English version English version

sklep z grami, gry rpg, gry planszowe, role-playing, role playing, karciane, karcianki

» wyszukiwanie zaawansowane

Arboretum

Newsletter

Zapisz się! Informacje o nowościach będziesz dostawać na e-mail! Tylko świeżutkie informacje ;-)

Zapisuję się!
dlaczego warto?

Katalog gier

Gry planszowe i towarzyskie Gry planszowe i towarzyskie Łamigłówki Łamigłówki Gry RPG po polsku Gry RPG po polsku Gry RPG po angielsku Gry RPG po angielsku Karcianki kolekcjonerskie Karcianki kolekcjonerskie Gry figurkowe i bitewne Gry figurkowe i bitewne Dla dzieci Dla dzieci Książki i czasopisma Książki i czasopisma Akcesoria Akcesoria Promocje Promocje Centrum Prezentowe Centrum Prezentowe

Sklep w Gdańsku

REBEL - CH Metropolia
poziom -1, przy wyjściu z SKM
ul. Jana Kilińskiego 4
80-452 Gdańsk
tel. 510 804 049

Godziny otwarcia:
09:00 - 21:00 (pon. - sobota)
10:00 - 20:00 (niedziela)

Rebel Times

Numer 140 / Maj 2019

pobierz
Kategoria planszowa gra roku
Szkoły grają!

Gry planszowe i towarzyskie :: Gry karciane

Samurai Sword




Wydanie angielskie

Cena: 89.95 zł

( produkt niedostępny - sprawdź w punktach sprzedaży )


Możemy wysłać Ci powiadomienie gdy tylko produkt będzie dostępny - wystarczy, że wpiszesz poniżej swój adres e-mail.


(wymagane)

Wpisz swoje imię.

(wymagane)



Samurai Sword is a new game based on the proven Bang! mechanisms and set in feudal Japan. In this game, the familiar features of Bang! are enhanced by more dynamic and fast-paced game play, and thanks to a new scoring system – based on honor points and resilience points – there is no player elimination. Everybody gets to fight to the very end! Also, weapons and attacks are fused into a single card.

Samurai Sword will be published in co-operation with the Japanese publisher Hobby Japan.


Podstawowe informacje

Wasza
ocena (1-5):
4.8
oceniono 5 razy
Liczba graczy: 3 - 7 osób
Wiek: od 8 lat
Czas gry: ok. 40 minut
Waga: ok. 0.410 kg
Losowość: 1 2 3 4 5 6
Interakcja: 1 2 3 4 5 6
Złożoność: 1 2 3 4 5 6
oddane głosy: 14

Twój głos został zapisany!
()

Wydawca: dV Giochi
Projektant: Emiliano Sciarra
Wydanie: angielskie

Zobacz koniecznie:

dodaj recenzję / link



 

Cena: 89.95 zł
Produkt niedostępny produkt niedostępny 


Inne produkty w tej kategorii:


Eksplodujące Kotki

Dla kochających koty i wybuchy,
cena: 79.95 zł

Fantastyczne światy

WyKOMBinuj własną drogę do zwycięstwa!,
cena: 49.95 zł

World of Tanks: Rush (PL)

Weź udział w bitwach pancernych...,
cena: 29.95 zł

Arboretum (edycja polska)

Stwórz najpiękniejszy ogród botaniczny!,
cena: 59.95 zł

Jaipur

Karciana gra handlowa,
cena: 69.95 zł

Śpiące Królewny

Gra o opiekuńczych smokach, dzielnych...,
cena: 39.95 zł


Klienci, którzy kupili Samurai Sword, kupili również...:


Story Cubes

9 kości, 54 obrazy, nieskończona...,
cena: 44.95 zł

Legendary: World War Hulk

Poszerz swoją drużynę o nowych...,
cena: 159.96 zł

Kto to zrobił?

Na nic twe niewinne oczka...,
cena: 39.95 zł

Fantastyczne światy

WyKOMBinuj własną drogę do zwycięstwa!,
cena: 49.95 zł

Zamek Smoków

Fenomenalna gra inspirowana Mahjongiem,
cena: 169.95 zł

Pandemic: The Cure - Experimental Meds

Infekcja postępuje! Dodatek do kościanej...,
cena: 199.95 zł


Komentarze do tego produktu:


Komimasa [ dodano: 24.09.2014 ]
Oceniam produkt na: 4 - dobry, solidny produkt
Grę zakupiłem w grudniu ubiegłego roku, a zatem zdążyłem już poznać blaski i cienie tej nietuzinkowej karcianki. Grywałem zarówno w stałym towarzystwie moich znajomych jak i przyniosłem na spotkanie planszowe tudzież odpalałem na konwentach i muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony z zakupu.

Wykonanie: ładne, klimatyczne grafiki. Żetony serc i punktów honoru jako takich kwiatów. Nie ma co się przyczepić. No dobra, brakuje tylko klimatycznego statusu "bezbronny"xd

Jeżeli mowa o Samurai Sword, trudno nie pokusić się o porównanie jej do wielkiego hitu jakim jest Bang i nie ma co się temu dziwić, gdyż to gra tych samych twórców, którzy wzięli sobie do serca uwagi graczy i postarali się wypuścić nowy produkt pozbawiony już tych wad. Czy im się to udało? odpowiedź na to pytanie poznacie na końcuxd

O czym to jest?
Mamy ukryte role, które pracują w trzech "frakcjach". 1. Szoguna (Szeryf), na którego usługach są Samurajowie (Zastępcy Szeryfa) 2. Ninja (Bandyci) 3. samotny Ronin (Renegat). W zależności na ilu graczy gramy tym rozkład sił się trochę zmienia, tak, by każda strona mogła wygrać. Każdy gracz dostaje postać znana z historii Japonii jak Hideyoshi, Musachi, czy Nobunagę, na której widnieją dwie informacje. Życie czyli ilość serc oraz umiejka, czyli tak jak w Bangu można powiedzieć. Umiejki działają na podobnej zasadzie, typu "na początku tury dobierz trzy karty zamiast standardowo dwóch", "gdy atakujesz nie liczy się zasięg" itd Właściwie tylko Nobunagi wydaje mi się trochę słaba no i Chomiyo absolutnie wywaliłem z gry, bo ją po prostu psuje, ale o tym nieco niżej.
Zagrywamy trzy rodzaje kart: a) karty ataku, czyli wszelka broń b) karty żółte działające jak instancje, czyli użyć wywalić c) Karty niebieskie, które wykładamy przed siebie i działają aż ich nie stracimy.
W odróżnieniu do banga gramy na tzw. punkty honoru. Każdy ma bazowo cztery, oprócz szoguna, który zaczyna z pięcioma. Gdy ktoś straci całe życie oddaje swój punk honoru osobie, która zadała ostateczny cios. Jeżeli któryś z graczy straci wszystkie punkty honoru gra się kończy i podliczamy ile która drużyna zdobyła punktów i tutaj wychodzi siła Ronina, bo on ma przelicznik dwa-trzy razy większy, przez co staje się bardzo ciekawą postacią w grze. Ważne jest też, by nie zabrać ostatniego punktu honoru komuś ze swojej drużyny, bo wtedy ponosimy dotkliwą karę i raczej możemy się wtedy pożegnać ze zwycięstwem.


BANG VERSUS SAMURAI SWORD

Runda I : Balans Sił

Wydaje mi się, że renegatowi bardzo trudno jest wygrać. Musi on ciągle baczyć z kim opłaca mu się trzymać i dopiero na końcu kropnąć szeryfa. Roninem wygrać jest prościej, bo przelicznik punktów honoru załatwia sprawę "braku kogoś z drużyny", Tak naprawdę w Samuraju ważne jest, by nikt nie odkrył, że jesteś Roninem, bo wtedy wszyscy dybią na Twoje punkty honoru. W kowbojach rola Renegata jest praktycznie nieistotna. Oprócz tego istnieje tak akarta jak "Daimyo", która sporo miesza. Gdy na koniec gry zostanie komuś na ręce daje ona punkt honoru, więc nie raz ninja czy strona samurajów próbuje je kitrać, żeby potem wygrać o ten 1-2 punkty honoru. Roninowi na konie gry ona nic nie daje. I to jest ciekawy element gry, który się sprawdza.

Jeżeli zaś chodzi o stronę szoguna a ninja, to wydaje mi się, że tu znowu w Bangu szeryf może mieć bardziej przekichane. Szeryf ma jedno życie więcej, ale jeśli tylko osobie obok nawinie się na rękę tzw Vulkanic, to nikt się nie patyczkuje tylko bandyci prują otwarcie w szeryfa, by go zabić, co wtedy trudne nie jest. Nie raz miewałem takie partie, że przez ułożenie i dobór kart, no szeryf miał pozamiatane.
O ile w Bangu opłaca się bić w szeryfa, by wygrać grę bandytami w Samuraju nawet jak ninja się zmówią na szoguna, to zabiorą mu 1-2 punkty honoru? Ciężko będzie go zabić, a też zawsze trzeba baczyć na to, czy ktoś, kto nam próbuje pomóc go ubić i bije w szoguna nie jest Roninem.
Podsumowując, renegat słabo się sprawdza, a szeryfa można łatwo ubić, poprzez zmówienie się bandytów.
Podsumowanie: Samurai Sword

Runda II Karty

W Bangu mamy standardowo karty ataku Bang, którym zadajemy rany i zawsze jest to jedno życie, ewentualnie możemy mieć kolta co wali na 2 odległości lub snajperkę i wszyscy znajdują się wtedy w zasięgu naszego strzału no ale są to już wtedy niebieskie karty, które wykładamy przed siebie. Wyjątkiem jest Vulkanic który pozwala walić seriami, przez co jest to broń OP. W samuraju sprawa wygląda nieco inaczej, bo każda broń jest jednorazowa, ma różny zasięg i co ważne zadaje różne obrażenia od 1-3 serc. I tutaj nie mamy tylko "banga" ale szurikeny, japońskiego kija, wakizashi (krótki miecz), kisarigamę(kosę na łańcuchu), katanę itd jednym słowem dość bogaty asortyment broni charakterystycznej dla kraju kwitnącej wiśni.
Jeżeli zaś chodzi o niebieskie karty w Bangu oprócz broni mamy lunetę, konia, działające na odległość oraz baryłkę czy osławiony dynamit. Baryłka jest zdecydowanie fajną rzeczą, bo oddaje realia walki, gdzie raz schowamy się za baryłka raz nie, a dynamit to już w ogóle jest mega, bo potrafi szybko kogoś wyeliminować. Szkoda tylko, że potrafi być niewypałem przez xx tur. Miałem partię, gdzie tak chodził chyba przez godzinę... Emocje towarzyszące karcie dynamitu "przeżyję nie przeżyję", są nieporównywalnie większe od tych, które oferuje nam odpowiednik w Samuraju. Tam działa to tak, że jak wyjdzie broń musimy oddać broń, albo tracimy punkt honoru i dopiero wtedy karta znika ze stołu. Działa więc to dłużej, bo nie raz ktoś musi wyrzucić broń, boli, jak się straci się w ten sposób punkt honoru, ale nie ma tu tylu emocji, co przy dynamicie. No chyba, że jak ja macie katanę, którą chcecie potraktować wroga i zabrać mu ostatni punkt honoru, a tym czasem musicie ją oddać... W Bangu mamy jeszcze więzienie, dzięki czemu kogoś może opuścić kolejka, w samuraju nie ma odpowiednika dla tej karty. To samo klimatyczny "pojedynek". W samurai Sword jest jednak jeszcze nieoceniona "Koncentracja", która pozwala nam zaatakować więcej niż raz, czy Fast Draw dające nam +1 do obrażeń. Mamy takie dwa i wtedy taki szuriken, nagle staje się bardzo skuteczną bronią dalekiego zasięgu.
Jeżeli chodzi o żółte karty, to działają one na podobnych zasadach. W Samuraju dochodzi karta "Daimyo", która jak wspomniałem działa na Ronina, przy diskardzie zaś daje dwie karty, czyli jak dyliżans. Większych różnić właściwie nie ma. Wydaje mi się, że Ceremonia parzenia herbaty wypada lepiej od dyliżansu czy sklepiku, bo osobie, która ją zagra daje trzy karty a reszcie po jednej, więc jest to takie dwa w jednym.
Podsumowanie: Tutaj pokusiłbym się o stwierdzenie, że Samuraj jest atrakcyjniejszy, zarówno pod względem różnorodności broni jak i niebieskich kart, choć karty więzienie, baryłka, pojedynku i dynamit są bardzo fajne, no i ten Vulkanicxd Trudno wybrać.
Zwycięzca: Remis

Runda III Element dedukcyjny.

W Bangu, gdy kogoś zabijemy poznajemy jego tożsamość i to niezaprzeczalnie może pomóc w dedukcji, kto jest kim. W Samuraju tylko po sposobie gry i kto kogo atakuje możemy do tego dojść, gdyż role do samego końca pozostają ukryte.
Tak naprawdę jednak w Bangu niespecjalnie mamy na to czas, czasem odstrzeli się swoje przez przypadek, czasem można "grać" zastępcę i zrobić w konia szeryfa. Podobnie jest w Samuraju. Aczkolwiek mamy tu zdecydowanie więcej czasu na dedukcję kto może być kim. Dochodzi ewentualnie karta "Daimyo", która wpływa na Ronina. Tutaj niesłychanie ważna jest "trzecia frakcja". Niejednokrotnie mieliśmy potyczkę, gdzie ninja kooperowali z samurajami i szogunem, żeby tylko ubić domniemanego Ronina, co było bardzo fajne, bo zmieniał się ten cel.
Tutaj też dochodzi wpływ na naszą frakcję czyli kara na koniec gry, przez co jeszcze istotniejsze wydaje się skrupulatne atakowanie. Z kolei w Bangu jak bijemy w bandytę dostajemy jego karty, co może innemu bandycie się przydać. Jeden kumpel tak właśnie kombinował, ale zaprowadziło go to do przegranej. W samuraju można też właściwie bić w swoich jeśli wiemy, że punkty honoru u nas są "bezpieczniejsze". Nie raz miałem też sytuację, że szogun chciał, bym w niego uderzył, bo mu to było na rękę, gdyż stawał się wtedy bezbronny i potencjalni ninja nie mogli go trafić.
Podsumowując, w obu grach ten element jest widoczny, są mechanizmy, które to ułatwiają, ale wydaje mi się, że w obu nie jest to najważniejsze i czasem i tak trudno rozpoznać, kto jest kim. Grywam często w mafię, avalona i tam ten element dedukcyjny odgrywa pierwsze skrzypce, tutaj mimo podziału na frakcje nie jest położony na niego duży nacisk. Można się w obu grach podszywać pod tych dobrych, w Samuraju dochodzi kwestia odkrycia Ronina, ale w bangu eliminując graczy łatwiej jest dojść, kto jest kim.
Remis.

Runda IV Mechanika

Tutaj należy powiedzieć o dwóch bolączkach Banga.
a) Po pierwsze odpadanie z gry nawet na samym początku. Niedawno miałem partię, gdzie mówili "nie zabijaj go, bo co odpadnie tak na początku" i cały element dedukcyjny idzie się kopać... Wszystko idzie się kopać. Zresztą bywa tak, że odpadasz po 10 minutach gry...
b) Brak kart na ręce. W Bangu mamy tak, że tyle ile mamy życia tyle maksymalnie możemy mieć kart na ręce. Właściwie jest to irytujący system. Jak jesteś 6-7 to właściwie pierwsza tura a człowiek może zrobić tyle, co nic. Nie raz miałem partie, gdzie nie czułem ŻADNEGO wpływu na rozgrywkę, bo miałem związane ręce. Przychodziła moja tura miałem trzy karty WTF?!
Samuraj jest pozbawiony tych wad, ale przekłada się to na jedną wadę.
a) Downtime czyli czas oczekiwania na turę. W Bangu nawet jak zaczynamy w siedem osób, gracze odpadają, więc już czekamy krócej, tutaj za każdym razem musi przejść sześć osób. Nie raz ktoś ma x kart w łapie i jak wolno łapie to robi się zamuła, zwłaszcza, że zabranie tylu punktów honoru zajmie trochę czasu. Z pomocą przychodzi bardzo trafna reguła, bez której tej gry sobie nie wyobrażam. Jak zejdzie pierwszy stos kart wszyscy oddają na discard jeden punkt honoru. Dzięki temu gra kończy się, nim się zacznie nużyć. Czasem jednak no trochę się na ten ruch czeka, nie ukrywajmy.
To by były wady obu produkcji, oczywiście dochodzi do tego LOSOWOŚĆ, ale ponieważ w obu tych grach potrafi być ona utrapieniem i nie ma praktycznie mechanizmu, który by ją blokował to tej kwestii nie poruszam.

Oprócz standardowych plusów dla obu gier, mechanika Samuraja wybija się w dwóch aspektach:
1. Bezbronny - Ten status potrafi sporo zmienić w rozgrywce i jest strasznie miodnym elementem gry. Status ten otrzymujemy w dwojaki sposób. Jeśli stracimy wszystkie serca i stracimy punkt honoru lub jak nie mamy żadnej karty. Daje nam on dwie korzyści.
a)Po pierwsze osoba "bezbronna" nie liczy się do zasięgu! To diametralnie zmienia sytuację na stole, gdy nagle ktoś kto był na dystans 5 znajduje się w polu rażenia naszej kosy na łańcuchu (dystans 2) albo ktoś był na 3 a jest na jeden i można go łupać wszystkim.
b) Taka osoba, póki nie będzie jej tura NIE MOŻE być celem ataku czy karty żółtej atakującej. Sprowadza się to do tego, ze np wolimy, żeby nasz domniemany kolega nam zabrał punkt honoru niż np zaraz przyjdzie kolej ninja, który by mu go odebrał. Albo zagramy specjalnie na kolegę atak a on walnie paratę i już nie będzie można go atakować.
Niejednokrotnie miałem partię, gdzie w ciągu rundy większość graczy była bezbronna, Ten element znacząco podnosi fun z gry.
2. Drugą sprawą jest kwestia żyć jako takich. W zależności od broni jaką zostaniemy uderzeni możemy stracić 1-3 życia, na standardowe 4-5. Możemy wyjść z paraty, która osłoni nas przed każdym obrażeniem, jak "pudło". I w tym momencie robi się różnica względem Banga. Tam jak przeciwnik zagra Gatling, wszyscy rzucają pudło albo tracą życie. To samo indian, wtedy wszyscy Bang, nie mamy wielkiego wyboru, W Samuraju zaś lepiej stracić często serce i oszczędzić sobie paratę na sytuację, gdy oberwiemy za 2-3 serca. Podobnie jujitsu. Czasem mamy na ręku naprawdę fajną broń i wolimy stracić życie, niż jej się pozbyć, bo kto wie, kiedy nam wejdzie na rękę. W Bangu to tylko karta strzału, której jest pełno. Nie przeczę, bywały sytuacje kiedy wolałem stracić życie niż możliwość strzału, ale tutaj życia ma się niewiele, krótko żyje także tego...
Zwyciężca: Samurai Sword

Runda V Miodność z rozgrywki

Niezaprzeczalnie wpływa na nią wczucie graczy, klimat gry i nam, Europejczykom, bardziej wchodzi klimat kowbojów. Wolimy strzelać do siebie niż zabierać sobie punkty honoru. Do tego dochodzą karty. Komu coś mówi "Nobunaga"? Co z tego, że umiejki zostały podpasowane pod charakter postaci jak mistrz Miecza Musashi (umiejka +1 do obrażeń), skoro prawie nikt o tym nie wie? Do tego nazwy broni japońskiej. Kto z nas zna kiseru, nodachi czy naginatę? Mało też kto wie, że samurajowie byli podlegli szogunowi, a ronin to był "samuraj bez pana" stąd stanowi trzecią frakcję. Buduje to klimat, ale wiecie, o co chodzi. a dynamit, czy pojedynek ocieka miodem! Czy nadrabianie życia przez machnięcie sobie piwka! "Oddychanie" ssie po całości, choć pozwala też dociągnąć wybranej osobie kartę. Mechanika do odpowiednika dynamitu "Bushido" czyli w wolnym tłumaczeniu "kodeksu samuraja" nie jest przyszyta, ale kto się w tym orientuje?
Zapewne niezbyt wielu.
Samo eliminowanie i odsłanianie kart ról podczas rozgrywki podkręca atmosferę, więc emocji podczas partii nie brakuje. Samuraj nam takich emocji nie do końca dostarcza. Kwestia Ronina jak najbardziej, Zawsze na sam koniec padało pytanie "dobra, to kto był tym Roninem"? No i też jak ktoś ma za dużo punktów honoru i rzuci się podejrzenie na niego to zaczyna się fajna nasiadówkaxd
Kwestia bezbronności też rodzi sporo emocji. Mieliśmy komuś zabrać punkt honoru, a tu gad się zrobił bezbronny. Albo nikt nam nie może naskoczyć a tu nagle jesteśmy na 1-2. Albo czujemy się bezpieczni, jesteśmy bezbronni a poleci herbatka i karta dla wszystkich i już tak wesoło nie jestxd Sytuacja się też zmienia, jeśli chodzi o emocje gdy przekonamy się do punktów honoru. Wczujemy się w wojownika, który nie chce stracić honoru, bo będzie to oznaczało jego śmierć. Wtedy boli bardzo jak Bushido zabierze nam punkt honoru, Albo jak mamy oddać losowa kartę i tracimy Daimyo, a już jest prawie koniec gry, uch! Ważne też się staje kogo bardziej pod koniec gry opłaca się ubić,
No i drugi element, który na to się składa "mechanika", która jak już opisywałem lepiej wypada w wykonaniu Samuraja.
Podsumowując, jeśli nie przekonamy się do punktów honoru to może być trudno z wczuciem w grę i automatycznie stracimy sporo na dobrej zabawie. Z drugiej strony w Bangu jak ciągle mamy 2-3 karty na ręce to można guzik zrobić i wtedy też raczej nawet nie odczujemy podziału na frakcje. Albo jak zginiemy szybko.
Remis


WERDYKT:
Dla mnie lepszą grą jest Samurai Sword, bo jest bardziej dopracowany. Starałem się obiektywnie spojrzeć na te tytuły, ale jak sami widzicie po przytoczonych przykładach, ta gra oferuje ciekawszą, bardziej różnorodną rozgrywkę. Bang jest bardzije dynamiczny i przypomina mi taką bezmózgowe Potwory z Tokyo, grę nie wymagającą. Samurai oferuje rozrywkę na nieco wyższym poziomie. To dalej jest świetna gra imprezowa, ale tu mamy jakąś władzę nad grą.
Warto dodać, że dwóch moich znajomych pytało, gdzie można nabyć tę grę. Ilekroć grałem rozgrywki były różnorodne, nasiadówki na Ronina komiczne, wiele osób mówiło, że lepiej się w to gra niż w Banga. Bang się dobrze sprawdza jak mamy alternatywę, czyli odpadniemy to możemy iść grać w coś innego np. Co wydaje mi się ważne grałem z dwoma dodatkami w banga i nie zmieniło to moich odczuć. Co z tego, że były baryłki złota, jak ja nie miałem możliwości ich zdobyć? Tylko partia początkowa w samuraja na 7 osób to jest coś co ODRADZAM! Jak ludzie nie znają kart, a ciągle mają ich dużo w łapie to Downtime zabije cały fun z gry.

Dlaczego nie 5?
Bo gra ma swoje wady. Dla mnie choćby dalej losowość, gdzie np mamy od diabła broni na ręce a żadnej koncentracji, albo każdy ma niebieskie karty przed sobą, a my nie mamy... mamy szoguna obok, a nie mamy żadnej broni. Itd. No i brakuje mi jakiegoś mechanizmu, który bardziej wpłynąłby na element dedukcyjny.
Poza tym skalowanie. Mniej niż 5 nie pograsz. Próbowaliśmy na czterech i jakoś tam nawet dawało radę, ale z trudem.
Nie zmienia to jednak faktu, że gra jest bardzo dobra, świetnie się w to gra w większym gronie, a prawie każdy zna Banga, więc wprowadzenie do tej gry zajmuje zwykle chwilę.
6
Pionier
Bobaz [ dodano: 31.08.2014 ]
Oceniam produkt na: 5 - dla mnie ideał :)
W wielkim skrocie - Bang bez umierania, czyli bez odpadania zanim zabawa się zacznie.
Wielu osobom może nie odpowiadać klimat japoński, ale dla mnie to się naprawdę klei.
Gra jest ładna, ma znaną i dobrze działającą mechanikę, poprawia niedociągnięcia oryginału, czego chcieć więcej?
0
Bard
Radosław Michalak [ dodano: 30.04.2014 ]
Oceniam produkt na: 5 - dla mnie ideał :)
Bang! w zupełnie innej, ale nadal świetnej odsłonie.
Tylko tym razem nikt nie ginie.
To zdecydowany plus, bo nikt nie musi siedzieć i czekać na kolejną partię.
Sprawia natomiast, że sytuacja przy stole zdecydowanie mniej się klaruje w trakcie gry.
Mniej rodzajów kart dobrze się sprawdza przy nauce zasad, a nie ma jakichś braków w trakcie rozgrywki.
No i zasady wymuszają kończenie gry, więc nie należy się spodziewać półgodzinnej "końcówki" gdy nic się nie potrafi zmienić.
2
Michał Wołosewicz [ dodano: 04.04.2013 ]
Oceniam produkt na: 5 - dla mnie ideał :)
Po pierwszych partiach uważam,że gra równie dobra co Bang!Dla miłośników Banga miła odmiana klimatu i trochę przyjaźniejsze zasady, w końcu chodzi o honor a nie o bezmyślne zabijanie się...to taki mały żarcik. Dla fanatyków nie polecam, bo wszędzie będą się doszukiwać podobieństwa Banga i mówić jak to Samurai beznadziejny, a ja widzę w tej grze duży potencjał i daje jej naprawdę dobrą ocenę.Na plus wielki trzeba uznać fakt,że szybko się nie ginie i każdy trochę pogra. Dodatkowo karty mają bardzo ładne ilustracje.Podoba mi się również efekt tzw. kooperacji miedzy drużynami i końcowe podliczanie punktów, czasami nie wiadomo co tam jeszcze ekipa Ninjów, Ninj:D czy jak ich tam zowią mają za pasem.Na razie ograne w 4 osoby i wiadomo im więcej tym lepiej.Nie ukrywam,że czekam na dodatki, gdyż klimat mi pasuję i te nazwy przy rzucaniu kart...PAAARAAATAA albo Jujiiitsuuuu :D. Chciałbym żeby dodatki nie było tylko kopią Banga ale wprowadzały coś innego, tak jak podrasowany tutaj mechanizm.
2
Pionier
Jakub Barański [ dodano: 03.03.2013 ]
Oceniam produkt na: 5 - dla mnie ideał :)
Rewelacja! Dla fanów Banga pozycja obowiązkowa. Dodam, że mój Bang powędrował na półkę i teraz czas na Samurai Sword. W końcu nikt nie odpada i wszyscy bawią się do końca. Do tego gra jest dosyć szybka i nie ma dziesiątek kart, których trzeba się nauczyć. Ciekawe co dostaniemy w dodatkach, ale gra już jest genialna.
1



Twój koszyk:


Twój koszyk jest pusty.

Masz pytania?

Jesteśmy na Gadu-Gadu:

12886439 (Aleksandra)

27211 (Artur)

40259215 (Michał)

Możesz też do nas napisać: sklep@rebel.pl
reklamacje@rebel.pl
lub zadzwonić do Biura Obsługi Klienta:
tel. 58 728 49 31,
508 247 667
(godz. 10-16)
Odwiedź nas: Facebook YouTube

Akceptujemy płatności

Przyjmujemy karty VISA, MasterCard oraz szybkie przelewy mTransfer, Płacę z Inteligo, Nordea, Przelew24, MultiTransfer
oraz płatność przy odbiorze.

Labirynt słów