam także wysłuchanie podcastu na temat gier kooperacyjnych na blogu Games Fanatic.

W mojej prywatnej kolejce gier do zagrania są teraz trzy tytuły:

Neuland – troszkę bardziej złożona gra – optycznie podobna do Osadników – ale znacznie cięższa od nich. Powinna spodobać się miłośnikom gier typu Puerto Rico, Caylus. Pozbawiona elementu losowego, zawiera nowatorkski mechanizm wyznaczania kolejności w rundzie.

Metropolys to gra o zdumiewająco prostej mechanice – lecz kryjąca wiele smaczków. Niby stawiamy na zmianę budyneczki w różnych częściach miasta (lekko się licytując – ale z “twistem” – nie licytujemy konkretnego pola, tylko każda oferta musi być postawiona na sąsiednim) – starając się je ustawić w najkorzystnieszych dla siebie miescach (te, na kartach specjalnych, losujemy przed grą). Jestem przekonanay, że gra należy do tych, w których prosta mechanika odsłania bogactwo możliwości i strategii.

Nefertiti to urzekła mnie swoją planszą. Niestety jeszcze nie mamy do niej polskiej instrukcji – ale oceny i opinie na BoardGameGeeku wskazują, że to wartościowa pozycja. Jak to się dzieje, że tematyka Egipska skłania do tworzenia gier licytacyjnych (Amun-Re, Ra, teraz Nefertiti)? Czy to tylko przypadek?

Komentarze »

Napisz pierwszy komentarz.

RSS komentarzy. TrackBack URI

Odpowiedz

REBEL.pl - największy w Polsce sklep z grami planszowymi.