Artur

Obserwowani

0 użytkowników

Obserwujący

0 użytkowników

Że niby skąplikowana mechanika? Ludzie zlitujcie się!! Mechaniki są DWIE. Tak właśnie - dwie. Jedna łatwa, druga nieco trudniejsza, ale za to niesamowicie barwna i elastyczna. Chciałbym poruszyć jeszcze temat storytellingu, DnD i Monastyru. W każdego RPGa można grać jak w chińczyka (maxymalne turlactwo) i prowadzić inteligentną opowieść, rzecz w tym, że niektóre systemu ułatwiają jedno, inne drugie. Żecz nie w tym czy sie da, czy sie nie da - no bo po co sie siłować na inteligentną, klimatyczną sesje w systemie do tego nieprzeznaczonym? Fakty są takie, że Monastyr jest świetnym systemem, do wielkich, wspaniałych opowieści, daje dużo pomysłów, podpowiada. Takiej "inteligentnej" konwencji jest podporządkowany cały podręcznik - klimatyczny opis POTĘŻNEGO świata, mechanika utrudniająca beztroski wygrzew, tworzenie postaci pozwalające stworzyć barwne, mocno osadzone w świecie i głębokie psychologicznie postacie bez wielkiego wysiłku. A jak ktoś chce zamiast wielkiej opowieści, nieco banalniejszą z większą ilością beztroskich walk, niech wybierze DnD, przy tym zaznaczam, że nikogo nie chce tu obrażać!, ale fakt faktem, lepszym systemem, do "wczówki" jest Monastyr, z kolei DnD znajduje sie jakby na drugim biegunie RPG.


System jest genialny, to już zostało tu wielokrotnie podkreślone, ja jedynie chciałbym odpowiedzieć ze swojej strony na zarzut skomplikowanej mechaniki: otóż mechaniki są dwie, w tym jedna prosta jak budowa cepa - jeśli ktoś nie chce sie wgłębiać w prawdziwe starcie, to nie ma problemu. A co daje nam tak właściwie prawdziwe starecie? Rozegranie barwnej walki. Ponadto koniec z zasadą "albo jesteś świetny w walce, ale śreni, albo beznadziejny" - wszystko jest tak skonstruowane, że wykreowany przez nas bohater morze byś w starciu z innymi świetny, a w starciu z innymi przeciętny - w zależności od taktyki i umiejętności własnej oraz przeciwników. Przypomina to nieco dobre komputerowe bijatyki - każda postać ma słabe i mocne strony, i w starciu z rożnymi zawodnikami ma różne szanse na wygraną, pomimo zbalansowania postaci! Napisze to jeszcze dobitniej - weźmy sobie 3 postacie: Szlachcica o nazwisku Henrichen, Berninghen i McSargon. W Monastyrze nie będzie niczym niezwykłym jeżeli szlachcic Henrichen w starciu ze szlachcicem Berninghenem będzie miał większe szanse niż w starciu z McSargonem, ale szlachcic Berninghen mimo iż nie ma większych szans z Henrichenem okaże się o wiele lepszy w starciu z McSargonem!!! Może i to wszystko nieco zagmatwanie przedstawiłem, ale mam nadzieje, że każdy zainteresowany zrozumie co miałem na myśli. A, i jeszcze jedno - nauczenie sie mechaniki prawdziwego starcia wcale nie jest wielkim wyczynem - pomimo wielu różnorodnych możliwości, obecności manewrów, akcji szermierczych, szkół szermierczych, biegłości, punktów przewagi, czy nawet dystansów, różnych broni, pancerzy i jeszcze zapewne kilku drobiazgów całość nie jest skąplikowana w nauce - ot, wszystko jest jasno podzielone na kategorie, gdzie trzeba opisane, gdzie trzeba przedstawione w przejrzystych tabelkach i samo wszytko wchodzi do głowy. Jedynie jeśli jest sie niedoświadczonym mistrzem gry, należy na sucho przeprowadzić jakąś walke, tak, żeby potem nie szukać potrzebnych informacji i nie burzyć tym dynamiki starcia. Odrobina doświadczenia i wszystko pomimo wielu zębatek będzie działać w szwajcarskim zegarku!


No tak, ta pozycja jest w sklepie praktycznie na moje życzenie, już jest na miejscu, czyli u mnie w domu, więc wypadałoby napisać opinie. I tu sie pojawiają schody, bo kupiłem ją w połowie do grania a w połowie... do uczenia sie języka angielskiego :D Dlaczego kupiłem właśnie Ars Magica? Z powodu krutkiej recenzji w Gwiezdnym Piracie (wiat ze mnie ;)) i po przekartkowaniu i pobieżnym zorietowaniu się w podręcznik stwierdzam, że nie żałuje :). Ars Magica ma kilka wyraźnych atutów. Przedewszystkim rozbudowany, niesamowity system magii. Drugim niesamowitym bajerem jest możliwość posiadania kilku postaci - coś na wzór sojuszników z Monastyru, tylko jeszze wyraźniej zaakcentowane. Cieszy niezmiernie dobre opisanie tego co potrzebne do stworzenia sojuszników. Bohaterowie żyją w jakimś określonym miejscu i mają swoje sprawy, tylko od czasu do czasu ich spokuj burzony jest przez przygody (a więc miedzy sesjami prowadza normalne życie) co jest oczywiście zaletą - bohaterowie przez to stają sie bardziej ludzcy i zakorzenieni w świecie w którym żyją. Podsumowując system jest nietuzinkowy, pozwala tworzyć interesujące postacie i jest dla tych którzy kochają magie. Gorąco polecam.