Poniedzielnik
Poniedziałek to dzień, w którym do Rebela przyjeżdżają dostawy, w ten poniedziałek na przykład 6 palet, nie licząc paczek drobnicowych z cotygodniowymi dostawami towaru. W poniedziałek na sklepie jestem właściwie sam, co jakiś czas wpadnie Filu, czy Pablo błędnym wzrokiem wodząc po półkach, szukając jakiegoś produktu do wysyłki. W poniedziałek do godziny 16 chłopaki są nie do pogadania – szuuu, chwytają coś z półki, szuuu – i już ich nie ma. Wygląda to podobnie jakbyś wcisnął trzy razy strzałkę w prawo w jakimś street fighterze – już są w innym punkcie, po drodze pozostaje tylko ich powoli znikający obrys.
Każda sekunda się liczy, do 16 trzeba spakować zamówienia z całego weekendu, a w poniedziałek jest ich najwięcej. To dzień, w którym nie bierze się wolnego, bo po prostu nie ma kto Cię zastąpić. Do tego Jacobs złamał ostatnio nogę i pracuje z domu (swoją fajnie to wygląda w biurze – jego komp jest odpalony, pojawiają się nowe okienka i maile same się piszą), więc wszelką dosyłką brakujących elementów trzeba zająć się na miejscu, poszukać ich w magicznych kartonach z zapasowymi elementami, spakować i dosłać.
Widłak dla odmiany jest w Hiszpanii, co dla mnie poskutkowało nauką obsługi naszego systemu hurtowego i złożeniem pierwszego zamówienia hurtowego ręcznie i na miejscu na życzenie jednej z naszych klientek.
Do tego dochodzą odbiory osobiste, które co jakiś czas trzeba sprawdzać i przygotowywać, odkurzenie sklepu, nowe produkty, które trzeba gdzieś umieścić, stare, które się sprzedały i trzeba je donieść na półkę.
To wszystko jednak robi się w wolnych chwilach, w chwilach, w których akurat na sklepie nikogo nie ma.
Bo właśnie większość mojego czasu spędzam służąc pomocą wszystkim odwiedzającym, w miarę możliwości i wiedzy odpowiadając na wszystkie pytania i doradzając przy wyborze, czy to planszówki, czy pierwszego podręcznika, czy figsów do jakiegoś bitewniaka, czy pierwszej talii do karcianki.
Jest to ulubiona część mojej pracy, no ale niestety czasem trzeba zrobić też coś innego ;)Wracając do sobotniego grania. W ubiegłym tygodniu w sobotę głównym “daniem” spotkania był niedostępny już niestety Manoeuvre. Jak się okazało przypadł do gustu grającym, zasady są dość proste, sama gra niby losowa, ale jak się okazało lepsze zarządzanie ręką oraz rozmieszczenie oddziałów na polu bitwy zwykle przechylało szalę zwycięstwa na stronę lepszego stratega. Spodobał się zwłaszcza Oli, która go odemnie pożyczyła i pewnie właśnie teraz zamęcza w komu Adama jakąś turecką jazdą :)
Za tydzień grania w Sobotę niestety nie będzie w pełnym wymiarze. Można przyjść, poprosić jakąś grę i zagrać, ale tylko do godziny 16. Będziemy w tym czasie na Polconie, nie wiem kto będzie mnie zastępował, ale zapewne nie będzie mógł posiedzieć dużo dłużej.
Po Polconie zapewne wrzucimy krótką relacyjkę, ale to na pewno nie w poniedziałek… :D
Hubert, no i gdzie jest relacja z Polconu? Ja czekam na podsumowanie mojej ciężkiej pracy na tej stronie :).
Halfling — 31/08/2009 @ 18:25