Pionkolandia - recenzje

Świetny gra typu Party Games. Swoją mechaniką przypomina grę Story Cubes, z tym że tutaj dodano rewelacyjnie przemyślany system punktacji. Gra się bardzo przyjemnie, jest dużo zabawy i śmiechu. Przy tej grze można pozwolić sobie na inwencje twórczą. Zdecydowanie polecam zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych.


Gra fajnie chodzi tylko na 2 osoby i to wszystko co można dobrego powiedzieć o grze. Brakuje mi dalszych testów nad grą i udoskonalania jej w najmniejszym calu. Kiedy rozmawiałem z Konradem na kilka miesięcy przed wydaniem okazało się, że było już za późno i nic nie można było zmieniać w mechanice, grafikach. A szkoda bo gra nie była gotowa na wydanie, była nie do testowana. Mogę tylko współczuć Konradowi i G3, że za szybko wypościli tytuł na rynek. Podsumowując jej rok na rynku powiem, że nie jest dobrze ze sprzedażą, że nie jest to tytuł ani dla rodziny a dla "Gracze". Tych ostatnich zwyczajnie rozczarował.


Czekaliśmy ponad miesiąc na poprawienie błędu w wydruku a drukarnia znowu dała ciała. Odwrotnie wydrukowali kafelki!!! Jednym słowem Planszóweczka.pl jako wydawca płaci frycowe, ponosi konsekwencje braku doświadczenia na rynku wydawniczym. Mam nadzieję, że zaprocentuje to na przyszłość.


Idealna 30 minutowa gra w szczególności do chłopców, choć dziewczyny także nie pogardzą tym tytułem. Zarówno wariant 2 osobowy jak i 4 sprawdzają się rewelacyjnie, napięcie rośnie z każdą minutą, ciągle zastanawiamy się czy uda odrobić się starty do lidera, jaką obrać taktykę na kolejne biegi. Gra pięknie wydane, super grafiki. Symbole na kartach czytelne i łatwo rozpoznawalne, już po kilku minutach nie mamy problemów z interpretacją kart.


Dobry, solidny produkt

Tzolkin - Wiele opcji a czasu za mało

Chcesz się rozwijać (być najlepszym przywódcą majów) – ale nie możesz. Chcesz zdobyć surowce, ale ciągle Ci ich brakuje. Zagraj w grę Tzolkin. Wkurzenie gwarantowane!!! Jeżeli lubisz jeszcze ostrzejsze naprężenie niż w Agricola (tam też wszystkiego brakuje do rozwoju) prawdopodobnie będzie to tytuł dla Ciebie. Dlaczego tak ostro o tak pięknej grze i nowatorskim worker-placement? Ponieważ mamy wiele rzeczy do zrobienia a za mało czasu i surowców. Jakby ktoś przekombinował. A przecież można byłoby przynajmniej ustawić jakeś poziomy (łatwiejszy, średni, piekielny). Mam wrażenie że gram na poziomie piekielnym jak w Ghost Story. W Tzolkin na końcu gry może wykorzystasz jakieś 30% z tego co do się zdobyć w tej grze. Jest tak dużo sposobów rozwoju że dostajesz oczopląsu a na końcu masz niedosyt ze jeszcze tego nie spróbowałeś a tu koniec gry. A Ty tak pięknie zacząłeś się rozwijać i proponujesz a może by tak jeszcze jedne obrót kołem?. Jeżeli ktoś lubi takie wrażenie to zdecydowanie Tzolkina polecam.
A co o samej grze: Każdy obrót na nowatorskim kole trzeba albo umieścić pracowników na zębach lub je zdjąć. Ponieważ postęp pracowników wokół zębów jest bardziej opłacalny jeżeli zostawimy ich na dłużej przez co tracimy pracownika i gramy mniejszą ilością. Jeżeli chcemy ich wystawić w późniejszym etapie zwyczajnie nas na to nie stać. Wadą jest to, że to kosztuje pieniądze (kukurydza) aby ich wstawić do dalszego etapu na kole. Za wystawienie większej ilości robotników trzeba dodatkowo płacić. Przykład za posłanie 6 roboli dodatkowo płacimy 15 sztuk kukurydzy. Mało to prawdopodobne aby mieć taką ilość i kukurydzy ale i robotników. I tak przez całą grę klepiemy przysłowiową biedę. Poruszamy się do przodu w przysłowiowym tępię żółwia. Gra przypomina mi także trochę Epokę kamienia z tym że tam aż miło jest pograć ponieważ każdy się fajnie rozwija, także jest wiele dróg zwycięstwa. A tu rozwoju brak.
Ogólnie Tzolkin jest nie jest grą skomplikowaną, łatwo zrozumieć wytłumaczyć nowym graczom zasady. Komu bym ją polecił? Zdecydowanie geekom, a odradził jako grę rodzinną, familijną. Niekiedy da się połączyć te grupy i można fajnie pograć. Ale w tym przypadku zdecydowanie nie.
W rankingu dla geeków było by 5, a ogólnie dla wszystkich graczy tak na 3. Dlatego daje średnia 4.


Jak dla mnie ideał :)

Zasłużenie została grą roku 2010. Gra jest niesamowita! Karty z ilustracjami są po prostu bajkowe i przywołują wiele skojarzeń. Genialne w swojej prostocie!!
Polecam. Niesamowita i bardzo spokojna gra, która pozwala puścić wodze fantazji i wrócić nawet dorosłym do wspomnień z dzieciństwa...
Dixit to gra którą mieć trzeba, którą można wyciągnąć w każdym gronie, wytłumaczyć w minutę zasady i zagrać...


Jak dla mnie ideał :)

Świetna gra Philippe Keyaertsa twórcy m.in. Small World. Bardzo fajny klimat "Dinozaury" to co bardzo spodoba się dzieciom. Wiele podobieństw i mechanik zaciągniętych z innych gier. Między innymi Plansza podobna do Osadników z Catanu, licytacja z Cyklades, walka o teren, kostka, różne plansze ze Small World. Połączenie tych elementów dało bardzo fajna grę. Niezwykle prostą. Trzeba dodać że gra jest wydana na bardzo wysokim poziomie. Polecam grę każdemu jako grę familijna ale i dla zaawansowanych graczy. Najciekawszy wariant to gra 4-5 osobowa.
Dróg i strategii jest bardzo dużo. Dla każdego coś miłego. Mały minus za kostkę która wprowadza losowość do gry. Ogólna ocena 5-.


Kolejna rewelacyjna gra kooperacyjna Mata Leacocka (tego samego autora co Pandemic), stąd tak wielkie podobieństwo do Pandemica, gra korzysta z podobnych mechanizmów (ciężko jest wymyśleć coś nowego przy grze zespołowej. Dlatego znajdziemy tam takie same elementy: dobór kart zalania (zakazana wyspa) – kart epidemia (pandemic), wskaźnik wodomierza (zakazana wyspa) - żeton i wskaźnik pandemii (pandemic). Inne elementy: zalanie wyspy - rozprzestrzenianie się chorób, zdobywanie kart skarbów - zdobywanie kart szczepionek, można dodać że występuję też przydział ról, element helikoptera, karty specjalne.
Powiem krótko: Zakazana wyspa to młodsza siostra Pandemica. Dlaczego młodsza ponieważ mogą w nią grać młodsi wielbiciele planszówek tak miej więcej od 8 lat (choć wydawca wskazał na wiek 10), ma prostsze zasady do wytłumaczenia, jest jakaś bajkowość (w Pandemic jest powaga z zaistniałej sytuacji w jakiej się znaleźliśmy).
Grając w tą grę miałem wrażeniem że jest bohaterem z filmu Wyspa tajemnic w reżyserii Martina Scorsese. Towarzyszyło mi to samo uczucie, napięcie co w czasie filmu, który zaskakuje nas swoim zakończeniem tak jak w grze (polecam film, główna rola - Leonardo DiCaprio). Do końca nie wiemy czy na się uda.
Pierwsza rozgrywka tak jak myślałem zakończyła się naszą wspólną porażką, ale przyjemność grania w zespole sprawiła, że czuliśmy się zwycięzcami. A to jest najważniejsze w tego typu grach. A dobrych tytułów prócz Pandemica i Ghost stories nie ma za wiele, dlatego uważam że ten tytuł może stać się numerem 1 wśród tego typu gier, bo może zdobyć nieco młodszych graczy. Mam nadzieję że nie zginie z półek tak szybko jak Pandemic.
Gra jest wydana przez wydawnictwo Rebel, dlatego możemy liczyć że będzie i 2 i 3 wydanie. (Albi wydał tylko jedną partię Pandemica i nie planował dodruku dlatego tak ciężko zdobyć ten tytuł).
Muszę powiedzieć że Chińczycy (drukarnia) się nie spisali i źle wydrukowali dwie karty, rolę inżyniera i odkrywcy, ale to nie przeszkadza w grze. Rebel obiecał naprawić ten błąd.
Jeżeli chodzi o instrukcję to wystawiłbym ocenę dobrą, mógłby być bardziej szczegółowa i warto by powiały się przykłady.
Podsumowując gra prostsza od Pandemica, fani tej gry mogą ja krytykować, widzieć niedociągnięcia, komentować że po co wydawać klona, ale gra odniesie sukces gdyż po pierwsze Pandemica nie może już zdobyć, po drugi jest prostsza, a po trzecie jest świetnie wydane – opakowanie w formie blaszanej puszki (żona chciała mi zabrać na ciasteczka – śmiech).
Gra spodobała się duże publice. Od najmłodszych do seniorów. Fajnie że można ją wykorzystać w terapii psychologicznej, w szkołach, klubach ucząc współpracy, podejmowania trudnych decyzji. W naszym klubie gra ma duże wzięcie. Pozdrawiam.


Jedna z lepszych gier w naszym Klubie Gier Planszowych. Fajnie się przy niej bawią zarówno dzieci jak i dorośli. Walor edukacyjny: spostrzegawczość, koncentracja, skupienie, szybkość i co najważniejsze dobra zabawa. Polecam do wykorzystywania w szkołach, świetlicach. Można zrobić ciekawe rozgrywki, turnieje z wykorzystaniem te gry.


Bardzo ciekawa gra, prosta i stosunkowa tania. Skierowana jest zarówno do dzieci jak i dorosłych. To czyni tą grę wyjątkową. Walor edukacyjny jest najważniejszym czynnikiem aby tą grę posiadać. Dzieciaki już od 4-5 roku życia mogą odwzorowywać ułożenie patyczków z karty, a starsze po prostu grać w jedną z 4 opcji jakie są dostępne w instrukcji. Grę polecam do wykorzystywania w TERAPII przez pedagogów, psychologów, na lekcjach ZDW oraz do pracy z uczniem zdolnym.


Po pierwszej grze, zdecydowanie gramy dalej! Grat jest bardzo ciekawa – „budowanie wież” - wciąga i czas szybko przy niej leci. Skierowana do wielu odbiorców tak i początkujących jak i geeków. Nadaje się i dla dzieciaków od 7 roku życia i dla dziadków. Zasady są proste, przejrzyste, już po pierwszej partii wiadomo o co chodzi i jak się rozwijać.
Gra niespodziewanie bardzo mocno wciąga ma coś w sobie.
Trzeba dodać że gra jest bardzo ładna, z poprawną mechaniką. Gra się około 30-40 minut. Jest opcja podstawowa i zaawansowana.


Gra wydana na bardzo wysokim poziomie. Należy ją potraktować jako trzecia część Dixita - z tym że można grać w nią w 12 osób. Bez podstawki i dodatku Dixit 2, granie w 12 osób jest niemożliwe, najnormalniej w świecie brakuje kart. Przetestowaliśmy w klubie grę na 12 osób i stwierdzam że mija się z sensem. Powstaje zbyt wielki chaos, zbyt dużo liczenia. Optymalny skład to 6-8 osób. Można wykorzystać niedoskonałości Dixita 1 i z Dixita Odyssey zabrać króliczki i ciekawszy sposób liczenia, ale żetony zostawiliśmy z Dixita 1. Sposób zaznaczania grzybkami nie przypadł nam do gustu. Jest to najsłabszy element Dixit Odyssey.


Gra w podobnym klimacie jak Blefuj. Bardzo dobre wykonanie i świetna cena. Moja 5 i 7 letnia córka świetnie się przy tym tytule bawią z babcią. Także gra jest ponadczasowa, wielopokoleniowa.