Robert

Obserwowani

0 użytkowników

Obserwujący

2 użytkowników

Jak dla mnie ideał :)

Ideał - nie tyle ocena zdolności bojowych Land Raidera, co wypadkowa ocena różnych kryteriów nabywanego produktu. Bo oczywiście w użyciu LR może nie być aż tak skuteczny jak go malują...
Dlaczego ideał?
Po pierwsze - to pojazd szturmowy. Grający w WH40k frakcjami MEq (Marine Equivalent) docenić muszą walor oddziału wysypującego się z LRa i przypuszczającego szturm na przeciwnika, co w większości przypadków podstawowej gry (nie mówię tu o Apocalypse) nie jest możliwe z innym sprzętem.
Po drugie - przyzwoite opancerzenie połączone z dużymi możliwościami adaptacji i dozbrojenia - od lascannonów przez miniguny (nazywane tu assault cannonami), po flamery.
Po trzecie - możliwości taktyczne. Nic tak nie przyciąga wrogiego zainteresowania i - tym samym - ognia, jak irytujący przeciwnika LR, irytujący pancerzem 14 ze wszystkich stron, siłą rażenia, zdolnością osłaniania zaprzyjaźnionych formacji.
Sam model - dość wysoki standard GW, wymagający jednak wielu godzin obróbki i malowania. Nie ze względu na jakość, ale po prostu to duży model, będący wyzwaniem, ale i przyjemnością.
Po czwarte - zgodzę się z poprzedzającymi mój komentatorami - w takiej cenie nowego LRa jak w Rebelu jeszcze nigdzie nie "ustrzeliłem". Pora doczekać się drugiego - jeden będzie robił za U-maryny, drugi za Krwawe Aniołki.


Dobry, solidny produkt

Monolith to póki co jedyny pojazd (?) Necronów. Dla grających tą frakcją w WH40k - czyli dla tych, którzy sentyment przedkładają nad skuteczność - Monolith jest tym uzupełnieniem (typu heavy support), które jest niezbędne zarówno ze względu na cechy własne sprzętu, jak i na możliwości taktyczne (portal).
Naturalnie, granie Necronami zaczyna mieć sens mniej więcej od około 1200 pkt., a z Monolithem od ok. 1500 pkt., co z marszu stawia gracza w trudnej sytuacji - ale cóż, bez wielkiego M jest chyba jeszcze trudniej (choć niektórzy twierdzą, nie bez racji, że chmara destroyerów spisze się równie dobrze).
Pojazd niewątpliwie elegancko wygląda. Intrygująca, lekko ocierająca się o stylistykę Gigera, forma podkreślana zrytmizowanymi detalami, ale i pewnym kontrastem z typowo "terminatorowym" wyglądem podstawowych wojowników Necronów, wymusza dodanie do srebrnego tłumu czegoś, co kolorystycznie złamie monotonię chainmail silver, boltgun metal, czarnego washa i gryphonne sepii.
Jak to z armią Necronów - pochodzącą przecież z edycji z 2002 roku, a więc nieaktualizowaną od niemal 10 lat - jest ona punktowo droga, pozbawiona zasięgu strzeleckiego dla jednostek podstawowych, uboga w rodzaje jednostek i ich możliwe ulepszenia. Sam produkt GW jest przyzwoity, poszczególne elementy dobrze spasowane, ale za wymyśloną przez firmę z Nottingham cenę można by oczekiwać (co najmniej) nieco więcej. Za to w Rebelu Monolith był w cenie śmiesznej - niższej od licytacyjnej wartości pojazdu z second handu.
Pojazd Necronów na 4, Rebel na 6 (błyskawiczna dostawa, super cena!).


Jak dla mnie ideał :)

Ocena 5,0.
Bardzo często proste pomysły niosą w sobie zalążek geniuszu. Story cubes pokazuje jak z przypadkowego medium, jakim jest kość, zrobić znakomity mechanizm indukujący ludzką inwencję.
Format - kieszonkowy, ilość kombinacji z 9 kości - ogromna, zasady - banalnie proste ale przez to w żaden sposób nie odpychające. Poziom trudności - doskonale adaptatywny.
Gra jest znakomita dla dzieci, wiem, bo próbowałem jej z własną trzyletnią córką, świetnie uczy wysławiania się - i nie mówię tylko o warstwie językowej, o umiejętności budowania zdań tylko o nadawaniu sensu całej historii, którą z kości trzeba odczytać i przedstawić słuchaczom.
Gra jest - o dziwo - wyzwaniem także dla dorosłych, bo tu poziom trudności można łatwo regulować oceną racjonalności opowiadanej historii. Autorzy zainspirowali się kośćmi - i niczym korzystając z rzutu nimi - wzięli szczyptę tego i tamtego z gier "opowiadanych", nieco z gier losowych i zrobili świetną nową jakość!
Dziś mówienie rzadka umiejętność, bo 80% młodzieży uznaje za świetne posługiwanie się slangiem a la Beavis and Butthead (z archaicznej wersji MTV, swoją drogą realizatorzy B&B byli prorokami) - zatem Story Cubes pozwoli Wam odczuć różnicę między bełkotem w stylu "coolerskie, odjazdowe, ale była imprezka", bo tu trzeba uruchomić nieco więcej połączeń synaptycznych.
MUST HAVE dla wszystkich z IQ powyżej 40 (mam nadzieję, że nikogo nie obraziłem;)


Dobry, solidny produkt

To dodatek, w którym nabywca może otrzymać (pod warunkiem, że szczęśliwie "wylosuje") wyjątkowe figurki w wersji unleashed. Vader's Apprentice czyli Starkiller w wersjach dark/light, "podrasowany" Obi-Wan, Kazdan Paratus, Master Kota i Proxy to figurki niebanalne i zmuszające gracza do dokładnego planowania, jak użyć tych niezwykłych własności, jakie postaci mają.
Rozbudowane frakcje rebel i empire uzupełniono o całkiem spory wybór fringe. Jest z czego wybierać, jest czym grać.
Zdarzają się postaci gorsze, niewiele wnoszące do rozgrywki. Nie sprawdza się moim zdaniem ani Juno Eclipse, ani Admiral Ozzel. W ogóle imperium zyskało niezłe commony i uncommony, ale któryś nasty z rzędu Vader (nawet jeśli unleashed) i kolejna wersja AT-ST to zdecydowanie słabe towarzystwo dla Starkillera. Lepiej u rebeliantów.
Force Unleashed zaskakuje - także negatywnie. Brak Felucjan, choć Felucjanin na rancorze jest (dodano dopiero w Jedi Academy), brak jednostek Koty (dodano dopiero w Dark Times).
Niektóre figurki mają pokraczne postawy, odbiegają skalą od pozostałych albo są nieproporcjonalne - np. AT-AT Driver, Cloud Car Pilot, nie bardzo też wiadomo, jak się ma Dark Trooper z dodatku nie tylko do tych superszturmowców z gry, ale z poprzednich dodatków SWM.
Sumarycznie jednak jest to solidne uzupełnienie dla Rebeliantów i Imperium, z towarzyszącymi im dodatkowymi osobami. Nie bez przyczyny Darth Revan to najdroższa figurka we wtórnym obrocie (swoją drogą - dlaczego nie było go tam, gdzie powinien, czyli w KOTORze?).
Polecam też Maris Brood, Rahma Kotę, Apprentice Redeemed i nade wszystko Proxy ze świetnym konceptem na Mimetic Combat Processor (kopiowanie mocy postaci przeciwnika).
SWM Force Unleashed - godne polecenia.


W porządku, bez rewelacji

Ocena 3, ale z zastrzeżeniem, o którym na końcu.
Dodatek jest tematyczny - powiązany z filmem Clone Wars i to zarówno kinowym jak i serialem. Tylko 4 frakcje, z czego Sithowie reprezentowani są tylko przez hologram mistrza manipulacji Palpatina. Republika, Separatyści i rubieże pozostają w zgodzie ze sceneriami przygów Obi-Wana (którego tu nie uświadczymy) i Anakina. To uznać należy jednak za zaletę.
Ocena wyboru postaci musi budzić pewne niezadowolenie. Bogate w bohaterów pozytywnych i negatywnych uniwersum SW dałoby się znacząco rozwinąć, bez konieczności produkowania kolejnych wersji Anakina - tu dostajemy dwie. Są postaci "blade", niespecjalnie się nadające do gry w planszówkę taktyczną - następna Padme Amidala, Odd Ball, Gha Nakht, druga wersja Commander Gree. Są i te lepsze - Yoda on Kybuck, Ahsoka Tano, Captain Rex, Durge (to, że to drugi Durge, daje się w tym przypadku przeżyć, bo Durge jest w grze użyteczny).
Clone Wars to booster, ale chyba bardziej chodziło producentom o zdyskontowanie popularności filmów, bo w grze uzupełnienia nie spisują się (w większości przypadków) inaczej, niż postaci z poprzednich dodatków. Niektóre wręcz pozwalają kwestionować sensowność umieszczenia ich wśród 40 oferowanych figurek - Clone Trooper on Gelagrub, następne Battle Droidy niczym się nie różniące od poprzednich, słabiutkie Elite Clones.
Dla kolekcjonerów - czy w ogóle warto pisać, co zrobi kolekcjoner, oczywiście kupi. Dla graczy - na pewno nie must have. Są lepsze boostery SWM!
Na koniec dodatkowa informacja: - za cenę wyprzedaży Rebela (25 PLN za booster) byłbym skłonny podnieść ocenę do 4+!!!


MasterJfk

Liczba recenzji: 14

Uikasai

Liczba recenzji: 45