Pokusa polecania – gra go
Jest dla mnie rzeczą całkowicie zwykłą, codzienną, że polecam nieznajomym grę planszową. Oczywiście nie da się robić tego na zasadzie pokazywania gier, które ja szczególnie lubię – żeby trafić do gustu klienta muszę posłuchać choćby: z kim i w jakich okolicznościach lubi grać, ile czasu temu poświęca, jakie już ma doświadczenia z grami planszowymi. Już dawno nauczyłem się, że nie ma gier dobrych dla wszystkich (no może z wyjątkiem Puerto Rico, hi hi). Każdy z graczy ma własny gust, a co ważniejsze: inny charakter i usposobienie. Jedni proszą o gry mało rywalizacyjne, gdzie gracze budują sobie coś w spokoju, inni krzyczą od drzwi: “tylko żeby można było sobie świnie podkładać!”. Oczywiście chętniej polecam gry, do których sam mam przekonanie, że to znakomite pozycje i takie, w które gram z przyjemnością i zaangażowaniem. Ale, jako się rzekło, nie każdy ma taki sam gust, jak ja – przeto staram się na tym polu nie przesadzać.
Rzadko tylko ponoszą mnie emocje – wtedy, gdy mogę komuś zaprezentować grę pochodzącą z dawnych Chin, pewnie najstarszą grę planszową – go. Obiecaliśmy sobie zakładając ten blog, że nie będziemy, z wyjątkiem szczególnych sytuacji, recenzować ani prezentować gier – od tego są serwisy, wciągające podcasty i znakomite blogi tworzone przez zapalonych graczy. Jednakże niniejszym uznaję, że gra go jest tak wyjątkowa, że wolno mi odejść od tego postanowienia i poświęcić jej dzisiejszy wpis. (dalej…)