Do trzech razy sztuka…
Za nami już trzecie sobotnie spotkanie z grami. Na pewno nie ostatnie, ale pierwsze, które poważnie zaczęło budzić we mnie pewne obawy. Osób razem ze mną było w kulminacyjnym momencie 12 i nie bardzo było gdzie i na czym siedzieć. Poprosiłem więc Piotra o kolejne siedzenia, tak, aby w przyszłym tygodniu już ich nie zabrakło, nawet planując pewien przyrost grających.
Co działo się w ubiegłą sobotę?
Po raz kolejny na stole wylądował Smallworld – 6 osób zmagało się na największej planszy prowadząc do boju swoje spragnione wrażeń i cierpiące na nieustanny brak miejsca do życia rasy. Równolegle obok na większym stole 4 osoby rozgrzały się nieco przy Through the Ages. Trójka z nich była początkująca, rozgrywkę zakończyliśmy ukańczając pierwszą erę i wszyscy zgodnie stwierdzili, że następna partia definitywnie będzie musiała trwać 3 ery, gdyż na koniec wynik jest nieco wypaczony, ale na pierwszy raz wystarczy tyle. Ja tłumacząc i pilnując całej trójki czułem się jakbym rozgrywał 4 partie i po zakończeniu rozgrywki byłem wypruty jak po maratonie.
Rozegrana została także partia w Pimp: the backhanding – niestety nie brałem w niej udziału. Rozruszaliśmy także swoje palce w pralce i podnieśliśmy łapki w górę, w Hands Up!, w które mimo, że nikt specjalnie nie chciał grać to po skończonej partii wszyscy przyznali, że ubawili się świetnie, śmiechu było co nie miara i że to całkiem fajna gierka. Ostatnia godzinka, czy dwie zleciały nam na prowadzeni dysput i opowiadaniu niesamowitych historii z życia, które nam się przydzarzyły i mimo, że nie było to wszystko związane z grami (w międzyczasie jedynie przewracaliśmy Jengę) to czas spędzony w ten sposób cenię sobie równie mocno jak spędzony przy planszy :)
Nie było chętnych na tłumaczenie Race for the Galaxy, tym samym przepuścimy ten tytuł na następny tydzień. Jak pokazuje praktyka zagrać można w większość rzeczy, które są na zapleczu i nie zawsze sugerowany tytuł jest tym, który gracze chcą poznać (albo chcą tylko o tym nie mówią), co oczywiście dla Nas nie jest problemem – byleby znaleźli się chętni do grania.
Za tydzień gramy znów – zapraszamy tak samo serdecznie jak tydzień temu :)
Miałem się wybrać po raz pierwszy i zobaczyć jak wyglądają te spotkania, ale Jarmark Dominikański zatrzymał mnie niestety na dłużej niż sądziłem i nie dałem już rady dotrzeć do Rebela. Dwanaście osób? No ładnie, strach pomyśleć jakie tłumy będą w takim razie w kolejnych tygodniach, rezerwacje miejscówek będziecie musieli wprowadzić :D
Serafin — 03/08/2009 @ 12:05
Hubert mówił że od tej soboty przestanie
informować ludzi o tych spotkaniach bo niedługo
trzeba by stoły na zapleczu ustawiać :P
Asaliuru — 03/08/2009 @ 22:11
Zgadza się – jako, że pomysł z urządzeniem ogródka z parasolami na trawniku przed sklepem został zbojkotowany przez administrację budynku musimy wprowadzić pewne cięcia ;) A na poważnie miejsce jeszcze jest, ja zacznę się poważnie martwić jak przekroczymy 20 osób. Na razie jest jeszcze tylko troszkę ciasno, ale przynajmniej przytulnie ;p
Hubert Bartos — 04/08/2009 @ 09:52
Heh, mnie tym razem zatrzymał Woodstock, ale następnym razem się napewno pojawię. Chyba będę musiał własne krzesełko zabrać ;]
Migol — 04/08/2009 @ 10:54
Rozumiem że w tą sobotę żadnego spotkania nie ma ?
Asaliuru — 14/08/2009 @ 15:55