Sprawozdanie z Polconu – cześć druga
Dzień drugi Polconu zdominowany był przez trzy duże wydarzenia.
Pierwszy odbył się turniej w Pitchcara: kilkunastu zawodników przedzierało się przez eliminacje na krótkich torach, by spotkać się w wielkim finale na imponująco długim i szczególnie trudnym torze. Brak barierek zewnętrznych na “szybkich” zakrętach wymuszał dużą ostrożność – żeby wygrać trzeba było jechać na granicy ryzyka.
Jak zwykle na konwentach nie trzeba było być specjalistą by mieć szansę na wygraną – dwie osoby spośród finalistów grały w Pitchcara pierwszy raz! A oto zdjęcie finałowej trasy – proszę zwrócić uwagę na finezyjny układ barierek za drugą skocznią.
Drugim wydarzeniem był turniej gier logicznych. Zawodnicy mierzyli się w grach: Pentago, Otello, Atari Go, Pylos, Quoridor, Rój oraz Zertz. Dobór gier i przeciwników był losowy, w każdą grę grało się do 2 zwycięstw – więc wszystko przebiegało dynamicznie. Wielu graczy tuż przed grą poznawało zasady tych, w końcu niebanalnych, gier – co sprawiło, że pojawiły się głosy, by zrobić turniej ponownie, jeszcze raz.
Natomiast nawiększą popularnością zdecydowanie cieszył się turniej w Neuroshimę Hex. Wzięło w nim udział ponad 20 graczy, z czego spora część bardzo doświadczonych. Tutaj nie było miejsca dla nowicjuszy, gra była twarda i zażarta, toczona w otoczeniu wianuszka kibiców.
Jeszcze dwa słowa o grach cieszących się nawiększym zainteresowaniem.
Z pewnością hitem jeśli chodzi o ilość wypożyczeń była uniwersalna gra Hej! To moja ryba! – dobra i dla starszych i dla młodszych, dla dwojga, trojga, czworga – na szybką i śmieszną grę a także na mocną “myślówę”. Egzemplarz praktycznie nie leżał na półce, przechodziła z rąk do rąk.
Nadspodziewanie natomiast pozytywie została przyjęta gra Battle Line, dopakowana przeze mnie do plecaka w ostatniej chwili (bo zostało trochę miejsca). Okazało się, że jest duża potrzeba gry dla dwóch graczy, o prostych, klarownych zasadach a dużej rywalizacyjności. Rzeczywiście – Battle Line bywa nazywany “Zaginione Miasta z zębami” – mechanika jest bardzo podobna ale zrobiona w kierunku dużo większej rywalizacyjności.
A co wyglądało najbardziej malowniczo? Age of Empires III
Dzień trzeci to głównie Agricola. Zasady gry tłumaczyłem dwóm różnym ekipom – po ok.30-40 minut każdej. Po takim doświadczeniu człowiek jest naprawdę spruty. Na szczęście raz także mnie udało się dołączyć do rozgrywki. Agricola jest nawet w tym wyjątkowa, że bardziej doświadczony gracz nie psuje rozgrywki nowicjuszom (jak to w przypadku innych gier często bywa). Grający w Agricolę po raz pierwszy nie bardzo są w stanie ocenić kto sobie lepiej radzi w początkowym czy środkowym etapie gry. Stąd brak jest nawet dyskomfortu związanego z wiedzą, że jeden z przeciwników “odjeżdża” z punktami zwycięstwa. W grach z torem punktów zwycięstwa wokół planszy gracze zostający daleko w tyle mogą zniechęcić się w połowie rozgrywki – w Agricoli wszyscy w dobrej atmosferze starają się jak najwięcej wyciągnąć ze swojego poletka.
Oczywiście poza Games Roomem istnieje także inny Polcon – dziesiątki sal z prelekcjami, zaproszonymi gośćmi, Mistrzostwa Polski w World of Warcraft TCG oraz turnieje w figurkowego Warhammera, kilka LARPÓW, trochę różnych kursów i konkursów – jest w czym przebierać. Centralnym punktem, galą, jest co roku wręczenie Nagród im. Janusza Zajdla – dla najlepszej powieści i najlepszego opowiadania tego roku. O tym ostanim wydarzeniu mam ochotę napisać więcej – ale to już chyba w następnym odcinku.
Z Polconu urywam się przedwcześnie, już w sobotnią noc – wszak w poniedziałek od rana jestem przed klawiaturką w Rebelu, a to 500km do przebycia…



Omg, z tylu fot akurat musiała trafić ta na której jestem xD
Artoth — 11/09/2008 @ 15:37