|
|
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
|
 |
 |
|
|
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
|
 |
 |
|
|
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
|
 |
 |
|
|
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
|
 |
 |
|
|
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
|
 |
 |
|
|
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
|
 |
 |
|
|
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
|
 |
 |
|
|
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
|
 |
 |
|
|
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
|
 |
 |
|
|
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
|
 |

REBEL Centrum gier
ul. Matejki 6, 80-232 Gdańsk
(wejście od Sienkiewicza)
więcej o firmie
Godziny otwarcia:
10:00 - 18:00 (pon. - piątek)
11:00 - 16:00 (sobota)
Jak do nas trafić?
zobacz mapkę

|
|

|
Numer 55 / Kwiecień 2012
Bezpłatny miesięcznik dla miłośników gier
pobierz
|
|


|
Numer 17
Bezpłatny miesięcznik dla miłośników książek
pobierz
|
|





|
 |
 |

Komentarze użytkownika: Manjak.fm

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 18.04.2012 ]
Oceniam ten produkt na:
3 - w porządku, bez rewelacji

Gra kupiona z sentymentu. Chciałem kupić jakiegoś dwuosobowego fillera i przypomniała mi się pierwsza edycja, w którą, o ile dobrze pamiętam, grałem na jakimś konwencie z autorem lub jego współpracownikiem. "Atak na Moskwę" wydawał się bardziej obiecujący z uwagi na większe zróżnicowanie kart. Jest to przyjemna gra, taki właśnie wypełniacz. Trochę główkowania, trochę nerwów, trochę śmiechu, kiedy zobaczy się twarz Wani. Mechanika nieźle odzwierciedla filmowy koncept ostrzeliwania się z ostatniego bastionu. Poza tym jednak gra wydaje się miejscami niedopracowana. Już w czasie pierwszej rozgrywki natrafiliśmy z dziewczyną na nieścisłości, np. co się dzieje, kiedy rozpędzony tramwaj wjedzie w zombiaka zasłaniającego się żywą tarczą? Niemniej gra, jak już napisałem, fajna i niemęcząca. Polecam fanom przaśnego humoru i prostych mechanik. Daję 3+
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 14.04.2012 ]
Oceniam ten produkt na:
4 - dobry, solidny produkt

Grałem z uczniami i znajomymi, i w obu przypadkach zabawa równie przyjemna. Ciekawy jest również wariant knajpiany, w którym przegrany stawia kolejkę. Z jakiegoś niejasnego dla mnie powodu każda rozgrywka wydaje się wtedy trudniejsza. Polecam zdecydowanie wszystkim, którzy chcą się pośmiać i nie wstydzą się powygłupiać. Uga Keke Miti Cza.
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 10.02.2012 ]
Oceniam ten produkt na:
2 - raczej słaby

Wiem, że już raz komentowałem, ale może serwis zaliczy mi drugą opinię. Po większej liczbie rozgrywek muszę przyznać, że gra powędrowała na półkę i stamtąd już się nie ruszyła. Bardzo szybko się nam przejadła i chociaż planuję w najbliższej przyszłości dać jej drugą szansę, muszę przyznać, że brak jakiejkolwiek "głębi", losowość i niewygórowany poziom trudności szybko sprawiają, że gra się nudzi.
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 08.02.2012 ]
Oceniam ten produkt na:
4 - dobry, solidny produkt

Bardzo przyzwoita gra. Skrzyżowanie "Osadników z Catanu" z "51. Stanem". W losowym układzie planszy, drafcie budynków i mechanice nalotów policyjnych na nielegalne budynki mamy pewną gwarancję niepowtarzalności rozgrywek, choć oczywiście co poniektóre budynki praktycznie zawsze będą draftowane. Można mieć pewne zastrzeżenia do zmian poziomu mocy budynków pomiędzy trzema "epokami" w grze - faktycznie, jak pisało już wielu komentatorów, budowle nie powinny aż tak bardzo różnić się siłą. Ponadto, gracz może uprzeć się na bycie ostatnim na szlaku zwycięstwa, żeby nieustannie korzystać z dość potężnej mechaniki równoważącej "tyły" na szlaku. Ogólnie jednak gra jest bardzo przyjemna, nie za ciężka i wykorzystuje kilka bardzo fajnych mechanizmów, w tym nielegalnych budynków, gromadzeniu kontaktów z przestępczymi triadami i nalotów policji.
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 11.11.2011 ]
Oceniam ten produkt na:
5 - dla mnie ideał :)

Zamyśliłem się i zapomniałem dać piątki, pardon.
|
Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 11.11.2011 ]

Podchodziłem do tej gry jak pies do jeża. Milion żetonów, myślałem sobie, zero interakcji, pasjans na kilka osób, strasznie skomplikowana ikonografia... Po namyśle, to właściwie się nie myliłem: żetonów są w pudełku całe garści, interakcja pojawia się od wielkiego dzwonu, a symbole na kartach bywają w kilku przypadkach mylące - dlatego korzystajcie ze zaktualizowanej instrukcji w pdfie. Brzmi jakbym narzekał, prawda? Z perspektywy czasu muszę jednak przyznać, że jest to jedna z najlepszych gier, w jakie grałem i powyższe aspekty nijak nie umniejszają przyjemności z zabawy. Plusy: klimat postnuklearnej odbudowy znakomicie odwzorowany w (skądinąd świetnej) mechanice; wielka satysfakcja z gry; ładne wydanie. Minusy: Gigantyczne pudełko; błędy w instrukcji; powyższe drobiazgi - gra nie trafi do każdego.
Jeśli "Stan" spodoba ci się choć trochę, koniecznie nabądź "Nową Erę", która eliminuje problemy z małymi żetonami i brakiem interakcji.
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 17.10.2011 ]
Oceniam ten produkt na:
4 - dobry, solidny produkt

To bardzo przyjemna gra, taka na 4 z minusem. Nie trawię wszelkiej maści ekonomicznych i urbanistycznych (czy jak je tam nazwać) strategii w rodzaju "Agrykoli" i może dlatego ta, trochę od nich odmienna, tak mi się spodobała. W grze na 4 graczy wymaga nieco spostrzegawczości, wymaga też umiejętności blefu, co bardzo mi się podoba. Niestety, jak pisało wielu moich przedmówców, jest bardzo losowa i, jak w wielu grach, w których dobiera się karty, duża liczba kart na ręku zdecydowanie ułatwia zabawę. Stąd gracz, który dobierze szybko inne dobierające karty zdąży szybko i brutalnie się rozbudować. Co na szczęście nie przeszkodziło mi wczoraj w wygraniu z nim ;) Fanom prozy Pratchetta polecam z całego serca. Wydanie bardzo ładne, zasady w miarę przejrzyste, tylko druga korekta by się przydała, bo chwilami karty nie po polsku. No i przyjemny smaczek - tylko karty magów wywołują kataklizmy. Gra wierna zatem prozie :)
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 15.10.2011 ]
Oceniam ten produkt na:
4 - dobry, solidny produkt

Po kolejnych rozgrywkach chciałbym dodać jeszcze tylko, że gra wydaje się prosta - niektórzy gracze zapewne z chęcią wypróbują własne lub znalezione na BGG utrudnienia (np. rozkładajcie potwory równomiernie, nie dobierajcie nowych przygód, dopóki nie skompletujecie wszystkich sześciu, lub obracajcie wskazówkę na zegarze o 6 a nie 3 godziny).
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 14.10.2011 ]
Oceniam ten produkt na:
4 - dobry, solidny produkt

Już samo obejrzenie pudełka (i tylko pudelka), choć malutkiego, powoduje mimowolne wykrzywienie kącików ust - rzecz jasna do góry. Fakt - jest to pozycja przeznaczona dla fanów Lovecrafta i kolejny punkt na liście Cthulhu-prześmiestw (swoją drogą ta mitologia okazuje się być naprawdę pojemna jeśli chodzi o parodie), przy czym dla mnie - to chyba najlepszy rodzaj prześmiestwa. Jeśli "Munchkin Cthulhu" nie rozbawił Cię do łez, ta pozycja zrobi to na pewno.
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 14.10.2011 ]
Oceniam ten produkt na:
4 - dobry, solidny produkt

Po pierwszej grze wrażenia mam dwojakiej natury. Od razu dodam, że faktycznie warto wczytać się uważnie w instrukcję, jako że chwilami bywa ona dość mętna, a także w internetowe erraty i FAQ. Gra się bardzo przyjemnie, wykonanie gry stoi zaś na naprawdę wysokim poziomie i choć, jak powiedziała moja dziewczyna, jest to "pięknie wydany, o wiele bardziej skomplikowany, klimatyczny i wciągający chińczyk", gra dostarcza zaskakująco dużo emocji. Drobne ale - mam smutne wrażenie, że postaci nie są dość zróżnicowane, a i talie przedmiotów to w gruncie rzeczy 12-kartowe zbiory niemal identycznych, chwilami banalnych efektów. Twórcy "Arkham Horror" mogli i powinni byli nieco to jednak rozbudować. Pozostaje liczyć na dodatki - i właściwie tylko tego bym chciał od dodatku: ciekawszych przedmiotów i zaklęć. Wszystko pozostałe - znakomite.
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 06.10.2011 ]
Oceniam ten produkt na:
3 - w porządku, bez rewelacji

Gra ładnie wydana, choć faktycznie, jak piszą recenzenci, po "Dominionie" już nie imponuje. Tłumaczenie instrukcji jest dość koszmarne. Za 27,- jednak - myślę, że warto.
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 21.08.2011 ]
Oceniam ten produkt na:
4 - dobry, solidny produkt

Kiedy kolega zaproponował, żebyśmy zagrali w tę grę, broniłem się jak mogłem. Chodzi o to, że nie trawię gier licytacyjnych, a zwłaszcza takich, gdzie gracze zbierają kostki surowców w siedmiu kolorach i muszą mieć umysł księgowego, żeby się połapać w punktowaniu. A przynajmniej tak mi się wydawało, bo po czterech grach miałem już zamówiony swój egzemplarz. "Habemus Papam" to prosta (mowa o podstawowej mechanice - poszczególne karty potrafią nieźle namieszać) i dość szybka gra licytacyjna na 3-4 graczy (da się bez problemu zagrać też we dwójkę, choć zdecydowanie polecam rozgrywkę na 3 osoby), która fajnie oddaje dość zakręcony temat. Przygotujcie się na zakulisową walkę o poparcie stronnictw dworskich, europejskich potęg i oddanie przekupnych kardynałów. Gra nieźle splata realia historyczne z mechaniką, jest kompaktowa i (pomijając rewersy) przyjemna wizualnie.
Minusy: kiepsko przetłumaczona instrukcja; niektórzy mogą uznać system podliczania punktów za przesadnie skomplikowany, ale da się go opanować (jeśli mi się udało, uda się każdemu), bladoróżowe rewersy kart.
Ogólnie 4 z plusem. REBEL na szóstkę, oczywiście.
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 06.12.2007 ]

Narobił się, narobił. Ktoś zawsze wie lepiej, sam nie chciałem przepuścić paru rzeczy:) ale potencjalni malkontenci usłyszą, że mogli byli wpłynąć na kształt przekładu - forum tłumaczeniowe ciągle działa. Dużo książek się tłumaczy:)
Ach, już niedługo moja własna podstawka. Super.
|
Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 04.12.2007 ]

Nie zapominajcie o redaktorze, nawet jak się tłumacz gdzieś pomyli, to redaktor ma to obowiązek wychwycić i poprawić. Akurat terminologia polskiego przekładu jest schludna i spójna (w przypadku mechaniki obrażeń, nawet bardziej spójna stylistycznie od oryginału), jedno co tam mi nigdy nie stykało, to brak podziału na tury i rundy w walce, tylko same tury - ale tu zostało, co było.
Tomasz - poczekaj, nie uprzedzaj się.
I trzymajcie kciuki, żeby "Second Sight" szybko wyszedł.
|
Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 28.07.2007 ]

Gra kupiona. Nie będę się rozpisywał, ale z góry podziękuje ludziom, którzy napisali do mnie i zareklamowali produkt. Książka na dniach idzie do solenizanta, ja zdążyłem już kawałek przeczytać i chyba mogę ją polecić, zwłaszcza fanom pełnej akcji gry inspirowanej powieściami łotrzykowskimi - mechanika jest szybka i filmowa, a w dodatku nierozerwalnie niemal zestrojona z mechaniką bitewną - podręcznik wręcz zachęca do korzystania ze ścieralnych mat-tablic celem zaznaczenia ruchów postaci. Świat opisany całkiem przyjemnie, mechanika ogółem prosta no i można sobie zagrać rubaszną załogą złożoną z angielskiego pirata, hiszpańskiego kapra, afrykańskiego myśliwego i kurtyzany. Wykonanie niezłe, rysunki wylicencjonowane od Wizkids nieco lepsze od tych dostarczonych przez wydawnictwo, ale i tak wszystko miłe dla oka. I bardzo pirackie. Jeśli ktoś szukał pirackiego rolpleja - oto i on.
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 06.06.2007 ]

Drodzy państwo obsługo :)
czy można liczyć na jakieś zdjęcie (lub kilka) ze środka książki? Jakiś spis treści (tytuły rozdziałów)? Cokolwiek, bo szukam satysfakcjonującej recenzji, a nie mogę znaleźć.
Gra jest na licie do zakupu, po zbadaniu, rzecz jasna - może wreszcie dobry piracki rolplej?
|
Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 21.05.2007 ]

Solenizantka (mistrzyni standardowej kostki, układanej w kilka sekund niemal bez patrzenia) przez kilka minut nie mogła wydusić słowa odpakowawszy tego olbrzyma. 150 fasetek to jednak dużo więcej niż 54 :)
Polecam. Może być stresogenna.
|
|

opinia na temat Iliad
Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 09.05.2007 ]

Ktoś się chyba spóźnił;) Wydawnictwo Asmodee nie zna widać "Troi".
|
Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 12.02.2007 ]

Z recenzji Michaela Treski: "So is it the supreme role-playing game of all time? No, but then again, it doesn't try to be. Call of Cthulhu is a tight game. It reminds the Keeper that monsters don't bargain, they don't make sense, that things should be mysterious, and you should never say, "A Mi-Go lands next to you." Call of Cthulhu is about role-playing in a shared universe of horror that's ultimately doomed, but it's all about fun too, because it's a GAME. Call of Cthulhu is about a very serious subject and yet it doesn't take itself too seriously. If anything is perfect in Call of Cthulhu, it's in presenting the act of role-playing itself. Other role-playing games could learn something from its presentation."
I jedna zmiana - choć jestem zagorzałym wampirystą i, tym bardziej - choć lubię się pośmiać na sesji, mam Zew Cthulhu za najlepszego rolpleja Kiedykolwiek i Gdziekolwiek. Ksiązka ze wszech miar godna polecenia, ale tylko jako sugestia - należy czytać ją instensywnie między wierszami i posłać w diabły oficjalne scenariusze, a potem zagrać niepokojąco realistyczną sesję, w której styraszą cienie.
Graczom wara od bestiariuszy i ksiąg magii, Strażnikom od dedekowego podejścia, chyba, że macie ochotę na tzw. Pulp Cthulhu (na podręcznik czekam chyba trzeci rok).
Cytat na wstępie komentarza to kwintesencja tej gry, niezłe podejście do zdefiniowania jej "duszy". Szczerze polecam. Zwłaszcza, że wreszcie mamy szóstkę.
|
Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 30.01.2007 ]

Zdecydowanie lepszy od "B: the Legendary" ("Linie Krwi: Wydumani"), grywalniejsze rody, w udatny sposób zregionalizowane, znak jakości Q dostają ode mnie Architekci Monolitu i Nelapsi, za 'churchtower gaze' :)
Pozostaje czekać na bardzo obiecujące zamnięcie trylogii - "Bloodlines: the Chosen"... i tak, wiem, znam WW, trylogii, jasne... ;)
|
Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 22.01.2007 ]

Castor, każdy z gemów zawiera kropelkę krwi ze stygmatów epomnimicznego Palmera. A tak przy okazji:
Eldritch a. Scot. l. poet. niesamowity, nadprzyrodzony.
|
Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 21.01.2007 ]

No i wrócił do oferty. Doskonale - powiedziałbym. Bo i podręcznik świetny. Chciałem go kupić dwa i pół miesiąca temu, kiedy siadałem do tłumaczenia, żeby nie ograniczać się tylko do pracy przed komputerowym .pdf-em, niestety, nie udało się. Teraz muszę odłożyć troszkę, to kupię sobie drania, zanim, po wakacjach, (może) dostanę własną kopię wersji polskiej. Zamiast "Seconda" kupiłem sobie podstawkę, wampira, maga i promyka, ale wciąż "Sighta" właśnie mi na półce brakuje :)
O podręczniku powiedzieć można wiele, ale nie to, że się nie przyda. Siłą rzeczy musiałem przeczytać go kilkakrotnie - z wad, cóż, nie jest wolny od edytorskich pomyłek - usunięto z niego jeden Atut, nazwa którego pozostała na liście (jego opis zmieściłem na swoim blogu tłumaczniowym na poltku), w rozdziale czwartym brakuje jednego obiecanego rytuału, z łatwością można sobie jednak dopowiedzieć jego działanie - to właściwie tyle.
"Second Sight" to suplement do podstawki i czterech głównych systemów - moim skromnym zdaniem najciekawszy suplement dla śmiertelników. Tak jak "!3th Precinct" daje możliwość rozegrania dobrego serialu policyjnego w realiach ŚM, a "Skinchangers" pozwalają Ci zmienić się w nosorożca albo własną matkę, tak "Second" albo "Oczyma Duszy", jak będzie nazywała się najprawdopodobniej wersja polska, eksploruje przebogaty (ha, bogatszy znacznie od magowego) świat śmiertelniczej magii (moim zdaniem najsilniejsza strona dodatku), psychotroniki (popularnej psioniki, choć słowo to pada w książce może dwa razy) oraz techniki budowania atmosfery zepsucia, zaszczucia, grozy i plugastwa znanej z mojego ulubionego systemu RPG, "Zewu Cthulhu" - rozdział czwarty poświęcony jest właśnie lovecraftowskim demonom i świetnym schematom budowania kronik i arcy-antagonistów podpisanych pod specyficzne tematy wiodące - żądzę, nienawiść, znużenie - naprawdę, cały Lovecraft i jego koledzy wyeksploatowani - bez bestiariusza, dodam, co liczy się tylko na korzyść.
Psychotronika i taumaturgia (śmiertelnicza magia) od strony papierowej to ponad sto Atutów, które pozwalają stworzyć bohatera-psychotronika (od "Podpalaczki" Kinga po telepatycznego szpiega, od "Willarda" po chłopca z "Szóstego Zmysłu") oraz bohatera-taumaturga, taumaturga, który jest de facto pomniejszym szablonem (jak ghul lub półkrwi wilkołak). Taumaturgiczny fragment książki zawiera szczegółowe na tyle, na ile pozwala na to miejsce opisy sześciu magicznych tradycji - komunijnej magii kojarzonej z satanistami, szamanizmu, taoistycznej alchemii, wuduizmu, magii ceremonialnej i czarostwa - z ich tłami kulturowymi i mocami. To jest dla mnie serce ksiązki - daje ona zestaw narzędzi do przełożenia na mechanikę gry dowolnej istniejącej na ziemi tradycji magicznej, nie mówiąc już o tym, że te, które opisuje, opisuje bardzo porządnie.
Fani psychotroniki dostaną za to kilka altrnatywnyc hhistorii wyjaśniających pochodzenie dziwnych mocy umysłu, dzięki którym będą mogli sobie rozegrać wszystko od "Przerażaczy", przez "X-men" po "Supernaturala" czy subtelny horror z niepojętym w tle.
A na dodatek - podręcznik zawiera również przygodę. "Czyń swoją wolę" to przygoda, która w dość ciekawy sposób pozwala wymusić na graczach (o ile to nie banda turlaczy) zastanowieie się nad kwestią "czy naprawdę chciałabym/chciałbym mieć paranormalne moce?" - niewiele przygód tak bardzo igra z Moralnością postaci.
Podsumowując - jako, że jest to podręcznik stricte modułowy, Narrator z łatwością moze odrzucic wszystkie te jego fragmenty, które uzna za głupie, przesadzone lub dziecinne. Razem z podstawką, "Antagonistami" i "Opowieściami z 13-tego Posterunku", "Oczyma Duszy" zmienia grę śmiertelnikami w coś potencjalnie nawet sto razy ciekawszego od gry istotami nadnaturalnymi. A kiedy śmiertelnik się znudzi i odkryje, że pisane jest mu przeistoczenie lub Przebuidzenie - cóż "Second Sight" oferuje kilka sugestii odnośnie konwersji psychotroników i czarowników na wampiry, wilkołaki i magów.
Raz jeszcze - polecam. Jeśli gracie w nowy Świat Mroku, ta książka naprawdę się pzyda. Nieważne, jakiego rodzaju kronikę rozgrywacie. No, chyba, że bez magii i cudów. Ale jaki to wtedy ŚM?
Oczywiście polecam też zaczekanie na polską wersję :)
|
Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 29.12.2006 ]

A ja ich tak prosiłem o jakiś afrykński setting. Ech.
|
Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 03.12.2006 ]

Niby wyłącznie podstawka, zbiór regułek mechanicznych, niby świetnie napisany system, ciekawe idee, wskazówki, fajna mechanika, niby naprawdę świetne wykonanie, ale czegoś mi w tej ksiażce brakuje. Strzelam, że to dlatego, że w WoDzie widziałem dotychczas tylko jego nadnaturalne odsłony. Cóż, może przejdzie, zwłaszcza, że planuję śmiertelniczą kampanię. Podręcznik można uznać za bardziej niż kompletny np ze znakomitym "Second Sight", ale i bez neigo, a z inwencją Narratora i graczy, pozowli na świetną grę.
Bo WoD to świat miejskich legend, świat kalekiej moralności, gdzie strach jest trochę bardziej materialny, odrobinę groźniejszy.
Jedyne minusy podręcznika to a) mechanicznie - jedna pula kości na trafienie i obrażenia, zbytne uproszczenie, które odbiera regułom realizm. b) graficznie - żałosne pseudomangowe ilustracje pod koniec (poza tym, grafiki znakomite)
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 03.12.2006 ]

Cóż, wyszedł z tego całkiem zgrabny prezent dla zbierającej wpinki znajomej :)
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 02.12.2006 ]

No i mam podręcznik swój. Okładka inna niż na zdjęciu, bo to oryginalny, przedwydrukowy obraz, który jest potem lakierowany i dekorowany wielkim lśniącym pentaklem.
Kniga ogromna, wiedzą tchnie i tętni. Fakt, kontrowersyjnych rozwiązań wiele oraz zmian, staromagowcy nowy system krytykują w miarę często. Nowa mitologia, zmieniony system magii, przebogaty świat, zaklęć stron kilkaset, interesujące Zakony i Ścieżki, rozpolitykowani magowie. System mocno fantastyczny, to jest, nie chcę wpadać w truizmy, jakoś tak mocniej od starego maga trąci fantazją, w dobrym i w złym sensie. Oceńcie sami.
Minusy? Ha, owszem. Pomimo efektownych ramek i ładnych czcionek, a także świetnych grafik symbolicznych (znaki, dekoracje stron, symbole i grafiki-koncepty), edycja książki, głównie układ strony, kuleje. Brak mi organizujących tekst linii, wypełnień, oko gdzieś zjeżdża, gubi się. No i, heh, największy najnajnajnajwiększy minus. Interior Art. Oddanie książki jednemu grafikowi było ryzykowne, gorzej, że nie wybrano Trabbolda, leBlanca czy innego związanego z WW grafika. Ilustracje są po prostu KOSZMARNE. Portrety z Wampira inspirują, portrety magów niestety odpychają. No i te buty.
Anybody from the White Wolf reading this? Well, madam (or sir), I believe, and great many players will agree with me, that you should print a new contingent of Mage rulebooks with revised, replaced even, completely replaced, interior art. Thank you very much.
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 25.11.2006 ]

Wilk za jednym razem poradził sobie z ewentualnymi mumiami, golemami, zombie, konstruktami i tym podobnymi. Książka usiana alchemicznymi konceptami, Paracelsus prześwieca przez każdy margines. Mamy teorię czterech humorów, alchemiczne transmutacje i więcej odwołań do mitologii starożytnych niż w całym starym WoDzie razem wziętym. Prometejczycy to ożywieńcy napędzani Boskim Ogniem i Witriolem, który utylizują w wewnętrznych atanorach. Do diaska, te dziwadła to chodzące piece alchemiczne, podlegające potęznej energii Pływu. Jak mówiłem, ksiązka ocieka alchemią. Promyka tworzymy wybierając jego genezę (5 rodowodów z ikonicznymi reprezentującymi je istotami z legend - potworem Frankensteina i całą resztą opisaną przez przedmówczynię) i ścieżkę rafinacji, którą podąża... to taka alchemio-filozofia przypisana naturze jednego z odczynników, np. złota czy merkuriusza. Każda kombinacja daje dostęp do określonych mocy (transmutacji) i inwestytur (darów przychodzacych wraz z 'narodzinami' promyka). I rzeczywiście, system jest bardzo wymagający. Z jednej strony wygląda to, jakby ktoś z WWilka krzyknął "chłopaki, znalazłem zsyp na głupie pomysły" (stąd prometejczycy nuklearni i część bestiariusza, ba, połowa bestiariusza, w którym znajdziemy Pandoran i Sturękich), z drugiej - to doskonałe opracowanie tematu, zabawa legandami i historią hermetyzmu. Niezycie promyka też do łatwych nie należy. Ma nawet bardziej pod górkę, niż reszta mieszkańców ŚM. I co ciekawe - nie dąży do oświecenia, nie walczy ze Złem, ha, chce się stać człowiekiem, pragnie Odkupienia. Idąc przed siebie, sieje Niepokój, który każe wszystkim istotom reagować nań agresywnie, budzi to w nim ból i złość, atywuje jego Udrękę, a znów, jeśli gdzieś się zasiedzi, miejsce zmienia się w Pustkowie, ludzie umierają, a pogoda szaleje. Kronika promyka usiana jest Kamieniami Milowymi - kolejnymi etapami na drodze do człowieczeństwa. (Jeden z Kamieni wymaga stworzenia nowego Promatajczyka - proszę bardzo, jak sprytnie rozwiązany mamy tu problem populacyjny? w dodatku, rytuał może się nie udać, wtedy na świat przychodzi Obmierzłe Potomstwo, Pandoranie) Choć mogą się promyki poruszać Tabunem, koncepcja Kamieni Milowych czyni z gry wybitnie singleplayerowy system.
Gody polecenia czytaczom, to bardziej niż oczywiste. Czy da sie fajnie zagrać? Oczywiście. Ale to zależy uż tylko od Was.
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 24.11.2006 ]

Pomimo drobnych zgrzytów (brak Tzimisce i Dementacj :)) i tego, że naprawdę lubiłem starego Wampira, nowy przypadł mi do gustu. Zapewne wewnętrznej sroce pomaga w tym jego wspaniała prezencja, wybiorcza folia i druk okładki na srebrnym papierze spełniają zadanie. Podręcznik napisany jest bardzo ładnym językiem, zawiera sporo znakomitych pomysłów i nowy świat wampirów, które nie doczekały się jednorodnej, gigantycznej mitologii-metaplotu, bo za często śpią i przez swą paranoję średnio wierzą sobie nawzajem. I dobrze, proroków częściej palono na stosach niż honorowano.
Szczerze polecam. Polska wersja gorsza od oryginału nie będzie, postaramy się :)
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 20.11.2006 ]

Poza tym, miło, że bloodlinie opisane w "Iniemamocnych" są ciekawe i funkcjonalne, zwłaszcza w porównaniu z dziwadłami z "Babiego Koła". Linia Krwii 'Lynx' mnie urzekła.
|
Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 19.11.2006 ]

Otóż wyjdzie po polsku, pod koniec przyszłego roku, o ile się nie mylę. Dołożymy starań (piszę w imieniu zespołu tłumaczy nWoD, mam nadzieję, że mnie za to reszta nie zgani), by przekład okazał się co najmniej równie dobry, co oryginał, choć trzeba przyznać, że podręcznik sprawia pewne problemy... Zapraszam na forum przekładu nowego Świata Mroku na serwisie Poltergeist, każdy może wypowiedzieć się na temat proponowanych tłumaczeń w zakładanych przez tłumaczy wątkach. JB
|
Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 30.06.2006 ]

vell, vell, vell żałuję, że to nie Lancea Sanctum, ale za to taniej wyszło
wpinki są większe i wyglądają lepiej, niż to się może wydawać przez zdjęcie
Mekhetowi ta pajęczyna jednak niepotrzebna nic a nic, sto razy lepiej byłoby bez niej, a tak, jak wpinkę obrócić, wychodzi oblicze spider-mana
ale ładnie się prezentuje wpięta w czarny krawat
|
|

Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 11.06.2006 ]

Jak bawisz się w ograniczoną mechanikę, możesz ładnie takimi couterkami pokazywać graczom uciekającą żywotność... choć, co ja gadam, w cthulhu rzadko kiedy zwracamy na to uwagę... albo - hm, do wampira, blood points doskonałe. Choć fakt, kupiłem je, żeby symbolizowały spalonych heretyków w karciance "Katedra" :)))
|
Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 21.11.2005 ]

Baboslav, podzieliłbyś się wiedzą na temat zawartości... niby czytałem recenzję na RPGnow, ale opinia rodaka to zawsze coś więcej...
Z tego, co wiem, to jest stand-alone, około 30% podręcznika zajmuje system, najmniej poświęcone jest settingowi. Nie widziałem podręcznika, ale ludzie oceniają, że to najładniejsze dziecko Chaosium... choć to wiele nie mówi, bo Chaosium podręczniki wydaje brzydkie :)
|
Jakub Bartoszewicz
[ dodano: 18.08.2005 ]

Zadziwiające, że mówi to taki dusigrosz jak ja - ale jest świetna. Pieknie wydana, poręczna, grywalna. Nie jest łatwo przegrać. O nie... Najtudniej nauczyć się współpracy :) lovecrafta i Cthulhu lubię bardzo - to pomogło, bo wiele rzeczy, ciekawostek, brałem jak coś normalnego, wręcz za dobrą monetę. Powiem - jest rozbudowana, ale nie przekombinowana. Trudno coś takiego samemu wymyśleć :) gra się świetnie, najlepiej w 5+ osób, chyba nie modyfikowaliśmy zasad. Polecam szczerze.
|

|
 |




Jesteśmy na Gadu-Gadu:
Możesz też do nas napisać: sklep@rebel.pl

lub zadzwonić:
tel. 58 347 02 04(godz. 10-16)
Odwiedź nas:
|




 |