Maciej

Obserwowani

0 użytkowników

Obserwujący

2 użytkowników

Jak dla mnie ideał :)

Wspaniałe, nowe wydanie Battletecha. W przeciwieństwie do wielu innych pudełek w tym nie ma żadnych kartonowych przegródek - jest po brzegi wypchane wszelkimi dobrami, w tym 26 bardzo dobrej jakości figurkami mechów (a mówię to jako długoletni gracz w WH40k, przyzwyczajony do doskonałych plastikowych modeli GW). Oprócz tego mamy świetnie ilustrowane podręczniki, poradnik malarski i taktyczny i całą książkę wyłącznie poświęconą niezwykle bogatemu "fluffowi". Co do samej gry - powiem tak: od prawie 30 lat praktycznie nic się w niej nie zmieniło. Jeżeli masz np. stare wydanie Encore, nie musisz nawet czytać zasad, bo są identyczne (z drobnymi uproszczeniami sekwencji tury, nie wpływającymi w ogóle na grę) i możesz spokojnie używać starych mechów z ich kartami życia. Co chcę przez to powiedzieć? Cóż, jeżeli gra żyje od 30 lat w niezmienionej formie, nie wymaga poprawiania zasad i ma cały czas rzesze fanów to - cytując klasyka - wiedz, że coś się dzieje.


Jak dla mnie ideał :)

Jest to jedna z najlepszych gier, w jakie w życiu grałem. Do niedawna byłem zdania, że gra dla jednego gracza musi być bardzo prosta i bardzo krótka, inaczej szybko się znudzi - otóż okazuje się, że wcale nie. Poniżej kilka moich luźnych spostrzeżeń po 3 kampaniach, z czego 1 udanej :)

- Gracz musi podejmować podczas gry mnóstwo decyzji, zarówno taktycznych, jak i strategicznych: jakie maszyny włączyć do oddziału, kto będzie je pilotował, co zaatakować danego dnia, jak podzielić siły, jakie uzbrojenie wziąć, czy poświęcić trochę uzbrojenia na rzecz dodatkowego paliwa, itepe itede. W dodatku decyzje te (a więc i gra) zaczynają się wraz z rozpoczęciem rozstawiania gry, nie ma więc problemu pod tytułem trzy godziny rozstawiania, a pod koniec już nam się nie chce grać - rozstawianie jest co prawda dosyć długie, ale cały czas gramy, dobieramy maszyny, pilotów itd.
- Samo rozgrywanie misji jest zaskakująco proste i interesujące - latamy po mapie, a wróg działa według prostego, acz skutecznego 'AI' - wymaga to tylko rzutu kostką w jednej małej tabelce i rzutu okiem na planszę, żeby stwierdzić które samoloty są najbliżej i zostaną ostrzelane. Poza tym w grze naprawdę czuć moc - nasze maszyny są uzbrojone po zęby i sieją zniszczenie bez litości. Mimo to wcale nie jest łatwo, bo wroga kupa a nas tylko garstka.
- Zasady gry są dosyć obszerne jak na nowoczesną planszówkę, ale za to proste jak konstrukcja cepa. W standardowej grze wojennej najpierw idziemy do tabeli broni, sprawdzamy zasięg, pogodę, chęć pilota do strzału i czy nie musi się podrapać w nos, następnie rzucamy na trafienie, rzucamy na uszkodzenie, rzucamy co uszkodziliśmy i rzucamy co się w związku z tym stało, a na końcu rzucamy na morale trafionego i jak nie zda, to rzucamy co zrobi (nie, wcale nie piję do Battletecha). Natomiast w tej grze sprawdzamy, czy wróg jest w zasięgu, czy go widać i rzucamy raz kostką, chcąc uzyskać wynik wyższy lub równy stałemu współczynnikowi. Udało się - wróg zniszczony, nie udało się - nie zniszczony. Wszystkie współczynniki są wypisane na żetonach i kartach, podobnie jak modyfikatory (których jest bardzo mało, najczęściej tylko dodajemy skila naszego pilota). Dodatkowo, wszystkie (nieliczne i proste) tabele, kolejność tury itd. są wydrukowane na planszy, a zasady są napisane w takiej kolejności, w jakiej będą potrzebne - więc po jednym rozstawieniu i rozegraniu misji z instrukcją byłem w stanie już grać bez posiłkowania się nią. Super!
- Gra jest do tego niesamowicie filmowa. Świetnym smaczkiem jest to, że nasi piloci nie nazywają się Pilot 1, Pilot 2 itd., tylko mają klimatyczne 'callsigny' typu "Rebel", albo "Grandpa". Będziecie dopingować swoich podwładnych, skakać i wrzeszczeć jak będą dziesiątkować wroga bez zadraśnięcia, i płakać jak się rozbiją. Znam chyba tylko jedną inną grę, która tak świetnie opowiada historię, i jest to Magic Realm.

Polecam, nawet jeżeli ktoś uważa gry solo za nudne, nawet jeśli ktoś nie jest specjalnie "zagłębiony" w tematykę współczesnego lotnictwa wojskowego (ja nie jestem w ogóle) - wystarczy, jeżeli oglądałeś/aś Top Guna dzieckiem będąc i ci się podobało :)


Raczej słaby

O rebelu się nie będę wypowiadał, bo wszyscy już i tak wiedzą, że drugiego tak solidnego sklepu internetowego po prostu nie ma. Startery do neuroshimy wydane są fantastycznie, z dużą dbałością o szczegóły (porządne opakowanie, folia bąbelkowa, żetony na grubym 'planszówkowym' kartonie, figurki zapakowane w woreczki foliowe). Niestety firgurki w tym zestawie są po prostu słabe. Jedna z nich jest dobra (porucznik), dwie są w miarę (porucznik i jeden ze 'zwyklaków') i są dwa okropne koszmary (reszta lekkiej piechoty). Takie potworki nie powinny w ogóle ujrzeć światła dziennego.


Dobry, solidny produkt

O rebelu się nie będę wypowiadał, bo wszyscy już i tak wiedzą, że drugiego tak solidnego sklepu internetowego po prostu nie ma. Sam starter jest fantastycznie wydany, z bardzo dużą dbałością o szczegóły. Modele są natomiast niestety tylko OK. Mam nadzieję, że Portal się w tym względzie poprawi.


W porządku, bez rewelacji

Księga potworów jest OK, ale dużo fajniejsza była ta do AD&D 2 edycji.


5zyderca

Liczba recenzji: 10

Dagna

Liczba recenzji: 79