Ballada o Pani Podziemi

 

Było to początkiem lata,
Kiedy słońce w swej chytrości
Chyłkiem się w podziemia skrada
Tam, gdzie ciemność tylko gości.
 
Tam, gdzie sam Podziemi Władca,
Choć niestraszne mu czeluści,
Z lekkim drżeniem na noc wraca
Wszak i on gdzieś sypiać musi.
 
Miejscem, jakie we władanie
Nawet diabli by nie wzięli
Rządzi Najciemniejsza Pani
Żona władcy tych podziemi.
 
Twardej są te rządy ręki.
Więc podziemne wilkołaki
Dość już mając ciągłej męki
Uradziły koncept taki:
 
W tajemnicy przed swym Panem
Przed Władczynią swą w ukryciu
Tegoż lata, co wspomniałem,
Rankiem dnia, o samym świcie
 
Śmiałków trzech, co powracali
Mężnie znosząc trudy drogi
Omamili i nasłali
Przed pieczarę Pani srogiej.
 
Śmiałkom w graj wyzwanie nowe.
Wnet wyjęli z pochew miecze.
Nisko pochylając głowę
Los w kapłana dają pieczę.
 
Przed drużyną znowu sława,
Góry skarbów, gloria chwały.
Żadna magia im niestraszna,
W poważaniu mają czary.
 
I niestraszne im ciemności
Kulą ognią rozproszone,
Ni pułapki tej czeluści
Przez chochliki zgromadzone.
 
Nie powstrzyma ich zielona
Horda goblinów złośliwych.
Trolla morda przerażona
Jawnie chwali śmiałków czyny.
 
Każdy duch przed nimi zmyka,
Wampir krwi ich nie skosztuje,
Dech ognisty z paszczy smoka
Nic herosom nie zgotuje.
 
Przez labirynt brną otchłani,
Pieczar, komnat i portali,
U bram Sali Srogiej Pani
Wreszcie stając w pełnej gali.
 
Wnet wierzeje tej czeluści
Staną przed nimi otworem.
Monarchini dla swych gości
Jakimż zjawi się potworem?
 
Czy demonem mroku będzie?
Może ma diabelską postać?
Śmiałków gna odwaga wszędzie
pośmiewiskiem nie chcą zostać.
 
Krok zrobili w głąb komnaty,
W nieprzebraną otchłań mroku
W głowach zabrzmiał im głos hardy,
Który wita ich od progu:
 
"Gdzie w buciorach na pokoje?
Płaszcze mi zostawić w sieni.
Żadne śmiałki z Was niechluje,
A śmierdzących banda leni.
 
Brać tu miotły, wiadra, szmaty,
Żwawo rękawy zakasać.
Nie zabraknie Wam roboty."
"Lepiej by nam krowy pasać!"
 
Krzyczą, zwrot na pięcie robiąc
W przerażeniu, z wielką trwogą.
Dusz oczami brzemię widząc
Jakie grozi im niebogom.
 
Tchu im w piersiach ledwie starcza
Tak zmykają, jak zające.
"Przed tą babą czary czarta
nawet nie są wszechmogące."
 
Wszelkie skarby zostawili,
Wolność każdy wyżej ceni.
Zgrozo, myślą, jakie życie
musi Władca mieć Podziemi.

© 2003-2012 REBEL.pl
sklep@rebel.pl