Co by mi Pani poleciła…

Magdalena Jedlińska | ogólne | 16 grudnia 2008

Przed Świętami telefon się dosłownie urywa, maile spływają nieustającym strumieniem, GG też nie pozostaje w tyle. Uwielbiam Święta i ten okres przedświąteczny w REBELu – człowiek czuje, że żyje. Połowa załogi zarzuca swoje zwykłe obowiązki na kilka godzin dziennie i pędzi naklejać listy przewozowe na paczki, nosić dostawy, drukować zamówienia, rozmawiać z klientami na sklepie. Ja jednak przez większość czasu jestem po prostu telefonistką i dobrze mi z tym. Ale czasami…

- Dzień dobry, szukam gry “Mały Magik”, czy mają ją Państwo?
Szybko przeglądam ofertę, ale gry nie ma. Coś mi się ta pozycja kojarzy, ale wyraźnie już nie ma jej w sprzedaży. W tym czasie mówię – Nie… widzę, że już jej nie ma. – rzut oka do panelu administracyjnego – Niestety. Gry nie mamy już w ofercie od dłuższego czasu.

- Oj, jaka szkoda… – klientka wyraźnie jest rozczarowana.

- Ale mogę polecić Pani inną grę – szybko szukam w myśli innych gier z “magiem” w tytule, kojarzy mi się “Noc Magów” i od razu wypalam – Mogę polecić inną grę, tylko że trochę droższą… – załamanie głosu, bo nagle orientuję się co to za gra, więc bezradnie dokańczam - … i zupełnie niepodobną.

W tym momencie usłyszałam za sobą grupowy wybuch śmiechu. Z trudem zachowałam powagę przez jeszcze kilka minut i jak tylko się z klientką pożegnałam, razem z całą załogą Rebela zaczęłam śmiać się z samej siebie. Chyba nigdy wcześniej nie udało mi się tak niezręcznie porozmawiać z klientem.

Oczywiście poza odbieraniem telefonów rozmawiam też z klientami przez GG. Tutaj już nie ma szansy na taką wpadkę przed klientem, bo zawsze jest czas na przemyślenie odpowiedzi.

- Dzień dobry, szukam gry podobnej do Gwiezdnego Kupca, w którą mógłbym grać z żoną. Takiej dobrej, zaawansowanej gry ekonomicznej. Wpadła mi w oko gra Twilight Imperium. I teraz właściwie liczę na Pani umiejętności sprzedażowe, bo nie jestem do końca przekonany…
- Jakby to… no nie polecam TI po tym, co Pan mi tu napisał. Wydaje mi się, że nie będzie Pan z niej zadowolony.
Ostatecznie skierowałam pana na Wysokie Napięcie, Puerto Rico czy Stone Age.

To były zawsze dwa najększe nasze zmartwienia
- jak przekonać klienta, że ta gra jest warta nabycia, a tamta zupełnie się mu nie spodoba.
- ktoś kupi planszówkę nie dla siebie i się zrazi do gier.

Wniosek? Warto zapytać nas czasami o radę. Nigdy nie wciskamy słabych gier, a często odradzamy ich zakup. Bo przecież tylko zadowolony z zakupu klient wróci do nas po nastęną grę.

Komentarze »

Napisz pierwszy komentarz.

RSS komentarzy. TrackBack URI

Odpowiedz

REBEL.pl - największy w Polsce sklep z grami planszowymi.