Razzly - recenzje

Koszmar. Produkt niebezpieczny dla zdrowia i życia. Puszka ma jakiś (nie wiem czy generalnie, czy trafiłem feralną partię) defekt konstrukcyjny - cholerstwo po jednym użyciu zaczyna tworzyć mały gejzer z lakieru którego nijak nie idzie zatrzymać. Stoi właśnie w wannie a ja obserwuję, jak moja armatura pokrywa sie paskudnym, lakierowym nalotem...


Dobry, solidny produkt

Porządny, podstawowy pędzelek z ładnie sprofilowanym włosiem. Za tę cenę rewelacji nie ma - ot, solidny produkt, nic więcej.


Dobry, solidny produkt

Świetnie spasowane (w porównaniu do "cenowych odpowiedników" innych firm) koszulki. Cieniutkie (to przy koszulkowaniu pokaźnych kolekcji akurat zaleta), wiec raczej do celów archiwizacyjnych niż do koszulkowania talii którą się gra. Jedyna wada - śliskie jak diabli.


Jak dla mnie ideał :)

Ultra-Pro był dla mnie do tej pory producentem "takich se" koszulek (najpopularniejsze 5cio i 7mio groszówki - tanie ale beznadziejnie spasowane) i dyskusyjnej jakości pudełek na karty (Plastikowe "przeźroczyste" - super, zwykłe - dramat z odpadajacym rzepem :)

Jako że koszulki Arcane Tinmen których używałem od dłuższego czasu są chwilowo niedostępne z "pewną taką niepewnością" sięgnąłem po nowość ze stajni Ultra Pro.

Krótko - to byc moze najlepsze koszulki jakie miałem. Niemalże idealnie spasowane (małe karty z WFRP 3ed), grube, w porównaniu do konkurencji - nie takie śliskie. Rewelacja. Choć cena moze wydawać sie stosunkowo wysoka (to tylko pięćdziesiat koszulek) zdecydowanie warto.


@Marcel

Nie ma polskiej instrukcji. Gra nie jest niezależna językowo - mechanika opiera się na kartach. Tych jest sporo, sporo też nań angielskiego tekstu...


W porządku, bez rewelacji

Solidny (treść) mini-dodatek do huntera. Drukowana wersja podręcznika, który wcześniej dostępny był jako "pdf only". Nie przyuważyłem, żeby wersja drukowana różniła się treścia od wersji elektronicznej, tak więc kto swego czasu kupił pdfa a nie jest fetyszystą ksiażek, moze sobie spokojnie darować.

Co do jakosci wydania... To jest broszurka! Mina mi zrzedła jak to zobaczyłem. Tak, wiem, że 72 strony i miękka okładka ale kurcze liczyłem że white wolf pójdzie drogą fantasyflight i ich dodatków do wfrp 3ed (nawet 52 stronicowe potworki są na kredzie i klejone). Niesty, white wolf obrał drogę niezależnego indie-publishera. Zszywki, papier makulaturowy etc. Całość wygląda jak test POD które white-wolf ma w planach oferować razem z Drivethrurpg. Jeśli kupiłbym takiej jakości podręcznik jako POD to OK, jakość do zaakceptowania. Póki co, jako (chyba) część oficjalnej lini wydawniczej - kicha.

Dodatek broni sie treścią - ot, hunterowe "mini" Damnation City. Wartość kolekcjonerską ma niestety niewielką, by nie powiedzieć - żadną.


Raczej słaby

Trzy mini dodatki (dwie przygody + gotowe postaci), początkowo opublikowane jako "pdf only" zebrane w jednym tomie. Zamówiłem tylko dlatego, że pdfów nie lubię (się na półce nie da postawić).

Krótko - tragedia. Kiepski papier, marna jakość druku (pamięta ktoś polską edycję wilkołaka?) Całość wygląda jak test POD które white-wolf ma w planach oferować razem z Drivethrurpg. Jeśli kupiłbym takiej jakości podręcznik jako POD to OK, jakość do zaakceptowania. Niestety, jako oficjalny suplement - dramat.

Marnie wypada też sam skład. White-wolf zapewniał, że pdfowe dodatki w wersjach drukowanych zostana przeformatowane. Na zapewnieniach się skończyło... Brak tu jakiejś ludzkiej karty tytułowej, ilustracje nieprzeformatowane z "układu poziomego" (taki układ miały pdfy) do układu "pionowego" (tradycyjny podręcznik). Sporo pustych stron "na notatki". Całość - ewidentnie zrobiona najniższym możliwym kosztem.

Zawartość merytoryczna - cóż, to dwie względnie solidne przygody (dałbym 4/5) uzupełniony przez koszmarek, jakim są gotowe postaci (dałbym 1/5).

Ocena całosciowa którą wystawiam to ocena jakości wydania. Jaśli komuś brakuje przygód do changela i nie lubi pdfów może śmiało kupić (choc cena, jak na jakość wydania jest co najmniej wygórowana).






Raczej słaby

Licho. A może nawet lichuteńko. Generalnie z każdym kolejnym dodatkiem mój początkowy zapał do nowej edycji Warmłotka stygnie. Fajnie, że są nowe karty i znaczniki. Fajnie, że są „nowe” kartoniki dla potworów.

Nie fajnie, że Gathering Storm nawet nie stał koło większości pierwszo i drugoedycyjnych przygód. Nie oszukujmy się – ot przygoda w głównej mierze h&s, przypominająca mi jedynie niesławne Kamienie Zagłady.

Fakt, „broszurka” z przygodą jest w kolorze, jest także zapakowana w cherlawe tekturowe pudełeczko które strach otworzyć żeby się nie rozpadło. Mimo to dodatkowy minus za brak hardcovera. No kaman, 2010 rok mamy. Przy cenie 100pln+ to chyba nawet komentarza nie wymaga.


W porządku, bez rewelacji

Gdyby porównywać jedynie zawartość “Niezbędnika MG” tradycyjnego z drudycyjnym :) , ten pierwszy wygrywa w przedbiegach. Solidny, pełnowymiarowy ekran, 48 stronicowa książeczka na kredzie, niemało nowych żetonów i “wyprasek|“ z potworami, trochę nowych kart.

Jeśli jednak wziąć pod uwagę cenę, nie jest już tak różowo.

1)Ekran. Ekran jak to ekran – chyba mi się jeszcze nie zdarzyło, żeby na “firmowym” ekranie znalazły się informacje faktycznie mi potrzebne. Tak jest i tym razem – strona dla MG zawiera w większości informacje IMHO niepotrzebne. Szkoda. Choć sam ekran bardzo sympatyczny.
2)Książka. Cóż, fizycznie może i ma ona 48 stron, w praktyce nowe informacje znajdują się na jakichś 30... Reszta to indeks, słownik i dwustronicowa reklama. Z dobrych rzeczy – sporo szkiców przygód. Nowość jaką są “Nemesis” - czyli potężni NPC/ organizacje prześladujące graczy nie przypadła mi do gustu. Trochę dywagacji nt prowadzenia przygód, nagradzania graczy I “twórczego” wykorzystania progress tracku.
3)Karty. Otrzymujemy nowe karty lokacji (sztuk 12, razem z tymi z coreseta pokrywają już większość genericowych lokacji fantasy) – kto używa będzie zadowolony. Nowością są karty organizacji (sztuk 8, w formacie kart drużyny). Na dokładkę 10 kart magicznych przedmiotów.
4)Żetony I “figurki” NPC. Dostajemy min “standaryzowany” progres track (fajnie, nie chciało mi się tego nigdy składać), sporo żetonów postępu (przydatne) i w większości wypadków zdublowane “figurki” potworów. Fajnie, bo wreszcie na graczy może ruszyć horda zielonoskórych czy małe komando skavenów.

Reasumując – nie żałuję. Trochę miłych dodatków, trochę śmiecia. Z pewnością nie jest to produkt pierwszej potrzeby dla grających w nowego Warhammera. Polecam fanom nowej odsłony tego systemu I tym, którzy chcą osłodzić sobie czekanie na “duże” dodatki.

Jeśl ijednak szukasz czegoś, co faktycznie wzbogaci Twoje sesje – tu tego nie znajdziesz.


Hm,

komentarze tych, którzy kupili grę w Rebelu wyglądaja nieco inaczej - czerwona rameczka. Jako że żaden z komentarzy tejże nie posiada, pozostanę przy teorii spiskowej, że póki co, pochwały wystawiaja grze Krewni i Znajomi Królika (w tym wypadku - Autora gry). Pożyjemy, poczekamy na bardziej wiarygodne opinie.
Pozdro


Recenzję na GameEXE to chyba autor gry sam napisał... Świetna grafika? Gdzie ona jest, bo jej nie widzę? Gra wygląda na tanią zrzynkę z Magii i Miecza - czytając opis nie widzę tu ani oryginalnego pomysłu, ani niczego., co sprawiłoby że miałbym ochotę w tą grę zagrać...


Dobry, solidny produkt

Mała rzecz a cieszy :)

W końcu i Unia doczekała się jakiegoś chojraka. Ramizer zapowiada się na prawdziwego kozaka - destrukcyjna broń i mały, "mechaniczny" pupilek który dobrze użyty może okazać się śmiercionośna zabawką.

Dwie figurki, malowanie jak zwykle, garść żetonów ( w tym tylko jeden "token of the month" - za to przydatny :D), książeczka ze scenariuszem (wykorzystującym mapę z novgrodu).



Dobry, solidny produkt

Niech to diabli ,zapomniałem standardowej regułki...

... przeklęty niech będzie UPS i kurierzy jego. Zwyczajowe opóźnienie, zwyczajowe cyrki w stylu "a może pan by do mnie przyjechał? Bo ja tera, kurna, biura robie". Z ciekawostek - zamówiony przeze mnie w innym sklepie, w okresie przedświatecznym towar dotarł do mnie pocztą polską w ciągu dwóch dni. Taniej, w tym konkretnym wypadku także szybciej i bez łaski. Żal. Zaczynam mysleć, że to nie poczta a firmy kurierskie stoją jedną nogą w PRLu.

Rebel zaś ma ode mnie drugiego w długiej historii moich zakupów minusa. I znów maleńkiego - ale jednak :D Czas realizacji (ze strony sklepu, potyczki z kurierem pomijam) wydłużył sie o 7 dni. I choc otrzymałem maila z informacją, że realizacja zamówienia wydłuży się, miał to być jednak tylko jeden dzień...


Dobry, solidny produkt

Hmm... sporo osób zapewne spodziewało się, że Grim Fears będzie czymś w rodzaju Autumn Nightmares 2. Jednakże, poza słowem-kluczem "antagonista" GF nie ma zbyt wiele wspólnego z AN.

Dodatek, poza standradowym opowiadaniem wprowadzającym prezentuje 26 NPCów. Konkretnych, charakternych postaci, z imieniem i indywidualna historią... Nie ma nowych "gatunków" stworków, nie ma "przeszkadzajek". Zamiast tego otrzymujemy opisy istot które o ile zostana wprowadzone przez Narratora do kroniki stana sie istotną jej częścią lub też głównym motorem napędowym dla działań Bohaterów. Nie wszystkie opisane w podręczniku postaci muszą służyć jako antagoniści - częśc może wspomóc chałastrę, inni mogą być źródłem użytecznych informacji. Za odpowiednia cenę oczywiście.

Dodatek ma nieco inną budowę niż pozostałe podręczniki do nWoDu - poza opowiadaniem i krótkim wprowadzeniem brak tu podziału na rozdziały, brak aneksów etc. Każdy z omawianych NPCów otrzymał 4-5 stron, na którym omówiono jego historie, podano zalazki przygód z jego udziałem i... o tym później. Znajdziemy tu opisy takich dżentelmenów i dam jak Hak (opracowany od nowa, mający - poza miejską legendą leżacą u jego korzneni - niewiele wspólnego z Hakiem omówionym w Urban Legends), Bunyip czy Cioteczka Ally.

Większość NPCów jest naprawdę ciekawa i chce sie ich z marszu wykorzystać. Pomimo kilku gorszych pomysłów, całościowo dodatke prezentuje się nieźle, ale...

... no cóż, musisz zadac sobie pytanie, czy naprawdę go potrzebujesz? Autumn Nightmares jest jednak znacznie przydatniejsze i nie ogranicza Cięi tak mocno, jak Grim Fears. Poza tym, nie trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której czytelnik dojdzie do wniosku "hmm..., fajnie sie czytało, ze dwie postaci może wykorzystam ale reszta.... Fakt, części z przedstawionych NPCów zapewne nie użyję nigdy - bo niezbyt mi się podobają, bo nie pasuja do mojej wizji Changelinga, bo nie wyobrażam sobie ich konfrontacji z moja drużyną, bo...

Wątpliwe jest także moim zdaniem wykorzystanie GF w grze innej niż Changel. Choć podręcznik reklamowany jest jako "uniwersalny" a treśc (ponoć) możliwa do przystosowania do dowolnej z nWoDowych lini, więksozść z zaprezentowanych NPCów mocno by straciła w oderwaniu od Changelowego kontekstu.

Dodatkową, mlautką zaletą dodatku jest to, że wprowadza on trochę nowego stuffu, mozliwego do wykorzystania w każdej kronice Changela - ot, kilka nowych tokenów, parę nowych Kithów. Drobną niedogodnoscią jest to, że nie zebrano ich w jakimś aneksie, miast tego porozsiewane sa po całym podręczniku.

Wizualnie - okładka bardzo mi się podoba. W środku według schematu - jedna ilustracja na jednego NPCa. Rysownicy znani z poprzednich podręczników - jeśli komuś się podobał sposób prezentacji tychże, także GF go nie rozczaruje. Ja Odmieńcowych ilustratorów lubię, więc do strony wizualnej nie mam żadnych zastrzerzeń. Z ciekawostek - grzbiet podręcznika nie jest ani "czarnym" grzbietem lini ogólnej, ani "zielonym" lini odmieńcowej. Słowem - na półce, w towarzystwie innych podręczników wygląda nieco nie na miejscu.

Zakupu nie załuję. Polecam tym, któzy, tak jak ja, potzrebuja czasem solidnie opracowanego NPCa. Pozostali raczej bedą żałować zakupu.

I tylko żal, że jednak NPCe zamiast porządnego dodatku o goblinach...


W porządku, bez rewelacji

Kolejny z dodatków wyłacznie dla MG, zawierajacy jedynie przygody. A dokładniej - omawiajacych pięc "miejskich legend" i rozpisując je na akty i sceny. Jedna legenda - jeden autor. Nie dziwi zatem, że scenariusze są straszliwie nie równe. "Unwilling organ donors" traktuje o handlu organami. Legenda która chyba wszyscy znaja, z olbirzymim potencjałem (heh, nie ma to jak okaleczyc bohatera gracza i uczynic jego motywy osobistymi :) znośna przygoda z czterema mozliwymi rozwinieciami. Fajne.

"Jersey Devil" to tochę X-Filesowe dochodzenie w sprawie tytułowego diabła z Jersey. Jakoś mnie nie urzekło.

"Bloody Mary" nie skupia się na barowym zyciu a na wojnie nastoletnich gangsterów, wplatając w tło legendę o dzieciobójczyni. Znów spory potencjał, choc nie dokońca odpowiada mi gotowa przygoda.

"Alligators in the Sewers" - tajemnicza choroba, egipscy bogowie i aligatory w kanałach. Generalnie koszmar, chyba, że zrobi z tego przygodę z przymróżeniem oka.

"Dopplegangers" z zaprezentowanych w dodatku gotowych przygód podszedł mi najbardziej. Ot fajna, jednostrzałowa historyjka o sobowtórach. Złych sobowtórach.

Rozdział szósty przybliża w pigułce koleinych pięc legend i poduwa sugestie na oparte na nich przygody. Mamy więc mordercę z hakiem zamiast ręki, mamy kręgi w zbożu, mamy zaginonych ludzi... Ten rozdział podobał mi sie najbardziej - najmocniej mnie zainspirował, podsunął fajne pomysły.

Standardowe pytanie - czy warto?
Cóż, zakupu nie żałuję (choc podręcznik trzeba przyznac kupiłem sporo poniżej Rebelowej ceny). Z dotychczasowych dodatków z przygodami UL jest imo najlepszy. Co nie znaczy dobry. Jesli brakuje Ci pomysłów - bierz.

W każdym innym wypadku - są do nWoDa pozycje znacznie lepsze.


W porządku, bez rewelacji

Kolejny z dodatków wyłacznie dla MG, zawierajacy jedynie przygody. A dokładniej - omawiajacych pięc "miejskich legend" i rozpisując je na akty i sceny. Jedna legenda - jeden autor. Nie dziwi zatem, że scenariusze są straszliwie nie równe. "Unwilling organ donors" traktuje o handlu organami. Legenda która chyba wszyscy znaja, z olbirzymim potencjałem (heh, nie ma to jak okaleczyc bohatera gracza i uczynic jego motywy osobistymi :) znośna przygoda z czterema mozliwymi rozwinieciami. Fajne.

"Jersey Devil" to tochę X-Filesowe dochodzenie w sprawie tytułowego diabła z Jersey. Jakoś mnie nie urzekło.

"Bloody Mary" nie skupia się na barowym zyciu a na wojnie nastoletnich gangsterów, wplatając w tło legendę o dzieciobójczyni. Znów spory potencjał, choc nie dokońca odpowiada mi gotowa przygoda.

"Alligators in the Sewers" - tajemnicza choroba, egipscy bogowie i aligatory w kanałach. Generalnie koszmar, chyba, że zrobi z tego przygodę z przymróżeniem oka.

"Dopplegangers" z zaprezentowanych w dodatku gotowych przygód podszedł mi najbardziej. Ot fajna, jednostrzałowa historyjka o sobowtórach. Złych sobowtórach.

Rozdział szósty przybliża w pigułce koleinych pięc legend i poduwa sugestie na oparte na nich przygody. Mamy więc mordercę z hakiem zamiast ręki, mamy kręgi w zbożu, mamy zaginonych ludzi... Ten rozdział podobał mi sie najbardziej - najmocniej mnie zainspirował, podsunął fajne pomysły.

Standardowe pytanie - czy warto?
Cóż, zakupu nie żałuję (choc podręcznik trzeba przyznac kupiłem sporo poniżej Rebelowej ceny). Z dotychczasowych dodatków z przygodami UL jest imo najlepszy. Co nie znaczy dobry. Jesli brakuje Ci pomysłów - bierz.

W każdym innym wypadku - są do nWoDa pozycje znacznie lepsze.


Dobry, solidny produkt

Komentuję raz jeszcze, gdy a) dodano opcję wystawienia oceny b) pojawiły sie ploty o polskiej edycji.

Exalted to zdecydowanie mój ulubiony RPG fantasy, choc przyzwyczajenie (co nie znaczy przekonanie) się do mało grywalnej mechaniki uparcie wciskanej przez WW do wszystkich ichnich produktów zajęło mi DUŻO czasu.

Podstawka do Exalted to kompletna gra. Jest tu i satysfakcjonujący objętościowo opis świata, jak i dziesiątki Charmów których używac bedą nasi bohaterowie. Zmiescił sie rozdział o ekwipunku, nie zabrakło także dosc potęznego bestiariusza. Slowem wszystko, co potrzebne do rozpoczecia zabawy. Po lekturze podtawki do Exalted nie mam uczucia "nienasycenia" jak miało to miejsce w przypadku drugoedycyjnego Warhammera. No dobra, czarów mogłoby byc wiecej, ale i to co zmiesciło sie w podstawce wystarczy na chwile.

Co sie zas tyczy oceny - dlaczego tylko cztery? Coz, stanowczo nie zgadzam sie z przedmowcami odnosnie wygladu podrecznika - jest on po prostu oblesny... Wiekszosc ilustracji to bohomazy jakiegos utalentowanego 10 latka, ktore na sile pociagnieto kolorem i rozsiano w losowych miejscach po podreczniku. I ta amerykansko-koreanska manga made by UDON.... Geez, kto dobieral ilustratorow do tej linii? Dobrych ilustracji jest naprawde niewiele. Na plus przemawia layout - nie przekombinowany, calkiem czytelny.

Drugi minus za mechanike ktora niby wspiera heroickosc gry, ale jest... no co tu duzo - nie najlepsza.

Tak czy inaczej goraco polecam.


Uczciwie ostrzegam, ze to nie recenzja, tylko krótkie info po pobieżnym przejrzeniu podręcznika (ot chwilowo mam inne, ważniejsze lektury).

Wygląd – ślicznie. Papier co prawda offset, ale i tak zacnie się prezentuje. Ilustracje bardzo dobre, rzekłbym – spójne, pomimo różnych autorów. Piąteczka.

Trzewia:
Opowiadanie jest. Z wieeelką czcionka, która podejrzewam ma podkreślić jego ekspresyjność.

Intro: zwyczajowe o czym jest książka. Leksykon z nazwami (także w pierwszym języku) i ciekawostka – wątpliwości autorów, czy inni zmiennokształtni nadają się do kroniki dla wilkołaków.

Rozdział 1: Skąd, jak i dla czego? Jakie formy może przyjąć zmiennokształtny (zwykle trzy – ludzką, bojową i zwierzęcą, choć są i tacy co wzorem wilkołaków maja pełne pięć). Informacje o społeczeństwie zmiennokształtnych, mignął mi także akapit o alfach. Dobrych 40 stron.

Rozdział 2: Tworzenie zmiennokształtnego. Nowy szablon, cztery advantagesy: essence, feral heart, hormony, respect.
Pięć accordów – ról (plemion?) dla zmiennokształtnych, określających płaszczyznę, na których ludzka natura i zwierzęcy instynkt się spotykają : keeper, predator, builder, rebel, seer. Po zasadach składania naszego bohatera do kupy, prawie dwadzieścia stron „favors” – nadnaturalnych mocy. Od tak eleganckich jak bioluminescencja, przez echolokację po dziewięć żyć.

Rozdział 3: ponad 80 stron opisów różnych zmiennokształtnych. Basteci – różne kotołaki, land titans – słoniki i nosorożce, laughing strangers – lisy, zajączki, kojoty, szopy, oposy. The pack – wilki, psy, hieny i rosomaki. Royal apes – małpki wszelkiej maści. Spinner-kin – pajączki. Usara – niedźwiedzie. Wind-runners – konie, łosie, sarny. Wing-folk – ptaki i nietoperze. Shadow breeds – no cóż, jaka kronika może obejść się bez wielkiego, złego, człowieka żaby?
Lękiem napawają opisy poszczególnych ras, rzadko kiedy przekraczające jedną stroniczkę…

Rozdział 4: NPCe.

Tyle na razie. Mam nadzieje ze pomoże w ocenieniu, czy komuś podręcznik się przyda czy raczej nie.


Który to już mój komentarz przy tej grze? Cóż, sprawdzam, czy punkty doliczy... a kult to najlepsza karcianka.


Jak dla mnie ideał :)

Niepraktyczne ale ładne. Poluję na wszystkie kolory i warianty. Polecam.