Karol - recenzje

Zamiast kostek, korzystam z aplikacji od FFG do rzucania. Kilkukrotnie tańsza i nie ma problemu z ilością kostek. Polecam takie rozwiązanie.


Dobry, solidny produkt

Uwielbiam Grę o Tron i gry planszowe z nią związane. Grałem w pierwszą edycję tej karcianki - i gdy tylko dowiedziałem się o drugiej, o tym, czym ma się różnić od poprzedniczki. Wziąłem ją na celownik zakupowy.

Krótko o grze: pomimo, że została ona uproszczona w stosunku do poprzedniczki, to nadal wymaga od graczy sporo skupienia i zaangażowania. Podstawowe zasady są jeszcze w miarę proste - ale treść kart modyfikuje je w znacznym stopniu. Co za tym idzie - nie jest to gra dla każdego - nawet nie dla każdego fana książki czy serialu. Jeśli lubisz zastanawiać się nad ruchem, opracowywać strategię działania w zmieniających się okolicznościach - to polecam. Dodatkowo wielką zaletą tego tytułu jest wspaniały tryb wieloosobowy (rzadkość w karciankach).
Oczywiście gra jest pięknie wykonanana, wszystkie ilustracje cieszą oko - a przy tym całość jest klarowna i czytelna.

No i na koniec drażliwa kwestia zakupu zestawów podstawowych. Jednym można grać - ale raczej jako wprowadzenie do gry. Jest się wtedy pozbawionym możliwości składania talli - co samo w sobie jest bardzo istotną częścią zabawy. Więc jeśli ktoś polubi ten tytuł, to może potrzebować kupienia drugiego pudełka. Tak jak zrobiłem to ja.

Bardzo lubię tą grę, ale uczciwość nie pozwala na postawienie wyższej oceny niż 4.


Dobry, solidny produkt

Miałem chęć na tą grę od jej wczesnych zapowiedzi. Gdy tylko było to możliwe, kupiłem ją czym prędzej - i teraz podzielę się wrażeniami.
Pudło z grą jest ogromne - i w wypełnione w całości komponentami - szczególnie figurkami. Te są bardzo dobrej jakości, jak na ten typ gry i producenta. Do tego mnóstwo kart, żetonów, plansza która można złożyć na dziesiątki sposobów, kostki i dwie książeczki z zasadami.

Same zasady są dość złożone, i potrzeba godziny lektury, a następnie więcej niż jednej gry, by je dobrze opanować. Natomiast potem dają bardzo dużo różnorakich możliwości decyzyjnych, które istotnie wpływają na przebieg gry.

Sama gra jest typową grą strategiczną. Każdy z graczy ma do osiągnięcia (zdobycia) swoje własne cele, i jednocześnie przeszkadza innym, w osiągnięciu ich celów. Stąd zabawa polega na zoptymalizowaniu działań własnych, przewidzeniu ruchów przeciwnika - a następnie sprawnym wykonaniu swojego planu i elastycznym reagowaniu na zmieniającą się sytuację.
Do tego gra jest bardzo mocno powiązana z uniwersum Warhammera 40.000 (nawet bardziej niż gra figurkowa pod tym samym tytułem - dysponujemy bowiem tytanami i flotą kosmiczną). Fani tego świata będą więc zachwyceni, ale znajomość jego nie jest wymagana, by cieszyć się z rozgrywki.

Minusem gry są wymagania, jakie stawia grającym. Najpierw trzeba poznać dość rozbudowane zasady, a następnie poświęcić parę godzin na rozgrywkę (im więcej graczy, tym dłużej trwa zabawa). A więc nie każdy znajdzie odpowiednią ilość chętnych do rozgrywki. Razić może też cena - lecz akurat w przypadku tego tytułu, przy mnogości figurek - nie mam poczucia bycia naciągniętym na kasę.


RachCiach - mam dla Ciebie dobrą i zarazem złą wiadomość. Gra ta przestanie być wydawana i rozwijana. Po wakacjach ma się ukazać jej nowa edycja - z poprawionymi, uproszczonymi zasadami, i zupełnie nowymi wzorami kart. Ta edycja przejdzie do lamusa.
Wbrew pozorom to dobra wiadomość dla graczy domowych - będzie można tanio kupić na rynku wtórnym używane karty i łatwiej zebrać komplet. Już sama ta przecena zwiastuje nadejście nowej edycji.


W porządku, bez rewelacji

Jest to inny wzór posterunkowych szturmowców - i mam wobec nich podobne uwagi, jak do pierwszego zestawu.

Główną zaletą tych figurek (i w ogóle całej neuroshimy tactics) jest promocyjna cena. Niestety poza tym zalet nie ma zbyt wiele - figurki są wykonane na co najwyżej średnim poziomie, i wymagają sporo niełatwych przygotowań - przed samym rozpoczęciem malowania.
Malowanie też nie będzie proste - figurki są małe, detale trudno wypatrzyć i wyodrębnić.
Ciężko mi powiedzieć, jak Ci żołnierze sprawdzą się w realnej grze.


W porządku, bez rewelacji

Główną zaletą tych figurek (i w ogóle całej neuroshimy tactics) jest promocyjna cena. Niestety poza tym zalet nie ma zbyt wiele - figurki są wykonane na co najwyżej średnim poziomie, i wymagają sporo niełatwych przygotowań - przed samym rozpoczęciem malowania.
Malowanie też nie będzie proste - figurki są małe, detale trudno wypatrzyć i wyodrębnić.
Ciężko mi powiedzieć, jak Ci żołnierze sprawdzą się w realnej grze.


Dobry, solidny produkt

Główną zaletą tych figurek (i w ogóle całej neuroshimy tactics) jest promocyjna cena. Niestety poza tym zalet nie ma zbyt wiele - figurki są wykonane na co najwyżej średnim poziomie, i wymagają sporo niełatwych przygotowań - przed samym rozpoczęciem malowania.
Zaś sama lekka piechota - jej główną zaletą jest zapas amunicji do karabinu za niewielką cenę punktową.


Dobry, solidny produkt

Jak dla mnie - jedno z lepszych pudełek na karty. Olbrzymią jego zaletą jest pojemność. Jeśli nie stosujesz koszulek, zmieści się w nim dużo więcej, niż 100 kart. Znacznie ułatwia przechowywanie i transport, a w dodatku jest wyposażone w wygodną przegródkę. Wolałbym, żeby było nieco tańsze - ale i tak polecam.


W porządku, bez rewelacji

Nie jestem fanem tego memu, - szczerze mówiąc do zakupy zachęciła mnie cena (promocyjna).
Niestety pudełko jest wykonane nieco inaczej niż standardowe - trudniej się z niego korzysta, jest też zrobione z grubszego plastiku. I niestety wygląda na pierwszy rzut oka na mało trwałe. Dlatego radzę - dołóżcie dwa złote i kupcie standardowe pudełko.


Dobry, solidny produkt

Jak dla mnie, to najlepsze rozwiązanie w temacie przechowywania dużych ilości kart. Proste, zgrabne - i jak dotąd (korzystam już od ponad roku) - trwałe rozwiązanie. Polecam szczególnie graczom casualowym.
Jedyne, co można poprawić - to obniżyć cenę.


Dobry, solidny produkt

Gra idealnie wcelowana w potrzeby fanów karcianek LCG i miłośników Warhammera 40000, którzy nie mają pieniędzy, czasu i zapału na figurki.
Nie będę streszczał zasad - są one dostępne na stronie, w postaci filmików. Powiem tyle że są bardzo proste - wystarczy kilka partii żeby się w nich płynnie orientować (nawet w wyjątkach i regułach). To różni ten tytuł od takiego np AGoT LCG.
Natomiast sama gra jest dla mnie nieco bardziej rozwiniętą wersją W:I LCG. Mamy tu więcej możliwości taktycznych. Więcej zależy od planowania i dysponowania zasobami, niż od szczęśliwego dociągu kart (których zresztą szybko możemy dużo zebrać). Trzeba przy tym pobawić się nieco w jasnowidza by przewidzieć ruchy przeciwnika i zareagować na nie z wyprzedzeniem - ale jest to łatwiejsze niż np w Netrunnerze LCG.

Zestaw podstawowy zawiera aż 7 armii, które w dodatku można łączyć ze sobą w dużym zakresie. Nie znudzi się więc prędko. Znakomicie nadaje się do gry w domu - i zupełnie nie wystarcza do bardziej zaawansowanej gry turniejowej (za mało kopii silnych kart). Kolejną wadą jest możliwość gry tylko na dwóch graczy - choć pewnie w niedalekiej przyszłości pojawi się dodatek, który zwiększy ich ilość. Poza tym gra jest tak mocno przesiąknięta klimatem WH 40k, że ktoś nie lubiący tego uniwersum może przerzucić swą niechęć na grę.
Niemniej jednak - bardzo polecam!


W porządku, bez rewelacji

Klasyka dodatków do gier LCG - kilkadziesiąt wzorów kart uzupełniających podstawową rozgrywkę - za kilkadziesiąt (50!)złotych.
Ten wyróżnia się wzmocnieniem Ciemnej Strony Mocy. Daje aż 3 nowe zestawy celów, każdy w dwóch egzemplarzach. W dodatku są one dość mocne - np. potężny niszczyciel Executor.
Dlatego polecam szczególnie graczom nastawionym na to stronnictwo.
Wykonanie, przesyłka - standardowo bardzo dobre.


No właśnie. To ważne pytanie - szczególnie dla osoby takiej jak ja: która zamówiła grę w przedsprzedaży i teraz nie wie, co o tym myśleć?


To świetny dodatek! Co prawda nieprzyzwoicie drogi (za tą cenę można kupić dowolną kobylastą planszówkę!) ale przenosi zabawę w battla na zupełnie nowy poziom. Mianowicie proponuje dość dobre zasady do rozgrywki multiplayer. W dodatku nie ma tu ustawionych sojuszy, każdy walczy z każdym. A to stwarza pole do zdrad i negocjacji. Do tego mamy innowacyjny system punktów zwycięstwa i kart ze specjalnymi efektami.
Bardzo polecam tym wszystkim, którzy lubią zarówno bitewniaka jak i gry w stylu "Spartacus" czy "Gra o tron".


Androida sprezentowałem bratu. Od tego czasu graliśmy co najmniej kilkadziesiąt razy.
Jestem po wrażeniem tej karcianki. Jej zasady są wyraźnie odmienne od innych produkcji karciankowych FFG. Gracze mają są obdarzeni dużo większą wolnością i mają do wyboru więcej decyzji.
Zasady wcale nie są dużo trudniejsze niż np. w Warhammerze inwazji. Mając tylko zestaw podstawowy, można przyswajać je sobie w trakcie bardzo emocjonujących rozgrywek.
Do tego wykonanie kart, teksty fabularne - budują wciągający klimat cyberpunka.
Gdy już komuś znudzi się zestaw podstawowy, może dokupić sobie mnóstwo różnorakich dodatków, które pozwalają na jeszcze więcej strategii i kombinacj.
Gdyby się dało, to dałbym tej grze 6. To jeden z dwóch najlepszych moim zdaniem tytułów dla dwóch gracz, który może się nigdy nie znudzić!


Drako kupiłem w konwentowym sklepiku Rebela - poszukiwałem jakiejś prostej i klimatycznej gry o smoku do grania z synem. (6 - latkiem).
W istocie - Drako cechuje się prostymi zasadami. 6-latek nauczy się ich. Sama gra nie jest jednak trywialna. Trzeba podejmować decyzje, którą kartę użyć, którą zachować. Jaki atak "wpuścić", przed jakim się obronić. I do tego dobrze mieć jakąś koncepcję odnośnie tego, jakimi kartami dysponuje przeciwnik. Dlatego raczej nie polecam tego tytułu do zabawy z dziećmi - będzie to bowiem bardzo nierówna rozgrywka.
Wykonanie gry jest ładne, figurki biją na głowę jakością te dostępne w produkcjach FFG. Niewielka ilość elementów sprawia, że gra wymaga mało wolnego miejsca i czasu. Dlatego łatwo można rozegrać kilka partii pod rząd. Niemniej jednak po kilkunastu rozgrywkach się nudzi - staje się przewidywalna, a losowość zaczyna doskwierać.
Stąd moja ocena to 3,5 - dodam jeszcze, że mogłaby być nieco tańsza - np ok. 60 zł.


Gdy usłyszałem, że ma ukazać się ta gra - nakręciłem się na nią. W końcu trafiła do mnie jako prezent.
Na temat tego, o czym ona jest, mechaniki, wykonania napisano chyba już wszystko, co dało się napisać. Dlatego podzielę się jedynie wrażeniami z rozgrywki.
Walka czterech ras na stacji kosmicznej może kojarzyć się z taktyczno-przygodowymi grami w stylu space hulka. Tymczasem Tezeuszowi bliżej moim zdaniem do gry taktyczno - strategicznej w stylu szachów. Możemy bowiem łatwo przewidzieć, jakie następstwa da nasz ruch, co po nim będzie mógł zrobić przeciwnik - i jak będziemy mogli zareagować. Element losowy jest znacznie ograniczony - i też w pewnym stopniu przewidywalny (wiemy, jaką kartę ulepszeń przeciwnicy otrzymają jako następną). W odróżnieniu od szachów nie przewidujemy ruchu 16-tu figur na 64 polach - lecz 4 na 5 polach. To sprawia, że nawet osoby bez zacięcia planistycznego czują się zachęcone do kombinowania nad ruchem.
W efekcie otrzymujemy b. ciężką i wymagającą umysłowo grę. Zwycięstwo wymaga tu wielkiego wysiłku, często gracze skarżyli się na ból głowy po partii. Dlatego właśnie grę tą polecam osobom lubiącym tego typu wyzwania.
Ocena 4/5 - doceniam owoc pracy autora, być może jest to jedna z najlepszych gier w swej kategorii - ale zdecydowanie nie dla każdego i nie na każdą okazję.


Munckin questa dostałem w prezencie i miałem okazję zagrać w niego kilka razy. Oto moje wrażenia:
1. To nie jest żadna gra imprezowa, ani lekka. Zasady są bardzo rozbudowane, obfitujące w różne szczegóły i wyjątki. Trzeba sporo miejsca, by porozkładać mapę podziemi i wszystkie akcesoria. Gracze powinni dobrze znać zasady i skupić się.
2. Gra sili się na humor i żarty z klasycznych rpg - niestety ograniczona ilość komponentów i - jak na razie - brak dodatków, sprawiają że różne żarty zawarte w grze powtarzają się - a przez to się nudzą.
3. Gra jest w istocie wariacją gier przygotowych typu dungeon crawl. To co jest jej cechą szczególną to możliwość zarówno kooperacji jak i pośredniej rywalizacji między graczami. Stwarza to dość duże pole do układania strategii, zawierania układów i wbijania noża w plecy.

Reasumując - wbrew luzackiej oprawie graficznej dostajemy wymagającą pozycję, która może dostarczyć sporo zabawy w kilkunastu pierwszych rozgrywkach - jeśli tylko gracze zaangażują się. Niestety później może nastąpić znudzenie się grą - tak jak było u mnie.
Ocena: 3,5 na 5


Dobry, solidny produkt

Gra opowiada o grupie śmiałków, którzy chcą uchronić miasto Arkham przed przebudzeniem się bluźnierczego, pradawnego i niewypowiedzianego zła - czyli przed jednym z bóstw z tzw. mitologii Cthulhu. Gracze współpracują ze sobą - ich przeciwnikiem jest sama gra.
Jest to wymagający tytuł. Początkowo przytłacza ilością kart, żetonów, pionków, kości. Aby grać w tą grę poprawnie, niezbędne jest b. uważne przeczytanie instrukcji, a następnie kilka partii treningowych. Warto podjąć ten wysiłek, bo gra jest bardzo emocjonująca. Daje graczom mnóstwo decyzji do podjęcia i oferuje wiele dróg do zwycięstwa. A w dodatku jest nasycona klimatem Cthulhu (momentami w karykaturalny sposób).
Horror a Arkham to klasyczny przykład przygodowej gry kooperacyjnej - ze wszystkimi ich zaletami i wadami.
Wszystkie składniki są doskonale wykonane.
Reasumując- polecam każdemu zagranie w ta grę, mimo jej niektórych wad.


Jak dla mnie ideał :)

Wysoka ocena dodatku wynika nie z tego, jaki jest sam w sobie - lecz z tego, jak bardzo wzbogaca podstawową grę. Ci którzy znają planszowego Spartacusa wiedzą, jak wielką rolę odgrywają w tej grze intrygi, negocjacje i zdrady. Zwiększenie liczby graczy oferowanych przez ten dodatek stwarza pole do znacznie większej ilości kombinacji. Gra staje się jeszcze bardziej ciekawa i pełna napięcia - a jednocześnie nie traci na płynności. Oprócz dwóch nowych rodów dostajemy też nowe karty targu (a więc nowi niewolnicy, gladiatorzy i przedmioty) oraz nowe karty intryg. Dzięki temu kolejne rozgrywki stają się bardziej urozmaicone i niepowtarzalne. Do tego w dodatku mamy też dwie nowe figurki i mnóstwo kostek - które przydadzą się w trakcie nowego formatu walk gladiatorskich - tzw primusa - czyli walki dwóch dwuosobowych zespołów.
Reasumując - jest to dodatek godny polecenia. Zmienia on genialną grę w jeszcze swietniejszą i jeszcze bardziej genialną!