Przygotowując polskie wydanie gry okazuje się, że trzeba nagle przetłumaczyć sporo tekstu, którego wcześniej się nie zauważa. Jakieś prawa, jakieś podziękowania, jakiś tekst napisany bokiem na instrukcji, o którego istnieniu wcześniej się nie wiedziało nawet. Ale to nic w porównaniu z tłumaczeniem samej instrukcji. Niby zwykły tekst do przetłumaczenia…
(dalej…)
Gdy dostaliśmy propozycję wydania tej pozycji po polsku, nie mogliśmy się po prostu pohamować zwłaszcza po tym, jak zobaczyliśmy nową oprawę graficzną. Całkiem skutecznie udaje sympatyczną grę familijną (prawda?), pomimo tego, że jest to de facto dość wymagająca gra licytacyjna o silnej interakcji między graczami. (dalej…)
Któż nie lubi dodatków do gier planszowych…? Zwłaszcza, gdy są za darmo!
(dalej…)
Już zaraz, już za parę tygodni ujrzy światło dzienne polska edycja pewnej doskonałej gry. Na razie nie zdradzę tytułu i tylko zapytam: (dalej…)
Days of Wonder (producent takich hitów jak Ticket to Ride czy Memoir’44) zapowiada w tym roku premierę kolejnej “dużopudełkowej” gry – Small World. Już pierwsze opublikowane fragmenty grafik wyglądają imponująco, ale naprawdę ciekwawie wygląda od samego początku promocja tej pozycji, przeprowadzana z prawdziwym rozmachem. (dalej…)
Pracuję sobie pilnie, a tu wyskakuje mi jakiś link do youtube wysłany przez jednego z chłopaków z magazynu. Link zignorowałam, przecież pracuję! Nie, żeby mnie nie kusiło… ale odparłam pokusę. Niesłusznie. (dalej…)
Ponad miesiąc od ostatniego wpisu – cóż, w grudniu nie zajmujemy się niczym innym jak tylko wysyłaniem paczek pod choinki… styczeń przynosi niewiele oddechu, ale warto znaleźć chwilkę, by obejrzeć się za siebie i zaraz potem wybiec myślami w przyszłość, co przyniesie nowy planszówkowy sezon… (dalej…)
Przed Świętami telefon się dosłownie urywa, maile spływają nieustającym strumieniem, GG też nie pozostaje w tyle. Uwielbiam Święta i ten okres przedświąteczny w REBELu – człowiek czuje, że żyje. Połowa załogi zarzuca swoje zwykłe obowiązki na kilka godzin dziennie i pędzi naklejać listy przewozowe na paczki, nosić dostawy, drukować zamówienia, rozmawiać z klientami na sklepie. Ja jednak przez większość czasu jestem po prostu telefonistką i dobrze mi z tym. Ale czasami… (dalej…)
Przychodzi taki moment w życiu każdego planszówkowicza, gdy wszystkie gry zaczynają wydawać się do siebie podobne. Po otworzeniu pudełka widzimy garść drewnianych kosteczek w różnych kolorach, kilka większych pionków, mniej lub więcej kart, żetony, planszę względnie kilka plansz dla każdego z graczy, czasem kostkę, pieniążki lub parawaniki. Z czasem przestają ekscytować nawet chronometry (jak w Thebes), tu i ówdzie pojawiające się rondle czy klepsyderki. Z rzadka krew żywiej krąży w żyłach na widok ślicznych bateryjek, kosmonautów i kosmitów z Galaxy Truckera; krówek, świnek i owieczek z polskiej edycji Agricoli czy porcelitowych kontenerowców z Containera… zwykle jednak jest marazm. (dalej…)
- Wiesz, nawet nie wiedziałem jakie mamy rewelacyjne wydawnictwo w Polsce… – oświadczył mój mąż wracając z targów w Essen.
- Masz na myśli Portal? – zdziwiłam się. Portal z Neuroshimą HEX, która cieszy się zainteresowaniem za granicą, faktycznie może być za takie uważane, ale to wiedzieliśmy od dawna.
- Nie…
- Lacerta? – Wydaje polskie edycje światowych hitów. Przyjazne wydawnictwo, ale dlaczego akurat po Essen się tak nimi zachwycił…?
- Nie… Granna.
- Co?!!
(dalej…)