Michał - recenzje

Dobry, solidny produkt

Bardzo fajny kryminał zanurzony w świecie Androida.
Są więc bioroidy i klony. I protestujący przeciwko nim Human First. Beanstalk i Heinlein. Jinteki i Haas-Bioroid. Jest też konsorcjum budowlane Weylanda. No i Melange Mining Corp, eksplorująca księżycowe złoża helium-3. A do wszystkiego wtyka swój nos wszechobecne NBN. Pojawia się też Noise (to dla wielbicieli Netrunnera).
Wszystko to jest tłem dla dosyć makabrycznego morderstwa popełnionego przy użyciu ciężkiego lasera górniczego. Detektyw Richard Harrison ma więc pełne ręce roboty.


Jak dla mnie ideał :)

Have you met Dinosaurus? No? Well, too bad 4 U.

Chaos Theory ma niesamowitą nie tylko fryzurę, ale i konsolę, na której można hostować dowolnego icebreakera (byle by nie był sztuczną inteligencją), no ale przede wszystkim pozwala zbudować szczupłą i efektywną 40-kartową talię.
Test Run - nieco drogie, ale fajne do ztutorowania Magnum Opus (inwestycja szybko się zwróci).
Emergency Shutdown - spory potencjał.
No i Personal Workshop - niby w porządku, ale jak dla mnie - nieco wolne i jako resource stanowi niezły cel dla korporacji. Do przetestowania.
Pozostałe karty - niczego sobie.


Dobry, solidny produkt

Bardzo fajne koszulki do kart o standardowym rozmiarze. Są nieco mniejsze niż koszulki FFG przez co są lepiej dopasowane do rozmiaru karty. Tył koszulki jest matowy, co sprawia, że miło trzyma się ubrane w nie karty. Przód koszulki jest również matowy, co nieznacznie redukuje odbicia światła, ale także uniemożliwia pozostawianie na kartach odcisków palców. Jest to duży plus osiągnięty jednak kosztem estetyki - karta nie jest tak wyraźnie widoczna jak w przypadku koszulek o gładkich, bardziej przezroczystych frontach. Wiem, że sporo osób nie lubi też małego hologramu, który zakrywa malutką - zazwyczaj nieznaczącą - część karty. Kwestia przyzwyczajenia, ale niektórym może się to nie spodobać. W porównaniu z słynnymi (i dużo droższymi) duńskimi Dragon Shieldsami (które przetestowałem ostatnio) Ultra-Pro są nieco delikatniejsze, ale za to o niebo lepiej się tasują i jakościowo są lepiej wykonane (równe i czyste krawędzie koszulek bez śladów klejenia czy zgrzewania, czego o Dragon Shieldsach nie mogłem powiedzieć).


Dobry, solidny produkt

Bardzo fajne koszulki do kart o standardowym rozmiarze. Są nieco mniejsze niż koszulki FFG przez co są lepiej dopasowane do rozmiaru karty. Tył koszulki jest matowy, co sprawia, że miło trzyma się ubrane w nie karty. Przód koszulki jest również matowy, co nieznacznie redukuje odbicia światła, ale także uniemożliwia pozostawianie na kartach odcisków palców. Jest to duży plus osiągnięty jednak kosztem estetyki - karta nie jest tak wyraźnie widoczna jak w przypadku koszulek o gładkich, bardziej przezroczystych frontach. Wiem, że sporo osób nie lubi też małego hologramu, który zakrywa malutką - zazwyczaj nieznaczącą - część karty. Kwestia przyzwyczajenia, ale niektórym może się to nie spodobać. W porównaniu z słynnymi (i dużo droższymi) duńskimi Dragon Shieldsami (które przetestowałem ostatnio) Ultra-Pro są nieco delikatniejsze, ale za to o niebo lepiej się tasują i jakościowo są lepiej wykonane (równe i czyste krawędzie koszulek bez śladów klejenia czy zgrzewania, czego o Dragon Shieldsach nie mogłem powiedzieć).


W porządku, bez rewelacji

Po firmie Q-Workshop spodziewałem się nieco wyższej jakości. Dwie kostki są nieznacznie, ale zauważalnie mniejsze od pozostałych trzech. Poza tym jedna została niedomalowana albo też nastąpił jakiś odprysk farby i straszy małą, ale rzucającą się w oczy czarną kropką na zielono-żółtym tle. A tak ogólnie to fajny produkt. Kupiony z myślą o budowaniu lepszego klimatu w Summoner Wars i spodziewam się, że swoje zadanie spełni bez pudła.


Jak dla mnie ideał :)

Nigdy dotąd tego nie robiłem, ale co tam... Skoro kupiłem już trzeci Core Set (tym razem na prezent) to pozwolę sobie dać tej grze jeszcze jedną "5" (szkoda, że nie ma szóstek, bo ta gra jest PO PROSTU GENIALNA!!!).
Dla wątpiących: w ciągu niecałych 4 miesięcy od premiery dotarła do 14. miejsca w rankingu gier planszowych BoardGameGeek (aktualnie zajmuje też 1. miejsce w podkategorii Customizable oraz 10. w podkategorii gier strategicznych).
Mimo, że gra nie wykorzystuje uniwersum zaczerpniętego z książek (jak "Władca Pierścieni", "Call of Cthulhu" albo "Gra o tron") czy filmów ("Star Wars"), jej klimat jest niezaprzeczalnie jej bardzo mocną stroną, a ponadto doskonale współgra z zastosowaną mechaniką. Jeśli komuś brakuje "bazy" to polecam lekturę Trylogii Ciągu Williama Gibsona ("Neuromancer", "Graf Zero" i "Mona Liza Turbo") czy "Zamieci" Neala Stephensona. Warto też obejrzeć sobie raz jeszcze Bladerunnera.
Kwestia losowości gry jest dosyć złożona. Rzeczywiście – w BARDZO RZADKICH przypadkach – może się zdarzyć szybkie zwycięstwo Runnera. Nie mogę się natomiast zgodzić z opinią, że można wygrać w Netrunnera nie znając nawet zasad. Co więcej, uważam że w tej grze doświadczenie ma kolosalne znaczenie i początkujący ma niewielkie szanse w pojedynku z graczem o dłuższym stażu.
Karty z zestawu podstawowego wystarczą na wiele godzin doskonałej rozrywki, ale jeśli komuś mało to ukazał się już pierwszy Data Pack (zapowiedziano już kolejne 3), wprowadzający 20 nowych kart. Za jakiś czas możliwości będzie aż zbyt wiele...


Jak dla mnie ideał :)

Zdecydowanie najlepsza gra z tych, które zdążyłem w życiu przetestować (a było ich kilkadziesiąt).
Niesłychany poziom emocji bez względu na to, którą ze stron pojedynku wybierzesz. Grając korporacją widzisz swoje słabości jak na dłoni i musisz się nieźle nakombinować, aby - najlepiej jak to możliwe - zabezpieczyć się przed atakiem Runnera. Grając po drugiej stronie barykady zmagasz się z większą liczbą niewiadomych. Czujesz, że każdy atak na serwer korporacji może się skończyć śmiercią spowodowaną efektami zasadzki, albo wyjątkowo agresywnym lodem chroniącym zasoby serwera. Ale musisz podjąć wyzwanie, bo w końcu po to toczy się gra!
Zasady stosunkowo proste, więc gra przebiega bardzo gładko (bez zbędnych przestojów na sprawdzanie niejasnych reguł). Ogrom możliwości strategicznych (już na poziomie budowania talii) i taktycznych (wliczając blefowanie). Gra wymaga podejmowania wielu niejednokrotnie trudnych decyzji w obliczu ograniczonych zasobów (czas, pieniądze). Widać w tym rękę mistrza Richarda Garfielda, autora Magic: The Gathering (choć Netrunner jest od M:tG zupełnie inny). Nieoczekiwane zwroty akcji (zdarzało mi się wygrać 7-5 grę, w której przegrywałem już 0-5). Dla tych, którzy są zabiegani i nie zawsze mają czas na grę, dobra informacja: na rozegranie partyjki Netrunnera godzinka powinna spokojnie wystarczyć. Na dodatek graficznie - rewelacja.
Znajomość angielskiego na jako takim poziomie wymagana, ale zaznaczam, że moje córki (9 i 10 lat) opanowały zasady gry oraz funkcje poszczególnych kart bez większych problemów.
Podsumowując: wszystkie inne gry zeszły na drugi plan, bo przy A:NR wydają się po prostu nudne.