Łukasz

Obserwowani

0 użytkowników

Obserwujący

3 użytkowników

Dobry, solidny produkt

Okazało się, że kupiłem ostatni egzemplarz. No to wam napiszę, że macie czego żałować. Era Report 2750 do Battletecha skupia się na Gwiezdnej Lidze. Jest to taki battletechowy Beleriand, albo Stara Republika, albo Stary Świat przed Chaosem. Gwiezdna Liga jest uniwersum samym w sobie, z typowymi dla Battletecha intrygami, salonowymi, korporacyjnymi i personalnymi gierkami, podanym w sobie gorących reaktorów, dziurawych kokpitów oraz subtelnych krytyków.

Właściwie dla Catalyst Game Labs, przedstawiony świat jest w pełni wierny starym podręcznikom. Nie znajdziemy tu [podaj losowy kolor] Klingonów, czy Szturmowców. Mamy twardą politykę, konsekwentnie (choć z różnym skutkiem) realizowaną rozbudowę struktur Ligii i pieczołowicie pilnowaną przewagą ś.p. Hegemonii z Ziemią na czele. Liga nie jest tutaj budowana dla pokoju, ani rozwoju ludzkości. To tylko jej wypadkowe i to nie dotyczące wszystkich. Liga powstała dla zjednoczenia ludzkości i środki owego zjednoczenia nie musiały każdemu odpowiadać. Zakulisowe polityki, otwarta przemoc, korupcja, szantaż, ale też współpraca militarna, wygrywanie dla siebie lokalnych konfliktów, zabezpieczenie zagrożonych światów swych sąsiadów, korzyści finansowe, rozwój technologiczny.

Jest to historia ukrytych wojen, nieoficjalnych sojuszy, wzajemnych oskarżeń oraz nie zawsze skutecznych interwencji Ligi. Nie mylcie jest z nudą: okręty wojenne padają na lewo i prawo, a Battlemechy składają się tysiącami. Totalna Wojna Reunifikacyjna oraz starcia pomiędzy głównymi graczami Sfery Wenętrznej wystarczą jako podkład na całe miesiące grania.

Uniwersum jest zatem świetne oraz dobrze oddaje klimat Battletecha. Solidna czwórka to efekt pracy autorów z materiałem źródłowym, zebraniu i kompilacji wszystkich wątków fabularnych oraz postaci. Era Report 2750 jest podany w nieco encyklopedycznej formie. Historia, kalendarium, frakcje, postacie, dodatkowe zasady gry. Oczywiście nie spodziewałem się Potopu, ale konstrukcja książki nie pozwalała na właściwe rozpisanie bohaterów, czy (poza pierwszym rozdziałem) osadzenie ich w rozwoju fabuły i pokazanie roli w ważnych wydarzeniach.

- nieco sucha, ekcyklopedyczna forma,
- jeżeli nie znacie Battletecha, to niewiele zrozumiecie,
- brak nowego ekwipunku i uzbrojenia (w końcu so stare czasy),
+ rewelacyjna historia,
+ realistycznie oddana historia politycznego i militarnego supermocarstwa,
+ dobry podkład pod scenariusze,
+ dodatkowe zasady zgodne z nowymi podręcznikami Time of War oraz Chaos Campaign.


Jak dla mnie ideał :)

CamOps to nowa książka z serii Core Rulebook, która robi tutaj za Przewodnik Mistrza Podziemi. Dostajemy system kampanijny, kompedium porozrzucanych po różnych scenariuszach zasad Total Chaos, wspaniały generator systemów gwiezdnych oraz instrukcje dla GMa: jak złożyć scenariusze w sensowną, nieliniową całość. Jak przedstawić kampanię narracyjnie, jak używać heksowych map planetarnych, jak nagradzać graczy, itd...

Całość nie jest kalką każdego innego rozdziału dla Misiów Gry z każdego innego podręcznika. Nie dotyczy bowiem warstwy narracyjnej, a samej rozgrywki na makiecie, lub planszy.


Dobry, solidny produkt

Core Rulebooks do Battletecha to dla mnie pozycja obowiązkowa. Interstellar to, w największym skrócie, jeszcze jeden woreczek z zasadami do klasycznego Battletecha, porządne rozpisanie wszystkich okresów uniwersum i występującego w nich ekwipunku oraz maszyn. Do tego dostajemy dwie nowe żetonówki: Stretegic battleforce (na poziomie podbijania planety) oraz Inner Sphere at War, będące grą 4x w uniwersum Battletecha.

Książkę oceniam wysoko: druk, jakość okłądki i grafiki/zdjęcia zdecydowanie na plus. Zasady konstruowania i grania klasą Super-Heavy, mecho-samolotami w stylu Robotech, kosmicznych dronów, bombardowania orbitalnego (do poziomu grania w leju po bombie atomowej), itd... cieszą oko dopracowaniem i 100% zgodnością z klasycznymi zasadami Battletecha.

Dla bardziej zaawansowanych Battletechowców na solaris7.pl przygotowaliśmy kilka prezentacji tej ksiażki.


Zastrzegam, że nie mam książki papierowej, tylko plik na Kindlu. Bardzo, bardzo, BARDZO polecam te opowiadania.

Ilu starych towarzyszy jesteś w stanie poświęcić, by powstrzymać rajd na jedną z planet swojego państwa? Jak długo przeżyje zdrajca ukrywający się jak szczur w ruinach miasta pośrodku linii frontu? Jak doszło do pojmania i detronizacji Katriny Steiner? Czy można samotnie dryfować do stacji kosmiczne,j mając do dyspozycji beczkę paliwa? A może interesuje was prequel trylogii Legend of Jade Phoenix (pierwszych klanowych nowel)? Te i wiele innych perełek tylko na ciebie czeka.

Nie są to może arcydzieła science fiction, ale naprawdę solidna, przyjemna i wciągająca lektura. Kilka z nich (najgorsze jest Isolation's Weight) to oczywiście przeciętne pif paf, które są prawdziwą plagą mechowych opowiadań, ale nie zaniżają dobrej średniej tego tomiku

Jeżeli kiedykolwiek zastanawiałe/aś się czy warto dać się wciągnąć w Battletechowy świat, ale odstrasza cię ogrom dostępnej literatury i nie wiesz od czego zacząć, to już wiesz. Osobiście bym zaczął od trylogii Blood of Kerensky, ALE dla ciebie i 90% zainteresowanych pierwsza antologia będzie idealna.


W porządku, bez rewelacji

Wszystkie drukowane materiały do Battletecha witam z otwartymi ramionami. Kupuję co się da, utargowałem kilka starych podręczników FASY. No lubię czytać po prostu.

W przypadku Battletecha należy BARDZO uważać co się kupuje. Nowelistyka jest nierówna, poziom waha się od niezłego (i wyżej nie będzie) do słabiutkiego PIF PAF strzelam PPC przegrzewam się i wyłączam, PIF PAF nie żyję.

Ale najpierw wydanie. Jeżeli pamiętacie stare książki wydawane za czasów FASA, czy Fanpro, to możecie się nie obawiać. Antologia 5 nie wydana jest na bibułce, ani papierze toaletowym. Jest dobrze sklejona, dobrze złożona, fonty są czytelne. Jedyne, do czego można się doczepić do przysadzista stopka, do której oczy mimowolnie się kierują. Pobłyskująca okładka cieszy oko i aż krzyczy "Battletech!".

Tomik otwiera "An ill-made House", opowiadanie akcji o Rambo z Mechu, walczącego dla kolosanego super-państwa, ale z jakiegoś powodu przeciwnicy mają nad nim znaczną przewagę, a przynajmniej ilościową i każdy chce zabić akurat jego, uwzięli się, no... OCENA 2.

Kolejne "Unholy Union" to historia z pogranicza o dwojgu piratów, którzy muszą przełamać zaszłe animozje i spróbować zrobić coś razem. Brzmi infantylnie, ale intryga jest niegłupia, a bohaterowie naprawdę dobrze rozpisani. OCENA 5 (pamiętajcie, to znaczy nieźle)

Kolejne. AŁA! Moje oczy! "Abandonment", czyli ja z moim Mechem kontra reszta świata. OCENA: 0,5.

Punkt czwarty: "With Carrion Men". Intryga Blakistów jest tak zakręcona,a główny bohater tak samotany, że sam się w tym pogubiłem. Jedno jest pewne: Manei Domini to psychopaci i należy zastrzelić się, kiedy tylko zaczynają z tobą rozmawiać. Opowiadanie jest długie, ma 60 stron, nie wiedziałem o co chodzi od jakiejś dwudziestej. OCENA: 2.

Kolejne "First Acquisition" mogłoby być historią do Shadowruna. Bo główny bohater pasowałby idealnie. Bierze robotę, która oczywiście idzie jak po grudzie. OCENA: 3.

"High-Value Target" to hostoria dobrego żołnierza, który walczy dla niegłupiego, ale też nie budzącego wielkiego szacunku, władcy. Robi swoje, ma tylko nadzieję, że jego poświecenie nauczy czegoś młodego księcia. Opowiadanko akcji i tym razem porządnie zrobione. OCENA: 4.

"Twisting in the Vacuum" to historia najemników, którym się trochę nie układa. Akcja, która przsporzyła im słąwy i szacunku to był traf 1:1000 i nie bardzo wiedzą jak nie stracić nieoczekiwanie podniesionej jreputacji. Strasznie przegadane. OCENA: 2.

"Godfather" to opowiadanie o Mechach. Dosławnie, bohaterowie niemal nie wychodzą z kokpitów.Jest ich dwóch: mistrz i uczeń (bez skojarzeń). Mistrz oczywiście zginie, ale uczeń może przekazać nauki dalej. PIF PAF, BUM BUM. OCENA: 2.

Nie bardzo wiem jak ocenić kolejne opowiadanie. Brzmi jak: słuchaj, mamy figurkę, którą nikt nie gra. Napisz o niej opowiadanie, ma AC20, jest szybka i jest... łodzią patrolową. No to napisali opowiadanie jak łodzie patrolowe walczą z Mechami. OCENA 3, za wybuchy.

"Office Politics" to kolejna intryga blakistów, tym razem bez Mechów. Niby Ben Rome, ale 9 i pół strony nie pozwoliło historii się rozwinąć. Takie rzeczy to on powinien pisać przy śniadaniu. OCENA: 3.

Mamy w Battletechu Kosmicznych Norwegów. Na dalekich peryferiach, bez Mechów i generalnie rzadko ich gdziekolwiek widać, to handlarze. Ale mają futra, statki kosmiczne i są kurde Wikingami. Ta jes. Historia młodego kupca, który pojechał z ojcem w daleką podróż i uczy się prawdziwego życia. OCENA: 4.

"Smaller Sacrifice"... Pojęcia nie mam, o czym to było. 7 stron tekstu. Musiało mi umknąć, pewnie nic ważnego. OCENA: ?

"Feral" to Dragoni Wolfa kontra Blakiści, czyli Dragoni robią WAAAGH!. Jakoś nie trawię opowiadań o Blakistach. Zwykle źli bohaterowie dają się lubić, a oni nie. Lubię Falconów, Jaguarów, Kuritan, ale ci mi po prostu nie podchodzą. Oceny nie dam, ale dla fanów Blakistów może dać radę.

--------- ------------ --------------- -----------------

Naprawdę chciałbym, żebyście mieli jakieś opowiadania ze świata Battletecha. Poza nielicznie ukazującymi się u nas Antologiami Battlecorps jest to dosyć trudne. Co prawda każdy podręcznik zawiera trochę opowiadanek, ale to jednak nie to. Świat Battletechowych historii można polubić, ale piąta część Antologii nie jest najlepszym startem. Pierwsza już bardziej i postarajcie się ją właśnie upolować, albo poczytać ebooka.


Ragok

Liczba recenzji: 102

Dagna

Liczba recenzji: 79

Soulkirou

Liczba recenzji: 11