|
|
English version |
|
![]()
|
![]() |
|
Katalog gier |
Gry RPG po polsku :: Neuroshima |
|
Neuroshima Nowy JorkSuplement 19„Wszystko, co wiedziałeś o NY, to bajki. Pół Ameryki wie, że jesteśmy wielką, pieprzoną, odbudowaną metropolią. Że mamy prezydenta, prawo, konstytucję i inne pierdoły. Że jest tu armia, co chroni i służy. Odbudowane dzielnice czekające na pracowitych przybyszów. Że u nas nie wypatroszą cię za kolor skóry, wyznanie albo śmieszny akcent, bo zabrania tego konstytucja. Niektórzy nawet mówią, że tu nikomu nie przeszkadza, jak jesteś zmutowany, dopóki masz w sercu amerykański sen! I że tylko czekamy, aż Collins da zielone światło, żeby ruszyć do boju i rozpieprzyć Molocha w drobny mak.
Na 128 stronach dodatku znajdziesz między innymi:
Galeria(kliknij na zdjęcie aby zobaczyć jego powiększenie) Jeśli podoba ci się Neuroshima Nowy Jork, polecamy również:
Klienci, którzy kupili Neuroshima Nowy Jork, kupili również...:
Komentarze do tego produktu:
Patrycjusz Piechowski
[ dodano: 23.04.2012 ]
Książka jest słaba, nieciekawa, przorana mizernymi grafikami i pseudo-pomysłami na scenariusze. Brak polotu np. z Detroit. W wielu wypadkach znowu mamy do czynenia z "Słyszałeś jak jest w Nowym Jorku? Cóż, jest całkiem inaczej." Tak jak inni, mam wrażenie, że tutaj chodziło głównie o podreperowanie słabego budżetu firmy. Nie mogę polecić tego tytułu.
Mało, mało i jeszcze raz mało. Brakuje mi czegoś pokroju Detroit.
Bardzo fajna książeczka, moim zdaniem jeden z ciekawszych i lepiej napisanych dodatków do Neuro. Sporo informacji o NY i okolicach, co ciekawszych postaciach i lokacjach. Jeśli ktoś chce prowadzić lub grać w klimatach miejskich ogólnie, a w samym Nowym Jorku w szczególności, to zdecydowanie powinien się tą pozycją zainteresować.
Kamil Ejsmont
[ dodano: 25.03.2012 ]
Kiedy postawiłem świeży zakup na półce obok Miami, Detroit oraz wydruku San Francisco już wiedziałem, że coś jest nie tak... Mała ilość stron (obcięta jeszcze reklamami), ujęcie tematu "po łebkach", pominięcie wielu ważnych wg mnie rzeczy - mógłbym jeszcze długo marudzić, ale mi się najzwyczajniej w świecie nie chcę. Wydawało mi się że czasy stachanowców minęły. Okazuje się że niekoniecznie. Jeśli jednak śrubowanie ilości wydatków ma następować kosztem ich jakości to chyba nie tędy droga. Prędzej czy później (i to raczej prędzej biorąc po uwagę poziom kilku ostatnich pozycji) doprowadzi to do zarżnięcia bardzo fajnego systemu.
Jakub Roczniak
[ dodano: 20.03.2012 ]
Hmmm ... dałbym piątkę ale po przeczytaniu opinii poniżej rzeczywiście dochodzę do wniosku ,że jest tego po prostu MAŁO. Wcześniejsze nationbooki aż ociekały informacjami, ciekawymi lokacjami ... niestety w przypadku NY dostajemy wersję odchudzoną ... light ... co nie zmienia ,że to wg. mnie (również wieloletniego fana posiadającego pełną kolekcje) dobry solidny produkt. MAŁO, możnaby się doczepić również ,że drogo jak na 128 stron (wliczając reklamówki). Marzyłby mi się NY w wersji deluxe do którego bardziej by się portalowcy przyłożyli. Chociażby wzieli marzudzącego poniżej gościa do współpracy :)
Patrzę na równo ustawione na półce 18 wcześniejszych dodatków do NS i po lekturze Nowego Jorku myślę... że już wystarczy. Trudno powiedzieć, jaki wpływ na jakość lini wydawniczej Neuroshimy miało odejście z Portalu Michała Oracza, ale moim zdaniem dodatki do tego systemu od pewnego czasu zjeżdżają powoli w dół. Mojej tezę, że autorom kończą się pomysły może też dowodzić wydawanie "na siłę", tylko w celu podtrzymania linii wydawniczej maleńkich, broszurowych niemal dodatków z niewielką ilością przydatnych danych w stylu "Prawa i Sprawiedliwości". Ale może po kolei, co mi się nie podobało:
-Zmarnowany potencjał. Nowy Jork od zawsze był jednym z najbarwniejszych miast na Ziemi. 5 wielkich dzielnic, każda o wyrazistym charakterze, popkulturowe klisze w styl włoskiej mafii czy murzyńskich i latynoskich gangów na Bronxie, rosyjska Mała Odessa na Brighton Beach, opuszczony gigantyczny lunapark na Coney Island, Chinatown na Manhattanie, ikony architektury jak Empire State Building, Chrysler Building, giełda na Wall Street, MoMA, dworzec Grand Central, ośrodek filtracyjny na Ellis Island - mógłbym wyliczać tak godzinami. Nic, tylko brać, dostosowywać do postapokaliptycznych realiów i grać! Tymczasem po lekturze Nowego Jorku zostało mi w pamięci tylko, że jest tam Stalowy Dom jako centrala prezydenta, uruchomiono kilka stacji metra a w Central Parku jest bazar. Gdzie największa dzielnica NY - Queens? Gdzie enklawy bogaczy na Staten Island? Autorzy dodatku nigdy nie byli w Nowym Jorku (z Mostu Brooklyńskiego wcale nie ma fantastycznego widoku na Statuę Wolności - widać ją tylko z jednego końca mostu i ma stamtąd wielkość pudełka od zapałek), ale to nie grzech - podejrzewam, że nie byli w większości kluczowych lokalizacji w świecie NS, a i tak udało im się stworzyć fantastyczny system RPG. Tyle, że tym razem nikt nie zadał sobie chyba trudu zrobienia głębszego researchu i uszczegółowienia opisów, do czego przyzwyczaiły nas Detroit, Miami i świetne pod tym względem fanowskie San Francisco. Wielki potencjał zaprzepaszczony. - Miałkość. Tym razem autorzy postanowili chyba zostawić wolną rękę graczom, bo odpuścili sobie szczegółowe opisy lokacji i zamiast tego namawiają, aby samemu tworzyć własne enklawy w oparciu o zaproponowany system lojalności wobec Prezydenta. Są różne podejścia do materiałów źródłowych w podręcznikach do RPG - niektórzy wolą ogólny zarys wypełniać swoimi szczegółowymi pomysłami, inni wolą mieć wszystko podane na tacy i zmieniać tylko detale. Ja należę do tej drugiej grupy - jeśli miałbym wszystko wymyślać sobie samemu, to pewnie stworzyłbym sobie swój własny system (kto tego nie próbował ?!? :) Tak jak już pisałem - po zakończeniu lektury zapamiętałem tylko coś niecoś o Collinsie i Stalowym Domu (chociaż historię prezydenckiego rodu można było poznać we wcześniejszych dodatkach) . Pomysły na przygody nieliczne i bez krzty oryginalności, otoczenie prezydenta i gildie opisane zdawkowo i bezbarwnie... ogólnie odnoszę wrażenie, że mimo blisko dwuletnich przygotowań materiał pisany był na szybko, byle tylko zapełnić tą i tak zmniejszoną objętość 128 stron. Najciekawsze moim zdaniem motywy - prawdziwą działalność ALTARa i rychły koniec pokojowego funkcjonowania ludzi, mutantów i szczurów w NY upchnięto na koniec i potraktowano zdawkowo. -Zapożyczenia. Twórcy NS od dawna mają problem z wymyślaniem oryginalnie i prawdopodobnie brzmiących nazw i nazwisk (tak jakby nie można było włączyć sobie napisów końcowych jakiegokolwiek amerykańskiego filmu i stamtąd czerpać garściami). Ale zapożyczenia nazw z powszechnie znanych universów (Navarro, Rhotax) po prostu rażą, a kopiowanie niemal identycznych motywów z konkurencyjnych postapokaliptycznych settingów (Karmazynowa Karawana) zakrawa na plagiat. -Rutyna. Wiem, że dla wielu czytelników charakterystyczny gawędziarski styl narracji jest solą Neuroshimy, ale niektórych - w tym mnie - już nuży i staje się pretensjonalny. Coś, co było oryginalne i świeże 19 publikacji temu, powtórzone po raz -nasty męczy. Może warto byłoby spróbować innej formuły? Może - mimo gwarantowanych sprzeciwów purystów - przywróciłoby to efekt świeżości? A skoro już jesteśmy przy gawędziarskim stylu, to przydałoby się więcej konsekwencji. Jeśli ten język ma być żywy i realistyczny, to nie można pisać o "robieniu kogoś w PRĘTA" (uśmiech zażenowania), tylko po prostu o "robieniu kogoś w chu...a"... -Kolor. To celowy zabieg twórców, ale NJ ze względu na swoją specyfikę nadaje się głównie do gry w kolorach Stal i Chrom - miłośnicy Rdzy i Rtęci nie mają tu czego szukać. Podsumowując - może to tylko moje zdanie, ale albo linia wydawnicza NS dociera do punktu, w którym potrzeba jej gruntownego odświeżenia, albo jej twórcy mają po prostu zniżkę formy. Nie wiem, czy takie wydawnictwa jak "Nowy Jork" przysporzą jej nowych fanów, ale niektórzy weterani pamiętają wysokość jakość starych dodatków i tego typu publikacje tylko wzmagają u nich - jakokolwiek żałośnie by to nie zabrzmiało - tęsknotę za "starymi, dobrymi czasami".
Radosław Hubert Kwieciński
[ dodano: 19.03.2012 ]
Nowy Jork pełen niespodzianek. Jeden z lepszych dodatków do Neuroshimy. Trzyma bardzo wysoki poziom i jest pełen pomysłów na nowe ciekawe przygody.
Leszek Groch
[ dodano: 16.02.2012 ]
Chyba najlepszy dodatek jaki w życiu widziałem! Nowy York przewija się w moich sesjach bardzo często i szczerze: Nie wpadłbym na tyle szczegółów oraz smaczków, które zostały zawarte w tej małej, ślicznej książeczce! Jest naprawdę świetny! Polecam ;)
Maciej Szydłowski
[ dodano: 14.02.2012 ]
Kolejny Nationbok, tym razem cieńszy, ale mimo to ciekawy. Akurat tematyka NJ mogła być bardziej rozbudowana, zwłaszcza że jest to idealne miejsce dla koloru Stali.
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
© 2003-2012 REBEL.pl gry planszowe i towarzyskie | O firmie | Polityka prywatności | Regulamin | Reklama | Fundusze europejskie | Kontakt | Wspieramy |