- Patrz, zobacz! Jaka świetna gra! – Rafał wpadł do pokoju, wymachując czerwonym pudełkiem. – Zrobimy z tego drugie Abalone!
- Drugie Abalone..? – Przyjrzałam się zawartości pudełka krytycznie. – Nigdy w życiu, to jest brzydkie!
Małe czarne i białe kulki na jakiejś paskudnej, czerwono-białej, plastikowej planszy.
- Zobaczysz, gra jest świetna! – Rafał byl bardzo podekscytowany. Lubi gry logiczne, maniak. – A Ty się nie znasz.
Fakt, nie znam się, gry logiczne to nie jest moja ulubiona działka, zawsze przegrywam. No, prawie.
- Może i fajna, ale nie będzie z niej drugiego Abalone! – zawołałam jeszcze za wybiegającym z pokoju Rafałem.
Później okazało się, że za drzwiami stał dystrybutor tejże gry… ups.
(dalej…)
Jest dla mnie rzeczą całkowicie zwykłą, codzienną, że polecam nieznajomym grę planszową. Oczywiście nie da się robić tego na zasadzie pokazywania gier, które ja szczególnie lubię – żeby trafić do gustu klienta muszę posłuchać choćby: z kim i w jakich okolicznościach lubi grać, ile czasu temu poświęca, jakie już ma doświadczenia z grami planszowymi. Już dawno nauczyłem się, że nie ma gier dobrych dla wszystkich (no może z wyjątkiem Puerto Rico, hi hi). Każdy z graczy ma własny gust, a co ważniejsze: inny charakter i usposobienie. Jedni proszą o gry mało rywalizacyjne, gdzie gracze budują sobie coś w spokoju, inni krzyczą od drzwi: “tylko żeby można było sobie świnie podkładać!”. Oczywiście chętniej polecam gry, do których sam mam przekonanie, że to znakomite pozycje i takie, w które gram z przyjemnością i zaangażowaniem. Ale, jako się rzekło, nie każdy ma taki sam gust, jak ja – przeto staram się na tym polu nie przesadzać.
Rzadko tylko ponoszą mnie emocje – wtedy, gdy mogę komuś zaprezentować grę pochodzącą z dawnych Chin, pewnie najstarszą grę planszową – go. Obiecaliśmy sobie zakładając ten blog, że nie będziemy, z wyjątkiem szczególnych sytuacji, recenzować ani prezentować gier – od tego są serwisy, wciągające podcasty i znakomite blogi tworzone przez zapalonych graczy. Jednakże niniejszym uznaję, że gra go jest tak wyjątkowa, że wolno mi odejść od tego postanowienia i poświęcić jej dzisiejszy wpis. (dalej…)