Czarek - recenzje

Jak dla mnie ideał :)

dzięki temu dodatkowi z powrotem polubiłem TTR (standardowa wersja troszkę już mi się przejadła), ale granie w drużynie to sam "mniód" :)

ps. w polskim tłumaczeniu instrukcji jest błąd w opisie tras podwójnych i potrójnych. "Unavailable" nie oznacza dostępności, a wręcz przeciwnie :).


Jak dla mnie ideał :)

Gra idealna, genialna, emocjonująca.
Bez wygrywającej strategii, z wieloma drogami do zwycięstwa. Z koniecznością oglądania się na ruchy przeciwników.
I to wszystko w 90 minut.
Gorąco polecam...


Jak dla mnie ideał :)

Świetna giera.
1. dynamiczna - bez śladów downtime'u
2. pełna decyzji, wśród których nie ma oczywistych
3. wiele dróg zdobywania punktów
4. Interakcja typu: kto będzie pierwszy, kto zabierze ten właściwy kafelek, kto szybciej wybuduje swoje zamki

Z każdą gra się coraz sprawniej, dostrzega się nowe aspekty. Docenia różne budynki.

grałem w 2 i 3 osoby. w oby wariantach jest bardzo dobrze (zmniejsza się liczba dostępnych budynków, więc wielkich różnic w strategii nie ma - no może przy większej ilości osób bardziej istotne jest by zaczynać, i trudniej jest wygrywać płytki bonusowe)...

W kategorii middleweight absolutny strzał w dziesiątkę.

BTW: w porównaniu do innych gier Felda, jeżeli chodzi o skomplikowanie, umiejscowiłbym ją mniej więcej na poziomie Notre Dame.


Dobry, solidny produkt

Dobra giera. - dałbym 4,5 ale nie ma na skali.

Kwintesencja gry w kategorii lekkośrednich eurogier.
rozgrywka zajmuje mniej niż godzinkę, w jej trakcie nie ma miejsca na ozdobniki, jest kilkanaście decyzji do podjęcią i fajnie.
W skrócie jest tak:
wykładamy na stole partię kart, które potem możemy kupować. Żeby kupić kartę trzeba ustawić się w kolejce, kto pierwszy ten ma prawo pierwokupu. Ale cena karty zależy od tego ile osób stoi w kolejce. Więc pozostali gracze mogą utrudniać (i zazwyczaj to robią). Jeśli cena jest dla mnie za wysoka, to mogę sobie odpuścić, wówczas szanse kupna dostaje kolejny z kolejki, a karta jest o 1 pieniążek tańsza.
Bardzo fajny mechanizm, jak już dawno nie widziałem w stosunkowo prostej gierce, że wszyscy w pamięci przewidują ruchy przeciwników.
spora dawka interakcji, przeszkadzania sobie.
Karty, które możemy kupić są pozytywne, przede wszystkim kontrakty, za których realizację dostaniemy punkty i statki wypełnione towarami, które są niezbędne dla kontraktów, plus kilka innych kart urozmaicających rozgrywkę. Robiących ją bardziej wielowątkową.

Plusy:
- bardzo proste zasady, do wytłumaczenia w 5 minut
- ciekawy mechanizm kupowania, niby licytacja, ale jednak nie do końca, niby wyścig (kto pierwszy ten lepszy), ale jednak wychodzi nam, że najlepiej ma ostatni (w kolejności ruchów) zawodnik
- interakcja
Minus:
- Notre Dame to to nie jest ;)
- na dwie osoby wydaje się mocno naciągana i ... nudnawa


Rebel jak zwykle na piątkę - gra dotarła w stanie nienaruszonym dzień po złożeniu zamówienia.

Co do samej gry, to jest ciekawie, ale trudno. Dość powiedzieć, ze sama instrukcja to 400 stron.
na razie graliśmy tylko zgodnie ze scenariuszem wojny 30 letniej i tu zonk, wśród kart do fazy trzeciej (bitwy i sojusze) znalazła się karta czołgu typu "tygry". Kolego studiujący historię zarzeka się, że to niezgodne z ustaleniami historyków. Ale karta jest dość słaba, więc i tak jej nie wykorzystujemy.
poza tym jest super - połączenie zasad ekonomii i gry typowo wojennej na niespotykaną dotychczas skalę (a przecież tak właśnie jest w życiu).

polecam zdecydowanie, ale tylko bardziej zaawansowanym graczom.

ps. co do słabo rozróżnialnych kart, o których ktoś pisał, jest ok, jak się zdejmie folię ochronną ;)


Jak dla mnie ideał :)

Na BGG ktoś napisał, że to gra dla masochistów i.. jest w tym troszkę racji ;-)
choć oczyiście nie chodzi o radość z rozgrywki, ale o liczbę nieszczęść, które na nas spadają.
Jak w żadnej innej grze co chwila coś trzeba poświęcić / stracić. Najpierw decydujemy się na zdobycie konkretnej postaci (a nie są to łatwe decyzje), by za chwilę oddać ją z powodu zarazy lub głodu.
Wyjątkowo frapująca gra ;-). W sumie średnio skomplikowane zasady, a liczba kombinacji, możliwych taktyk i strategii przebiegających przez głowę każdego z graczy jest olbrzymia. Bo i też liczba czynników wpływających na wynik jest niewąska (np. pozycja na torze postaci / doświadczenia) bezpośrednio w żaden sposób nie wpływa na wynik, a jest kluczowa jeżeli chodzi o przebieg gry. Co fajne, w przeciwieństwie do np. Wysokiego Napięcia, nie da się wszystkiego wyliczyć, w ogóle nie dużo się liczy (bo wszystkiego mało).
Raczej gra nie dla planszówkowych nowicjuszy (choć i taki człowiek dał sobie radę), ale za to z silnym czynnikiem "zagrajmy raz jeszcze".


Dobry, solidny produkt

Bardzo dobra gra rodzinna. Jak dla mnie idealny kandydat do Spiel des Jahre.
Duże ilość strategii prowadzących do zwycięstwa, minimum losowości, proste zasady i czas rozgrywki koło godzinki. po prostu lekko łatwo i przyjemnie. Nie trzeba dużo liczyć, można sobie pozwolić na krótkie wyłączenie się z gry (jak nic pasuje lampka francuskiego wina). Z drugiej strony jednak bez myślenia tej gry się nie wygra ;-)
Minus to zminimalizowana interakcja (ogranicza się jedynie do ew. wyścigu po wiadomości i fazy wybierania kart - BTW: ciekawe rozwiązanie).
Gra jest całkowicie niezależna językowo (jedyne napisy na kartach to min i max czyli dość internacjonalistyczne). Ale w praktyce przy pierwszych grach każdy podpiera się instrukcją. Ja miałem ściągniętą z BGG wersję angielską - dodatkowo ściągnąłem, sobie taką małą ściągę gracza (też po angielsku) to bardzo, bardzo pomaga. Ale pewno Rebel postara się o polskie tłumaczenie ;-)))
Reasumując - świetna gra na spotkanie ze znajomymi, gdy chcemy uniknąć niesnasek wywołanych przebiegiem gry.


Gra jak najbardziej godna polecenia. A przy tej cenie, po prostu grzech jej nie mieć.
Razzia jest karcianą grą licytacyjną. Za pomocą licytacji nabywamy karty łupów, które na koniec każdej rundy są punktowane.
Jako podstawowe zalety chciałbym wymienić:
- prostotę zasad (naprawde da się wytłumaczyć w 5 minut), a dosłownie kazdy już drugą grę gra na równo z doświadczonymi zawodnikami;
- skalowalność (od 3 do 5 osób gra się z taką samą radością - aczkolwiek taktyka jest zupełnie inna)
- brak "wygrywającej taktyki". Taka sztandarowa cecha gier Knizii. Trzeba kombinowac na wielu frontach.
- wysoka grywalność. Grałem w Razzię i z ludźmi, którzy byli 'świeżynkami' w planszówkach jak i z wyjadaczami. Wszystkim się podobało. I po kazdej rozgrywce mieliśmy ochotę, na powtóreczkę, na rewanż.

Wad nie widzę. Może karty mogłyby być trochę większe, bo tasowanie talii grubszej niż szerszej to jest pewien problem.
Z drugiej strony to jakaś zaleta, bo Razzię spokojowo, bez obciązenia można wsadzić do plecaka idąć w góry , do szkoły czy też jadąc na narty.
Gorąco polecam i zapewniam, że się spodoba praktycznie każdemu.


Najslabsza gra jaką widziałem w życiu.
Całkowicie losowa, słabiutko wydana (słabe pudełko, koszmarna grafika, wykałaczki jako znaczniki), próbująca nadrabiać żenującym humorem.
Czasami jak ktoś mi mówi, że jakaś gra jest droga, to używam argumentu, że przecież kosztuje tylko tyle co 2 dobre wina (czasami więcej). A kilka winek to jest jedna imprezka, a dobra gra przyda się przy kilkudziesięciu okazjach. Jednak przy tej grze jest to argument wybitnie nietrafiony. Bo żeby czerpać z gry w nią radość, to trzeba przed rozgrywką przyjąć piwa za co najmniej cenę gry.
Wg cen obowiązujących dzisiaj za 5 złotych więcej można mieć Razzię, grę w przybliżeniu 100 razy lepszą.


Dobra gra, na poziomie trudności delikatnie powyżej rodzinnej. I to nie decyduje tutaj stopień skomplikowania reguł (bo te są do wytłumaczenia w dosłownie 5 minut), ale fakt, że w grze pozbawionej praktycznie losowości, zakłdając, ze nie dajemy forów dzieci są skazane na przegraną.
Co do losowości to jak wspomniałem jest ona znikoma, a w instrukcji znajduje się wariant z minimalną zmianą, który powoduje, że nawet ten pierwiastek losowości jest eliminowany.
Czyli na plus: jasne reguły, p[roste do wytłumaczenia, ciekawa rozgrywka i brak losowości. Dodatkowym plusem jest to, że jedna rozgryweczka zajmuje coś koło pół godziny co w tego rodzaju grach jest zaskoczeniem.
Gralem dosłownie kilka razy więc ciężko mi się autorytatywnie wypowiadac na temat taktyki czy strategii, ale tak jak graliśmy to każda gra była zupełnie inna. Każdy z graczy probował rożnych pomysłów. Mam nadzieję, że faktycznie nie ma "złotej strategii" pozwalającej zawsze wygrywac. Jest spora interakcja. która powoduje, że trzeba dokadnie patrzeć co robią przeciwnicy i modyfikowąc na bieżąco obrana strategię.

Co do wad, to wydaje mi się (i jest to opinia pozostałych graczy z mojego kółeczka giernego), że opłata za przejście Bobego jest za niska. Następnym razem spróbujemy ją samowolnie podnieść, będzie to na pewno miało znaczący wpływ na taktykę. Z drugiej strony o końcowym wyniku w tych kilku grach prawie zawsze decydowały pojedyncze punkty, więc może jest to dobrze wyważone?? Nie powiem, dopóki nie spróbujemy.
Koeljna wada jest taka, z e tak powiem "elusive', chodzi o to, że ta gra nie ma w sobie tego czegoś co cechuje gry wielkie. NIe jest to ogromny zarzut (gier Wielkich nie ma wiele), ale tak piszę o samych plusach, obawiam się, że ktoś zechce ją umieścić w pierwszej 20 gier świata. Chyba, aż tak dobrze nie jest (BTW: 652 miejsce na boardgamegeek, to zdecydowanie za mało, al;e to chyba wynika z małej ilości ocen, bo ich średnia jest większa niż wynika to z miejsca).
Ostatnia wada to mały minusik dla Rebela ;-) w udostępnionej na tej stronie instrukcji angielskiej jest troszkę braków, w tym dotyczących istotnych rzeczy. Całe sczęście na sieci można znaleźć pełną instrukcję w języku "language".

Reasumując: ciekawa, dobra gra. Moim zdaniem idealna jako przejście z gier rodzinnych do bardziej (ale niewiele bardziej) skomplikowanych. A cena jest atrakcyjna jak dla tego typu gier.


Gierke testowałem bojem. W porzo się gra, niby dużo kombinowania, ale praktycznie ciężko mówić o taktyce. Grałem ze ludźmi, którzy do różnych gier podchodzą raczej z ostrożnością, a tu wielki sukces. Graliśmy kilka razy i już się umawialiśmy na kolejne rozgrywki (najgorzej jest pierwszym razem, szczególnie gdy tak jak w naszym przypadku wszyscy widzą gilotynkę pierwszy raz). Myślę, że sprawa doskonała do takiego luźnego pograia przy piwku.
Kamyczek do ogródka Rebel.pl - jak zamawiałem produkt to na strronie była prezentowana wersja niemiecka. Dostałem angielską z polską instrukcją do wersji niemieckiej. Całe szczęście, że to była zamiana z niemieckiego na angielski. Zamiana w przeciwną stronę byłaby dla mnie nie do przejścia.
I przy okazji uwaga do samej gry - jeśli się nie zna języka, to gra może być naprawdę męcząca. z drugiej strony wystaczą naprawdę podstawy language, żeby grać swobodnie.