Z cyklu Curiosa: część pierwsza – Cthulhu Rising
Przychodzi taki moment w życiu każdego planszówkowicza, gdy wszystkie gry zaczynają wydawać się do siebie podobne. Po otworzeniu pudełka widzimy garść drewnianych kosteczek w różnych kolorach, kilka większych pionków, mniej lub więcej kart, żetony, planszę względnie kilka plansz dla każdego z graczy, czasem kostkę, pieniążki lub parawaniki. Z czasem przestają ekscytować nawet chronometry (jak w Thebes), tu i ówdzie pojawiające się rondle czy klepsyderki. Z rzadka krew żywiej krąży w żyłach na widok ślicznych bateryjek, kosmonautów i kosmitów z Galaxy Truckera; krówek, świnek i owieczek z polskiej edycji Agricoli czy porcelitowych kontenerowców z Containera… zwykle jednak jest marazm. (dalej…)