konterman - recenzje

Patchwork. Gra genialna w swej prostocie. Tłumaczenie zasad i ich zrozumienie zajmuje w zasadzie 2 minuty. Wydaje się, że to zabawa dla maluchów. A to nieprawda. Gra jest przemyślana i mega wciągająca. Dorośli, zresztą tak samo jak dzieci, chcą w nią grać jeszcze raz i potem jeszcze raz.
O co w tym chodzi? Gracze mają za zadanie z fragmentów tkanin o różnych kształtach uszyć kocyk o wymiarach 9x9 pól. Na kawałkach kocyka znajdują się guziki czyli waluta, którą w grze zbieramy oraz cena w guzikach i czas jaki potrzebujemy na przyszycie tego fragmentu do reszty. Czas jest mierzony na oddzielnej planszy-torze po którym porusza się nasz pionek. Jeśli dojedziemy nim do końca toru gra się po prostu kończy. Gracze podliczają ile guzików zdobyli. Wygrywa oczywiście ten, który ma ich więcej.
Co ważne Patchwork cechuje się stosunkowo małą losowością i choć strategia rozgrywki jest dosyć prosta to trzeba co nieco pokombinować.
Mnie "Kocyk" oczarował teraz czas na tych co jeszcze swojego nie uszyli. Do dzieła!


Patchwork. Gra genialna w swej prostocie. Tłumaczenie zasad i ich zrozumienie zajmuje w zasadzie 2 minuty. Wydaje się, że to zabawa dla maluchów. A to nieprawda. Gra jest przemyślana i mega wciągająca. Dorośli, zresztą tak samo jak dzieci, chcą w nią grać jeszcze raz i potem jeszcze raz.
O co w tym chodzi? Gracze mają za zadanie z fragmentów tkanin o różnych kształtach uszyć kocyk o wymiarach 9x9 pól. Na kawałkach kocyka znajdują się guziki czyli waluta, którą w grze zbieramy oraz cena w guzikach i czas jaki potrzebujemy na przyszycie tego fragmentu do reszty. Czas jest mierzony na oddzielnej planszy-torze po którym porusza się nasz pionek. Jeśli dojedziemy nim do końca toru gra się po prostu kończy. Gracze podliczają ile guzików zdobyli. Wygrywa oczywiście ten, który ma ich więcej.
Co ważne Patchwork cechuje się stosunkowo małą losowością i choć strategia rozgrywki jest dosyć prosta to trzeba co nieco pokombinować.
Mnie "Kocyk" oczarował teraz czas na tych co jeszcze swojego nie uszyli. Do dzieła!


Wspaniała gra. Pięknie wydana, znakomite grafiki, bardzo sympatyczna figurka Ogrodnika i Pandy.
Orientalna fabuła to mocna strona Takenoko. Naszym zadaniem w grze jest uprawa pól bambusa i realizacja przy tym wyzwań jakie przed nami stają. Pomaga nam w tym Ogrodnik, a przeszkadza zjadająca pędy bambusa Panda. Kto zrealizuje więcej zadań ten wygrywa.
Gra dosyć losowa i prosta, ale musimy też trochę w niej pogłówkować nad strategią. Są w końcu trzy kolory bambusa, który rośnie tylko na nawodnionych polach. Odpowiadamy zarówno za rozbudowę areału uprawnego jak i nawadnianie pól. Możemy również utrudniać życie naszym przeciwnikom i np. wysłać ogrodnika w takie miejsce gdzie nie będzie dla nich przydatny. 
Gra ma niepowtarzalny klimat i gra się w nią z ogromną przyjemnością. Takenoko bardzo podoba się mojej 12 letniej córce jak i starszym graczom. Chętnie do niej wracamy i jak na razie się jeszcze nie znudziła. :-)


Hanabi to prosta gra korporacyjna dla maksymalnie 5 graczy. Talia składa się z kart w 5 kolorach oznaczonych numerami od 1 do 5. Zadaniem grających jest ułożenie tych kart w 5 stosów w poszczególnych kolorach i zgodnie z numeracją. Żeby jednak nie było zbyt łatwo to gracze nie widzą swoich kart tylko karty innych graczy.
W swojej kolejce możemy podpowiedzieć kolor lub liczbę znajdującą się na kartach jednego ze współgraczy, dołożyć jedną z kart do jednego że stosów lub kartę odrzucić i zarobić kolejny punkt podpowiedzi.
Gra budzi sporo emocji. Co podpowiedzieć i komu? Co ew. odrzucić, szczególnie jeśli nie wiemy co trzymamy w ręku? Bywa, że zapomniany co też było w podpowiedzi i wtedy spada na nas krytyka innych :-). Tak więc się dzieje.
Regrywalność Hanabi jest duża. Po jednej partii chcemy zagrać raz jeszcze. Gra się generalnie nie nudzi. Moim zdaniem mimo, że gra ma głównie walory towarzyskie to jest zdecydowanie godna polecenia. Wykonanie też jest ok. Może karty są zbyt cienkie ale estetyczne no i mieszczą się w małym metalowym pudełku i możemy je zabrać że sobą w zasadzie wszędzie :-)


RED7 to jedna z lepszych gier karcianych w jakie mialem okazję grać.

Zasady są bardzo proste. Gracze otrzymują do ręki po 7 kart, które następnie mogą pojedyńczo wykładać przed sobą, położyć na środku stołu, lub zrobić i jedno i drugie.
Ich kolejne zagranie determinuje karta, ktora leży na środku stołu i określa obowiązujacą właśnie w grze zasadę. Tych zasad jest w sumie 7 i tak przykładowo: najwyższa karta wygrwa, wygrywa ten kto ma najwięcej kart parzystych czy najwięcej kart w tym samym kolorze.
Zadaniem gracza jest mieć przed sobą wyłożone karty, które zgodnie z zasadą określoną przez kartę z góry stosu ze środka stołu zapewniają mu w danej chwili zwycięstwo.
Pojedyńczą rozgrywkę wygrywa gracz, który jako ostani zagra kartę dającą przewagę. Gra się kilka rozgrywek aż do zdobycia określonej liczby punktów.
Jak już wspominałem zasady gry są bardzo proste. Gra jest też dosyć wciągająca i po kilku razach chce się w nią zagrać raz jeszcze. Nie nudzi się zbyt szybko. A jeśli nawet to się stanie to posiada też zasady dla zaawansowanych :-)
Na uwagę zasługuje też bardzo dobre wykonanie i estetyka kart oraz kompaktowe wymiary talii.


Finca kiedyś dosyć często gościła u mnie w domu na stole. W końcu to jedna z naszych pierwszych gier. Obecnie pojawia się rzadziej, ale gra w nią nadal przynosi sporo przyjemności.
Rozgrywka w Fince jest dosyć prosta. Planszę stanowi mapa Majorki podzielona na 10 obszarów/farm oraz wiatrak, który jak się domyślam symbolizuje przemijające miesiące i dostarcza nam podczas gry zapasy owoców.
Na polu każdej farmy układamy po 4-ry kartoniki zawierające różne kombinacje owoców (od 1 do 6) oraz punkty zwycięstwa i symbole Finca (tak nazywa się majorkańska farma). Podczas wędrówki po wiatraku nasi robotnicy zbierają owoce, które następnie wozem zaprzężonym w osła zawozimy do farm i zdobywamy za to kartoniki z punktami zwycięstwa.
W grze są też do zdobycia bonusy np.: za posiadanie największej liczby symbolu danego owocu czy za posiadanie w swoich zbiorach kartoników z punktami zwycięstwa o wszystkich możliwych wartościach.
Niewątpliwą zaletą gry jest prosta i przyjemna rozgrywka bez przemocy. Występuje niewielka negatywna interakcja między graczami. Można w końcu podbierać sobie karty zwycięstwa, czy też w przypadku wyczerpania się zasobów jakiegoś owocu pozbawić wszystkich graczy jego zapasów.
Słabszą stroną jest jednak duża monotonia samej rozgrywki. Trudno raczej pokusić się w Fince o jakąś odkrywczą strategię. Po prostu musimy optymalnie zdobywać i dystrybuować zasoby .
Reasumując polecam w Finkę zagrać. Może nie zwala z nóg ale jest to z pewnością ciekawa pozycja, szczególnie dla młodszych graczy.


W porządku, bez rewelacji

Zakazana Wyspa to bardzo prosta gra kooperacyjna. Wcielamy się w niej w jedną z sześciu możliwych postaci i wraz ze współgraczami mamy za zadanie odnaleźć na tytułowej Wyspie 4 skarby, a następnie się z niej ewakuować. Sprawę utrudnia nam to, że Wyspa cały czas pogrąża się w wodzie. Mechanika gry jest bardzo podobna do tej z Pandemii. Mamy to samo wtasowywanie na górę talii kart zagrożeń, podobną charakterystykę postaci, czy też działające w podobny sposób karty specjalne. No ale trudno się dziwić. W końcu autorem obydwu gier jest ta sama osoba - Matt Leacock. Gry różnią się oczywiście tematyką no i faktem, że Zakazana Wyspa jest grą o wiele mniej złożoną. Stawia wrażenie pozycji dla młodszych graczy. Być może właśnie dlatego gra mnie specjalnie nie zachwyciła. Dałem jej kilka razy szansę i chyba nieczęsto będę do niej wracał. Rozgrywka nie powoduje u mnie w zasadzie żadnych emocji. Na plus trzeba grze zaliczyć bardzo wysoką jakość elementów gry jak i samego jej opakowania oraz prostotę zasad.


Small World to przepięknie wydana gra z dosyć prostymi zasadami. Rozgrywka polega na wyborze rasy (są to rasy z szeroko rozumianego świata fantasy) wraz z losowo dobraną specjalną zdolnością oraz zasiedleniu tą rasą jak największej liczby pól na planszy. Rasy w czasie gry się zmieniają, a gwarantuje to wbudowany w rozgrywkę mechanizm umierania starych ras. W miejsce starej, odchodzącej rasy dobieramy kolejną i tak, aż do końca czyli przez 9-10 rund. Gra gwarantuje nam sporo interakcji, także negatywnej z pozostałymi graczami. Zasiedlając swoją rasą pola planszy możemy zająć puste pole, ale też zasiedlone przez jedną z ras naszych przeciwników. Po każdym zakończonym przez gracza ruchu zliczamy zajęte przez członków zarządzanych przez niego ras pola i otrzymuje on swoją wypłatę. Minimum 1 złoto za pole. Więcej możemy zarobić jeśli posiadamy specjalne zdolności. Jakiś czas temu Small World był wielkim przebojem wśród znajomych mi graczy. Podczas rozgrywki dostarczała mnóstwa emocji i przyjemności. Jak już wspominałem, graficznie gra też prezentuje się znakomicie. Za to zdecydowanie (5). Jednak jakiś czas temu wyparły ją "konkurencyjne produkcje" :-) i trochę się kurzy na półce. Pewnie trochę szkoda. Może to dlatego, że nie dokupiłem żadnych dodatków. Za to mały (-) i dla mnie i dla gry :-).


Jak dla mnie ideał :)

Small World to przepięknie wydana gra z dosyć prostymi zasadami.
Rozgrywka polega na wyborze rasy (są to rasy z szeroko rozumianego świata fantasy) wraz z losowo dobraną specjalną zdolnością oraz zasiedleniu tą rasą jak największej liczby pól na planszy. Rasy w czasie gry się zmieniają, a gwarantuje to wbudowany w rozgrywkę mechanizm umierania starych ras. W miejsce starej, odchodzącej rasy dobieramy kolejną i tak, aż do końca czyli przez 9-10 rund.
Gra gwarantuje nam sporo interakcji, także negatywnej z pozostałymi graczami. Zasiedlając swoją rasą pola planszy możemy zająć puste pole, ale też zasiedlone przez jedną z ras naszych przeciwników.
Po każdym zakończonym przez gracza ruchu zliczamy zajęte przez członków zarządzanych przez niego ras pola i otrzymuje on swoją wypłatę. Minimum 1 złoto za pole. Więcej możemy zarobić jeśli posiadamy specjalne zdolności.
Jakiś czas temu Small World był wielkim przebojem wśród znajomych mi graczy. Podczas rozgrywki dostarczała mnóstwa emocji i przyjemności. Jak już wspominałem, graficznie gra też prezentuje się znakomicie. Za to zdecydowanie (5).
Jednak jakiś czas temu wyparły ją "konkurencyjne produkcje" :-) i trochę się kurzy na półce. Pewnie trochę szkoda. Może to dlatego, że nie dokupiłem żadnych dodatków. Za to mały (-) i dla mnie i dla gry :-).


Gra niestety chyba nie do kupienia. Mam ją w domu w polskim wydaniu i to już dosyć długo. Nabyłem ją, o ile dobrze pamiętam w Rebel, ale nie jestem pewien.
Wcielamy się w wodza klanu gospodarnych Wikingów i za zadanie mamy pokonać gospodarczo innych wodzów i ich klany. W tym celu odkrywamy nowe wyspy i osiedlamy na nich szlachtę, żołnierzy oraz rzemieślników różnych specjalności. Wszyscy mają do wykonania określone zadania. I tak np. rybacy w początkowej fazie niepotrzebni, na końcu mogą przesądzić o zwycięstwie. Potrzebujemy bowiem przynajmniej 1 rybaka na 4 Wikingów aby ci nie głodowali, a wódz nie złapał ujemnych punktów.
Interakcja z innymi graczami nie jest jakaś niesamowita bo nie ma w grze elementu walki, co trochę dziwi zważywszy na ulubione zajęcie tytułowych Wikingów. Pojawia się ona (interakcja) tylko podczas dobierania kafelków wysp wraz z naszymi osadnikami. Choć pola wysp czy Wikingowie różnych profesji pojawiają się na planszy losowo, to mamy na ich dobieranie, a później ustawianie spory wpływ.
Warto dodać, że gra jest wykonana solidnie. Figurki są drewniane, a plansza i inne elementy bardzo trwałe.
Choć same reguły nie są zbyt skomplikowane i ze względu na brak interakcji czasem gra wydaje się dosyć monotonna (moja opinia), to gramy w nią dosyć często (bardzo ją lubi mój nastoletni syn) i można mieć z tej gry sporo przyjemności. Może warto ją wznowić?


Jak dla mnie ideał :)

Wspaniała gra. Pięknie wydana, znakomite grafiki, bardzo sympatyczna figurka Ogrodnika i Pandy.
Orientalna fabuła to mocna strona Takenoko. Naszym zadaniem w grze jest uprawa pól bambusa i realizacja przy tym wyzwań jakie przed nami stają. Pomaga nam w tym Ogrodnik, a przeszkadza zjadająca pędy bambusa Panda. Kto zrealizuje więcej zadań ten wygrywa.
Gra dosyć losowa i prosta, ale musimy też trochę w niej pogłówkować nad strategią. Są w końcu trzy kolory bambusa, który rośnie tylko na nawodnionych polach. Odpowiadamy zarówno za rozbudowę areału uprawnego jak i nawadnianie pól. Możemy również utrudniać życie naszym przeciwnikom i np. wysłać ogrodnika w takie miejsce gdzie nie będzie dla nich przydatny.
Gra ma niepowtarzalny klimat i gra się w nią z ogromną przyjemnością. Takenoko bardzo podoba się mojej 12 letniej córce jak i starszym graczom. Chętnie do niej wracamy i jak na razie się jeszcze nie znudziła. :-)


Dobry, solidny produkt

Emocje, jak na grę, której fabułą jest uprawianie grządek z fasolą naprawdę całkiem spore ;-) Chyba dlatego, że te fasolki mogą być i pijakiem, grubasem, a co najgorsze nawet golasem! Naga fasola to musi budzić emocje!
A tak trochę bardziej poważnie gra całkiem ciekawa, z odrobiną prostej strategii.
Wcielamy się w hodowcę kilkunastu gatunków fasoli. Im więcej w danym gatunku jej wyhodujemy, tym drożej możemy ją sprzedać. Wygrywa ten, kto zarobi najwięcej.
Najważniejszym elementem, który zresztą ogranicza losowość, jest licytacja podczas, której można sprzedawać, kupować czy wymieniać się fasolą z innymi graczami. Podczas licytacji robi się przy stole naprawdę głośno i pojawiają się emocje, o których już wspominałem ;-)
Jedyną większą wadą tej gry (przynajmniej jak dla mnie) jest jej przeciętna oprawa graficzna. Rysunki tytułowych fasolek nie rzucają na kolana.
Ale reasumując - bierzmy się do sadzenia!


Jeśli lubisz gry gdzie musisz zarządzać ograniczonym zasobami, obrać przy tym właściwą strategię rozwoju i mieć przy tym sporo radości to zdecydowanie polecam 7 Cudów.
Reguły gry oraz sama rozgrywka jest dość prosta.
W ciągu III er/wieków rozwijasz swoje antyczne miasto. Potrzebujesz do tego podstawowych zasobów jak ruda, glina, drewno czy kamień, a także trochę bardziej zaawansowanych: płótno, naczynia czy papirus. Ty decydujesz co będziesz wydobywał/produkował samodzielnie, a co kupisz od swoich sąsiadów.
Przy pomocy zasobów możesz budować bardziej złożone budowle o różnym charakterze: wojskowym, naukowym czy handlowym. Ilość szans (czyli kolejek) jest ograniczona więc nie dasz rady rozwijać się w każdym kierunku, a im bardziej jesteś rozwinięty w jakiejś dziedzinie tym potencjalnie więcej punktów zwycięstwa możesz zdobyć.
Do tego masz możliwość budowania swojego tytułowego cudu, którego posiadanie może dać punkty zwycięstwa, ekstra zasoby czy ew. jakieś przywileje w grze.
Bardzo ciekawym pomysłem, mającym też wpływ na samą rozgrywkę, jest fakt przekazywania po wyborze karty do zagrania, kart z ręki sąsiadowi i tak dalej w kółeczko, aż do końca granej właśnie ery.
Możliwości jak widać jest sporo, więc każda rozgrywka wygląda inaczej i gra się nie nudzi.
Podsumowując , jedna z bardziej grywalnych gier, w które grałem. Gra, która daje sporo radości grającym.
7 Cudów było ze mną na ostatnim wyjeździe feryjnym. Grupa graczy zróżnicowana :-) zarówno pod względem wiekowym jak i samej planszówkowej zapalczywości. 7 Cudów podobało się wszystkim i mimo sporej konkurencji było najchętniej wybieranym tytułem.


Dobry, solidny produkt

Prosta, a jednocześnie dosyć wciągająca gra. Tematem rozgrywki są wyścigi żółwi, które jak to żółwie wchodzą sobie na plecy i na plecach przeciwnika starają się pierwsze dotrzeć do mety :-) Zasady bez problemu opanuje każdy. Co jednak bardzo istotne to gra ma elementy bardziej poważnych planszówek: karty ruchu zamiast kostek oraz fakt, że aby ją wygrać potrzebna jest strategia (choć oczywiście niezbyt skomplikowana), a nie tylko szczęście.
Gra znakomicie sprawdzi się przy rozgrywkach z młodszymi/początkującymi amatorami gier planszowych, ale i starsi z pewnością nie raz w nią zagrają. Ja choć całkiem młodszy nie jestem to lubię od czasu do czasu rozegrać partyjkę "Żółwi".


Jak dla mnie ideał :)

Bardzo porządne, przezroczyste pudełko. Jakość tworzywa, z którego jest wykonane pudełko oceniam na bardzo dobrą. Trzymam w nim karty do gry w Fasolki, które w foliowych koszulkach nie mieszczą się w standardowym opakowaniu.


Dobry, solidny produkt

Woreczki, jak to woreczki. Wykonane przyzwoicie i bardzo przydatne. Jeśli chce się zachować porządek w swoich zasobach gier to bardzo się do tego przydadzą.


W porządku, bez rewelacji

Woreczki bardzo przydatne do przechowywania elementów gier. Jakość folii mogłaby być trochę lepsza. Cena dosyć przystępna.


Dobry, solidny produkt

Bardzo fajne koszulki w ekonomicznej cenie. Znakomicie chronią karty przed zabrudzeniem czy nawet zagnieceniem. Jeśli nawet komuś wydadzą się trochę zbyt cienkie to niech wie, że to może być też plusem. Takie cienkie koszulki nie pogrubiają zbytnio kart, które bez problemu nadal mieszczą się w pudełku. Nie wyobrażam sobie kart moich ukochanych gier bez koszulek.


Dobry, solidny produkt

Bardzo fajne koszulki w ekonomicznej cenie. Znakomicie chronią karty przed zabrudzeniem czy nawet zagnieceniem. Jeśli nawet komuś wydadzą się trochę zbyt cienkie to niech wie, że to może być też plusem. Takie cienkie koszulki nie pogrubiają zbytnio kart, które bez problemu nadal mieszczą się w pudełku. Nie wyobrażam sobie kart moich ukochanych gier bez koszulek.


Dobry, solidny produkt

Bardzo fajne koszulki w ekonomicznej cenie. Znakomicie chronią karty przed zabrudzeniem czy nawet zagnieceniem. Jeśli nawet komuś wydadzą się trochę zbyt cienkie to niech wie, że to może być też plusem. Takie cienkie koszulki nie pogrubiają zbytnio kart, które bez problemu nadal mieszczą się w pudełku. Nie wyobrażam sobie kart moich ukochanych gier bez koszulek.