Arturpe - recenzje

Na tę grę czekałem całe swoje życie. Daleko od euro, ale nie na tyle, żeby się pogubić. Ocieka klimatem, powoduje, że się pocisz i modlisz nad kośćmi. Sprawia, że kiedy uśmiercasz niewolnika współgracza cieszysz się pod nosem, lub po prostu z chytrą miną przyjmujesz oferowane przez niego złoto, każąc mu jeszcze do tego błagać :D To nie pozycja dla rozpadających się małżeństw, albo par, które zjadają się przy Monopoly. Po partii w Spartacusa nic już nie będzie takie samo. To gra z gatunku takich, które - jeżeli w nie zagrać w młodym wieku - pamięta się całe życie. Warto kupić dla potomnych, bo to perełka. Po prostu perełka. Dodatkowo, z tę cenę dostajesz mnóstwo kart, cztery stosunkowo dobre figurki, kilka garści kości i mnóstwo tekturowego złota. Ale przede wszystkim, otrzymujesz dziesiatki godzin zabawy dla minimum trójki swoich znajomych. I pamiętaj - instrukcja już na pierwszej stronie przypomina, że to tylko gra i - jak powiada - "don't be an ass about ir". Polecam, polecam i jeszcze raz polecam.


Krótko mówiąc - jeśli szukacie dobrej gry dla dwóch osób, trafiliście w dziesiatkę. Mechanika, mimo że prosta, to ciekawa. Motyw z programowaniem ruchów nie jest tak częsty, a daje sporo możliwości. Metallum to klimatyczna (choć nie wszyscy się z tym zgadzają) hybryda w kierunku euro, wymagająca myślenia i ze sporą dawką negatywnej interakcji. Ładnie wydana i za tą cenę trudno spodziewać się więcej. Mało tego, można by w zasadzie sporo mniej.

To ewidentnie jedna z najlepszych polskich gier i chyba jedyna o podobnej tematyce i z taką mechaniką. A mimo to, doskonała, regrywalna, wymagająca i bardzo warta swojej ceny.


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Otrzymałem grę od Tajemniczego Mikołaja, któremu serdecznie dziękuję. To przecudna gra rodzinna, z wypraską, której wszystkie inne mogą jej tylko pozazdrościć, z olbrzymią ilością pięknych grafik, prostą, acz fajną mechaniką. To gra, w którą gram bez problemu z sześciolatką. To gra, która wywołuje sporo emocji, ale nie negatywnych. Ma się wrażenie uczestnictwa we wspólnym wyścigu, choć walka też jest. ale innej krzywdy pozostałym graczom nie można zrobić (poza podrzuceniem karty przeklętego skarbu). Najserdeczniej polecam. Gra jest trudno dostępna, ale nakład pokazał się znowu, więc póki jest, kupujcie, bo nie pożałujecie ani złotówki. Sprawia przyjemność szczególnie rodzicom grającym z dziećmi lub ze znajomymi w luźnej atmosferze. To nie pozycja dla geeków, którzy oczekują obfitej mózgożery, ale bardzo przyjemna, regrywalna pozycja z wyważoną losowością, która zachwyca artworkami. Polecam z czystym sumieniem.


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Kupiłem Splendro kierowany wieloma pozytywnymi recenzjami. Ponadto, jestem też na świeżo po kupnie Strife i - o dziwo - odkrywam w sobie coraz większe uwielbienie do silniczków i kombosów. Pod tym względem, obie gry mają wiele wspólnego. Ale do rzeczy.

Splendor to odarty z fabuły tytuł, w którym liczy się kombinowanie. Faktycznie, jest tu tylko kupowanie klejnotów, po to żeby kupować więcej klejnotów. Tylko dlaczego to takie wciągające? Jest w tej mechanice coś, co wymaga myslenia, ale nie takiego, żeby zaraz zmęczonym pójść spać. Ta gra pozwala się wytłumaczyć w 3 minuty komuś, kto grał kiedyś w Chińczyka i z pewnością da się w nią grać nawet z 6cio letnimi dziećmi (testowałem). Być może znudzi się po pewnej liczbie partii, ale na pewno Splendor można polecić jako przerywnik, grę do posiedzenia przy lampce wina (choć rozmawiać przy niej raczej się nie da :D ) albo tytuł, którym chcemy kogoś wprowadzić w świat planszówek.

Fajnie, że bogactwo gier jest tak ogromne. Że obok znakomitych mózgożernych strategii możemy pograć w Prosiaki, Fasolki, albo Pędzące Żółwie. I fajne jest to, że wszystkie te tytuły mogą sprawić sporo frajdy - w zasadzie nie można ich ustawiać w kolejności "najlepszości". Splendor jest dokładnie po środku - nie za lekki, wymagający skupienia, prosty w tłumaczeniu. Ktoś zarzucił Splendorowi prostactwo. Nie zgadzam się.

Owszem, to nie gra dla geeków, tak samo, jak nie wszyscy będą uwielbiać Zombicide czy Grę o Tron. Dla jednych szachy, dla drugich RPG. Splendor idzie bardziej w kierunku matematycznego silniczka, ale napędza się go z przyjemnością.

Dla wykonania brakuje skali. Ładne pudełko, idealna wypraska, dobrej jakości karty, świetne tekturki no i pokerowe - wyklejone już, i to dobrze - żetony. Ograjcie przed kupnem, jeśli macie możliwość. Dla mnie świetne!


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Nic tylko kupować. Prostota mechaniki połączona z mechanizmem licytacji, podkradanie kart, krótka kołderka w postaci tylko dwóch pól na sadzenie fasolek... no i wreszcie całkiem fajny klimat pomimo dziecięcych ilustracji i takich sobie nazw. Niewielkie pudełeczko niesie na prawdę sporo frajdy. Mam tylko pewne uwagi co do intuicyjności instrukcji, ale w gruncie rzeczy nie jest najgorzej. Da się grać z dziećmi, o ile tylko jesteście w stanie pomóc im w liczeniu i wymianach :D


Jak dla mnie ideał :)

Bardzo dobra, przepiękna, ciekawa gra. Pewnie właściwego dystansu będzie można zagrać po wielu rozgrywkach, ale przyjemności z analizy tego, co może się sstać przy odpowiednich układach kart miałem co niemiara. I właśnie - musisz lubić analizować. Jeżeli nastawiasz się na klimatyczną walkę czempionów w fantastycznej krainie - gra nie dla ciebie. O Strife pomyśl bardziej, jako o szachach w formie kart.

Próg wejścia nie jest wysoki, ale ilość kombinacji przytłacza. Kilka rozgrywek natomiast spokojnie pozwala poznać karty i swobodniej czuć się przy planowaniu kolejnych ruchów. Dlatego nie dajcie się Strife zniechęcić na początku. Gra odda Wam głębię. Mnie osobiście przypomina trochę Innowacje. Tam też, pal licho klimat, pozostaje tylko sucha analiza.

Zdarzają się przypadki wkurzania na współgracza, który gra inaczej, niż się zakładało niwecząc twój misterny plan. Więc nie jest to pasjans. Interakcji jest więcej, oczywiście tej na stole, niż w RFTG. Z pewnością będę sięgał po tę grę. Setup trwa 2 minuty i już można zanurzyć się w serii logicznych pojedynków a'la Neuroshima bez planszy.


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Tak wiele za tak niewiele! To trzeba mieć:D


Gra otrzymana w prezencie. Słyszałem wiele dobrego i wydawała się idealną grą dla rodziny. Nie zawiodłem się. Wspaniała zabawa dla dzieci powyżej 6 roku życia (same nie pograją, na kartach czarów są teksty) wraz z rodzicami. Wymagane trochę taktyki, atmosfera napięcia może odrobinę przerażać co bardziej wrażliwe dzieciaki (upływający czas, goniący graczy kot). Instrukcja skrócona do niezbędnego minimum, ale dla osób choć odrobinę ogranych, rzeczy o których nie napisano będą raczej jasne. Zabawy typu skacz jak żaba, zamień się w kamień są fantastyczne. To zręcznościowa gra z elementami strategii. Polecam ! Minusy - konieczność wyklejania żetonów. Naklejki są niemal tak duże jak drewniane klocki, stąd precyzja najwyższej próby wymagana :D Plusy: bardzo fajne rysunki, klepsydra, świetne czary, plansza z czarami i sposób ich losowania nowatorski.


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Bardzo przyjemna, wciągająca, nietypowa i prosta pod względem zasad gra. Łączy w sobie wiele mechanik dając jednocześnie wrażenie flow. Gra płynie, a grając czujesz sie jakbyś opowiadał historie. Z racji mnóstwa kombinacji małżeńskich, raczej nie przewiduje nudy. Z pewnością jeden ze swiezszych pomysłów, który stoi okrakiem pomiędzy przyjemna rozgrywką a wymagającą mózgożerą. W wariancie dla czterech osób z pewnością potrwa dłużej niż zakładane 60 minut, ale dwójka skończy partię w tym czasie. Setup średnio spory, ale stół dla więcej niż dwóch osób musi być duuuuży. Polecam.