Dojcze

Warszawa

Obserwowani

0 użytkowników

Obserwujący

0 użytkowników

Jak dla mnie ideał :)

Trzymam w nim okoszulkowane karty ("szarymi" koszulkami ffg) do gry figurkowej X-wing - po 1 w kieszeni. Bez koszulek mieszcza sie 3 i nie rozpychaja kieszeni.
Karty (pojedyncze w szarych koszulkach ffg) po potrzasaniu zostaja na swoich miejscach. Album jest podzielony dosc duza przerwa w srodku na "szycie" koszulek do okladki, ale dzieki temu karty polozone przy szwie nie sa tak bardzo scisniete. Okladka jest wystarczajaco sztywna. Jestem zadowolony z albumu.


Jak dla mnie ideał :)

Trzymam w nim okoszulkowane karty ("szarymi" koszulkami ffg) do gry figurkowej X-wing - po 1 w kieszeni. Bez koszulek mieszcza sie 3 i nie rozpychaja kieszeni.
Karty (pojedyncze w szarych koszulkach ffg) po potrzasaniu zostaja na swoich miejscach. Album jest podzielony dosc duza przerwa w srodku na "szycie" koszulek do okladki, ale dzieki temu karty polozone przy szwie nie sa tak bardzo scisniete. Okladka jest wystarczajaco sztywna. Jestem zadowolony z albumu.


Jak dla mnie ideał :)

Jakosciowo bardzo dobre. Sprawiaja wrazenie solidnych, choc sa dosc cienkie.
Kupowalem z "Collectors Card Album segregator czarny" i pasuje do niego idealnie.

Trzymam w nich male karty do gry figurkowej X-Wing (okoszulkowane "zoltymi" koszulkami ffg) - po 2 w jednej kieszeni. Po potrzasaniu tylko jedna karta z okolo 200 przesunela sie. W tej chwili jak koszulka do segregatora jest nowa, to jej wewnetrzna powierzchnia dobrze trzyma w miare nowe "zolte"koszulki ffg. Nic sie nie wyslizguje (nie wchodzi karta na karte, ani karty nie wyjezdzaja z segregatora)

Jesli ktos by chcial wkladac do takiej koszulki duze karty X-Wing'a bez koszulki ffg - to wejda 3 bez rozpychania kieszeni. Natomiast nie wejdzie ani jedna duza karta X-Winga w "szarej" koszulce ffg.
W zwiazku z tym, te duze okoszulkowane karty (pojedynczo) trzymam w "Pro-Binder - czarny 360".


Jak dla mnie ideał :)

Jak dla mnie najlepsza gra kooperacyjna! Strasznie wciąga. To nic, że na "normalu" wygrywaliśmy tylko 30% partii. Jak się już siądzie to gra kończy się po wielu partiach późno w nocy:] Jest urozmaicona, poprzez różne umiejętności taoistów do wylosowania, oraz inkarnacje "Wu-Fenga". Może po pierwszym czytaniu instrukcji jest parę niejasności, ale wystarczy przeczytać kolejny raz i się trochę rozjaśnia (miałem polską).
Siłą tej gry jak każdej kooperacyjnej, jest to że następuje interakcja pomiędzy graczami. To nie są szachy bez wypowiadania ani jednego słowa! Nic dziwnego że gra "solo" Panu Krzysztofowi szybko się znudziła.
Polecam tę grę jak najbardziej pomimo, że przez nią mam całe ferie "w plecy":P