Problem okładki

Rafał Szczepkowski | gry role-playing | 15 września 2008

Wszyscy zwracają uwagę na stan zakupionych gier. Każdy chciałby dostać nowiusieńką, zafoliowaną grę; pachnącą farbą drukarską nieotwartą wcześniej książkę. Stąd nie dziwi nas wcale wiele pytań dotyczących jakości gier, ich stanu, tudzież próśb o sprawdzenie przed wysyłką –  czy książka nie ma porysowanej okładki, pogniecionych rogów. Więcej – wiele osób pyta nas przed złożeniem pierwszego zamówienia, w jaki sposób magazynujemy produkty? Czy gra planszowa na pewno jest zafoliowana? Czy sprzedajemy ksiażki ze sklepowej półki, które każdy mógł sobie zdjąć i przejrzeć?

Szczególnie wyczuleni są miłośnicy gier fabularnych. Nic dziwnego – wydawcy prześcigają się w tworzeniu coraz to piękniejszych okładek wykorzystując nowe technologie druku – co podręcznik do rpg-a to arcydzieło. Nie po to wydawcy i graficy dokładają starań by do odbiorców docierały porysowane okładki, pogniecione rogi…
To krótkie sprawozdanie dedykuję (załączając pozdrowienia) Panu M., z którym rozmawiamy już od roku (pewnie częściej niż raz w tygodniu) – w dużej mierze - o jakości podręczników.

Czy mogę obejrzeć tę książkę?

To pytanie, skierowane do sprzedawcy w sklepie fizycznym w Gdańsku, pada regularnie. I tutaj mamy wielki (i odwieczny?) dylemat. Czy wręczyć książkę, narażając ją na otrzymanie “znamion” wzkazujących na jej przeglądanie – czy odmówić, zostawiając nieskalany egzemplarz dla klientów zamawiających przez internet?

Odmówić obejrzenia towaru przed zakupem w sklepie fizycznym nie możemy. Ale możemy ustawić półki z książkami za plecami sprzedawcy – aby nikt nie mógł po nie sięgnąć bez jego wiedzy i przyzwolenia. Co więcej, można także, pisząc nieładnie – ocenić czystość rąk oglądającego oraz poprosić o zachowanie ostrożności przy oglądaniu (możliwie nawet – usadzić przy stoliku). Bardzo przepraszamy wszystkich, których w ten sposób mogliśmy urazić. I prosimy o zrozumienie. Z pewnością nikt nie chciałby otrzymać “macanej” książki… Pana z hamburgerem, którego poprosilimy o umycie i wysuszenie rąk szczególnie przepraszamy.

Oto półeczki w sklepie w Gdańsku:

Problem zresztą nie jest globalny. Cieszymy się zaufaniem klientów korzystających z RPG-ów, stąd zamawiamy książek na tyle dużo, że 99% z nich nigdy nie będzie dotknięta przez osobę inną niż magazynier pakujący – gromadzone są bowiem w magazynie i nie trafiają nigdy do sklepu fizycznego.

Takie pozycje, które zamawiamy “masowo”, w opakowaniach zbiorczych (np. D&D 4.0; Dark Heresy, podręczniki podstawowe i większość dodatków do World of Darkness czy Exalded) trafiają tylko na półki w magazynie.

 

Jedyną tak naprawdę możliwość otrzymania “dotykanej” książki mają Ci, którzy zamawiają coś rzadkiego, oryginalnego (bo mamy pewnie 1-6 sztuk jedynie) i dostępnego “do 48 godzin” (bo oznacza to, że leży na półce sklepowej). Dla osób szczególnie wymagających wysokiej jakości produktu: namawiamy zawsze na kontakt po złożeniu zamówienia (telefoniczny czy na gadu-gadu) – zawsze chętnie sprawdzimy to przed wysyłką.

A co się dzieje, gdy znajdziemy uszkodzony lub sponiewierany egzemplarz? Trafia on do specjalnej kategorii PRODUKTY USZKODZONE (zwanej przez nas żartobliwie near-mint). Powodem uszkodzenia może być zagięty róg, porysowana okładka (lub czasem obtarta, tak że z błyszczącej stanie się matowa). Niedopuszczalne oczywiście są wgniecenia, stłuczenia, rozerwania itp. Wiele osób, dla których podobne wady nie stanowią problemu (albo ważniejszy jest po prostu aspekt finansowy) - korzysta z tych 10-50% obniżek cen. 

Bywa też tak, że klient otrzymawszy “uszkodzony” podręcznik pyta nas na czym polega wada, bo nie może jej znaleźć.  Cóż, wyszkolone oczy naszego szefa magazynu dojrzą wszystko!

Komentarze (3) »

  1. Sam kupiłem Osadnik z Katanu, którzy mieli mieć uszkodzone pudełko. Po otrzymaniu przesyłki zdziwiłem się, bo Rebel prawdopodobnie wysłał mi nowiutką grę. Dopiero po drugich oględzinach znalazłem niewielkie uszkodzenie – na tyle małe, że z czystym sumieniem mógłbym ją wręczyć jako prezent. Dla mnie takie uszkodzenia nie mają większego znaczenia, bo prędzej czy później “samo się zniszczy”, a tak przynajmniej zaoszczędzę kilka złotych. Byle części nie brakowało :-).

    Eugen — 26/10/2008 @ 22:45

  2. Też jestem na tym punkcie strasznie wyczulony, a już szczególnie mnie wpienia to przy księgarniach gdzie każdy może dotykać danej pozycji swymi brudnymi, oblepionymi bakteriami i syfilisem rękami! I tu punkt dla Rebela – mimo, że klienci mogą w Gdańsku se oglądać produkty jak chcą i ile chcą, to te produkty są w STANIE IDEALNYM!! Sam kupiłem u nich kilka podręczników, więc wiem o czym mowa, a jako osoba z silną nerwicą natręctw muszę stwierdzić, iż książki te są nadal w takim stanie jakby wyjechały z drukarni (zgadliście – jestem samotnym zgredem).

    Arkady — 13/01/2009 @ 18:33

  3. A co do działu produkty uszkodzone czasem warto by było przeczytac, co w ogóle oferujecie pod konkretną pozycją: bo sam tytuł, cena i opis uszkodzenia mnie osobiście np. mało zachęca w porównaniu np. z produktami nianaruszonymi, gdzie mamy dokładny opis produktu, fotki itp. Jakoś mi specjalnie nie robi czy np. podręcznik ma obitą okładkę czy gdzieś się folia naderwała – ale fajnie byłoby znać szczegóły;)
    Pozdrawiam,
    Mario.

    Mario — 03/02/2009 @ 04:09

RSS komentarzy. TrackBack URI

Odpowiedz

REBEL.pl - największy w Polsce sklep z grami planszowymi.