yaqb1981

Obserwowani

0 użytkowników

Obserwujący

7 użytkowników

Zobacz wszystkich

"In this world of ours,
We eat only to cast out,
Sleep only to wake,
And what comes after all that
Is simply to die at last."
Matsuo Basho

"A warrior is worthless unless he rises above others and stands strong in the midst of a storm."
Tsunetomo Yamamoto, Hagakure: The Book of the Samurai

Gra planszowa autorstwa Antoine Bauzy, inspirowana filmem Akiro Kurosawy pt. "Siedmiu samurajów", przenosi nas do Japonii okresu feudalnego.

"This is the nature of war. By protecting others, you save yourselves."
Shichinin no samurai, 1954, Akiro Kurosawa

Celem naszym, jako samurajów, jest ochrona wioski oraz jej mieszkańców przed ciągłymi atakami bandytów.
Gra składa się z trzech rund podzielonych na tury.
W każdej turze każdy kolejny gracz:
1) otrzymuje karę wynikającą z walki (jeśli oczywiście takowa wystąpi),
2) podejmuje jedną z trzech akcji:
walka - pociąga kolejną kartę ze stosu bandytów i decyduje czy się broni (wtedy kartę przeciwnika należy położyć z lewej strony planszy samuraja) czy atakuje (karta ląduje z prawej strony planszy samuraja),
wsparcie - samuraj może przekazać swym towarzyszom token wsparcia z określoną mocą,
pass - samuraj może nie podejmować żadnych akcji,
Dodatkowo w każdej chwili, podczas własnej tury, gracz/samuraj może wykorzystać swoją specjalną zdolność.
Koniec rundy następuje w momencie gdy na stosie bandytów zabraknie przeciwników, gdy ocalało przynajmniej jedno gospodarstwo i jeden mieszkaniec. A żeby nie było za łatwo kolejne tury dodają potężniejszych przeciwników :)

"Ghost Dog: You know, in ancient cultures, bears were considered equal with men.
Hunter: This ain't no ancient culture here, mister.
Ghost Dog: Sometimes it is."
Ghost Dog: The Way of the Samurai, 1999, Jim Jarmusch

Karty bandytów ponumerowane są od 1 do 4 (w rundach późniejszych dochodzą jeszcze bossowie o sile 5 oraz 6). Każdy z samurajów posiada dodatkową moc specjalną zwaną "Kiai" (w zależności od samuraja aktywowaną w różnych momentach) - odpala ją odpowiednia liczba bandytów (a raczej ich zsumowana siła), z którymi zmagamy się po prawej stronie naszej planszy.
Gdy nasz samuraj odniesie dwie rany w walce, odwracamy jego planszę by od tej chwili korzystać z jego "zwierzęcej" postaci (potężniejszej oczywiście).

Wszystkie komponenty gry wykonane są na bardzo dobrym poziomie.

"Mugen: I don't give a rat's ass about going to hell. I guess it's because I feel like I'm already there."
Samurai Champloo, 2004-2005, episode 13: "Misguided Miscreants (Part 1)

Gra kooperacyjna "Samurai spirit" pomimo pewnej dozy abstrakcji może zapewnić kilkanaście minut pasjonującej rozgrywki. Z wypiekami na twarzy będziemy odpierać kolejne ataki przeciwników, pomagać sobie nawzajem i żywo dyskutować kolejne decyzje.
Polecam fanom gier kooperacyjnych :)





Jak dla mnie ideał :)

-General Casey do you have a opinion? - President James Dale.
-Well, sir, do we know they're hostile? - General Casey.
-What do you mean "do we know they're hostile?". They have our planet surrounded with thousands of warships. - General Decker. (*)

Mars zaatakował !
Co zrobi ludzkość ?
Czy przeciwstawią się najeźdźcom ?
Czy może Marsjanie wymażą ludzkość z kronik wszechświata ?
Mars Attack: The Miniature Game to wargaming w czystej postaci. Mantic Games upraszczając zasady do niezbędnego minimum, przekazuje w nasze ręce szybką, pełną emocji grę wojenno-taktyczną dla dwóch osób (chociaż z powodzeniem można również grać w trybie solo).

-Oh, my God - First Lady Marsha Dale.
-Yikes -President James Dale.
-I'm not gonna have that thing in my house - First Lady Marsha Dale.
-Sweetie, we may have to. The people will expect me to meet with them - President James Dale.
-Well they're not gonna eat off the Van Buren china - First Lady Marsha Dale. (*)

A wykonanie na wysokim poziomie stoi. Otrzymujemy tonę figurek (marsjanie, żołnierze, bohaterowie) wykonanych bardzo dokładnie i z dbałością o detale. Tony elementów otoczenia (mury, ściany, hydranty, znaki, płotki, skrzynki na listy itp., itd..) aby zapewnić różnorodność i niepowtarzalność każdej kolejnej rozgrywki. Dodatkowo (jakby już było mało) dwie szpalty żetonów (w tym cywile, zmutowane dziwne rzeczy i płonące krowy :D ). W zestawie również deck kart wykonanych na przyzwoitym poziomie i sześć kości d8. A to wszystko w bardzo przyjemnej wyprasce, mieszczącej wszystkie elementy bez najmniejszych problemów.

-All green of skin... 800 centuries ago. They bodily fluids include the birth of half-breeds - Martian translator device.
-How many centuries did he say? - President James Dale.
-Eight hundred, sir - General Casey
-… self-determination of the cosmos. For dark is the suede that mows like harvest - Martian translator device.
-What the hell does that mean? - General Decker. (*)

Jeżeli chodzi o zasady to są one naprawdę proste i klarowne (tu i ówdzie jakaś nieścisłość zawsze się znajdzie ale od czego jest faq na stronie producenta i forum bgg :D).
Wybieramy jeden z dziesięciu dostępnych scenariuszy i do dzieła.
Na początku każdej rundy każdy z graczy dociąga do limitu czterech kart na ręce. Gracz którego tura aktualnie przypada ma do wyboru cztery opcje:
1) aktywować jeden lub dwa modele,
2) aktywować jeden model i zagrać jedną kartę (kolejność zależy od gracza),
3) zagrać jedną lub dwie karty (tylko wtedy gdy wszystkie jednostki zostały już aktywowane w danej rundzie),
4) spasować (tylko wtedy gdy wszystkie jednostki zostały już aktywowane w danej rundzie, nie dotyczy odpowiedzi na atak przeciwnika).
Aktywowany model może:
-ruszyć się o jedno lub dwa pola,
-ruszyć się o jedno pole i potem strzelić (lub na odwrót),
-wycelować i strzelić,
-nie robić nic.
Walka to rzut kości. Atakujący rzuca trzy kości (+ modyfikatory), obrońca rzuca trzy kości (+modyfikatory) kto ma więcej sukcesów wygrywa - proste ? Proste !
Pole widzenia wytłumaczono następująco - jeżeli widzisz swój cel i jest on w twoim zasięgu to możesz atakować :)

-They blew up Congress. Ha ha ha ha ha ! - Grandma Florence Noriss. (*)

Podsumowując.
Gra jest naprawdę rewelacyjna. Prosta, szybka, dająca wiele możliwości taktycznych. Polecam fanom takich gier jak Memoir '44, powinni być zadowoleni :)
A jeśli już jednak miałbym się dopatrywać jakichś minusów to z całą pewność brak reference sheet w pudełku byłby jednym (jedynym ?) z nich. Ale znów - od czego jest bgg ? :D

"Hej, hej - Mars atakuje,
Żadnej litości nie czuje."
Kazik "Mars napada"

(*) wszystkie cytaty pochodzą z filmu "Mars Attacks !"



Jak zwykle nie mogłem się powstrzymać :)

“By all the gods...
I swear the ireful edge of dwarf-forged steel
shall meet all who dare stand against me!
My destiny awaits...
I shall carve my path in carnage, and inscribe my saga
upon the scrolls of legendry in the spilled blood of slaughtered kings! ”

Bal-Sagoth “Naked Steel”

Atlantia, kraina z której siły plugawe uczyniły swoje żerowisko. Mieczem zmuszony wyrąbywać sobie drogę wśród chord czarnego pomiotu, brodząc po kolana w ścierwie poczwar, jakich nigdy wcześniej nie dane mi było widzieć. Nurzam się w ich posoce, która w zetknięciu z nagą skórą parzy niczym wrzątek. Moja kolczuga poharatana od setek ciosów, miecz wyszczerbiony od tysięcy uderzeń. Jeszcze trochę…
***
Kolejna wioska, z daleka już czuć swąd ciał palonych, zapach przerażenia i grozy, słychać wrzask który dobywa się z płuc, na granicy śmierci. Rozpacz. Spojrzenia zastygłe w przerażeniu, sfrustrowane, bezsilne. Ziemia po której stąpam, jak po przejściu ulewy, kałuże pełne krwi, ludzkich jelit i wnętrzności. Brodzę jak w bagnie… Przyspieszam… Biegnę…
***
Wzrok mgłą nienawiści zachodzi. Drapieżnik we mnie, otrząsa się ze snu, krzyczy, łaknie zemsty. Żądza krwi przyćmiewa zmysły. O Wszechpotężny Gaanie przyjmij ode mnie tą ofiarę, dając w zamian siłę. I wiem… jestem pewny… że mi nie odmówi. Nie dziś, nie tutaj.
Instynkt kieruje moim ciałem, ręka posłuszna pierwotnym siłom podąża w stronę zagrożenia, miecz wykuty w kuźniach Sargandu, tętni czerwienią jakby prosto z miechów kowalskich wyciągnięty. Syci się moją nienawiścią, pożąda krwi i krew dostaje. Ten odwieczny głód, choć na krótką chwilę zaspokoić – to jego jedyny cel. Jedz i pij. Ta uczta na Twą cześć została wydana. Ciało moje, bezlitośnie trenowane przez lata, instynktownie uchyla się od ciosu, by zaraz wyskoczyć do cięcia, pozbawiając łba kolejną kreaturę. Fontanna krwi, niczym tęcza. W głowię słyszę tylko obłąkany śmiech Gaana, dzika energia rozsadza moje mięśnie. Kolejny raz, cięcie, unik, doskok, cięcie…
***
Adrenalina rozsadza żyły. Szał berserkera. Ruchy tak precyzyjne, kontry tak szybkie, uderzenia tak zabójcze… Odpływam niesiony żądzą…
***
Już! Koniec.
Stoję pośród zwłok, kształtów, nie z tego świata, brodzę w tej brei po kolana, przedzieram się przez bezwładną masę kończyn, głów, wnętrzności, łapczywie chwytając kolejny haust powietrza.
***
Kolejna wioska… i to samo, i tak bez końca.
***
Stawiam gardą przed kolejnym ciosem, wolną ręką pętam niepokorne żywioły wiatru.
Dłoń drży, pulsuje. Jeszcze trochę, więcej, więcej …. O tak ! Energia kłębi się, syczy, wyrywa. Iskry wyładowań oplatają moją rękę.
Uwalniam moc.
Ciało kreatury, bezwładne, niczym rzucony kamień, roztrzaskuje się z głośnym hukiem o pobliską skałę. Tak!
***
Rzucam się na przód. Stopy wzbijają w powietrze grudki ziemi. Chwytam je, przygarniam niczym sierotę, otaczam miłością, wiarą, nadaję im kształt, są jak glina w rękach garncarza, posłuszne.
Uwalniam je.
Grunt drży pod stopami wybijając z rytmu plugawy pomiot, tnę na odlew.
***
Giną. Wszystkie. Bez wyjątku, bez litości… Czarna posoka wyznacza przebyty dystans.
Ile jeszcze?


Jak dla mnie ideał :)

“How long shall we mourn in the dark
The bliss and the beauty will not return
Say farewell to sadness and grief
Though long and hard the road may be”
Blind Guardian “Nightfall”

… czyli od czego by tu zacząć.

Jak mniemam Tolkiena raczej nikomu przedstawiać nie trzeba, Władcy Pierścieni również. Więc tylko gwoli ścisłości nadmienię, iż ów jegomość Pisarzem Wielkim jest, a książki jego (wszystkie, bez wyjątków) kanonem - i basta!
A czym gra „Władca Pierścieni LCG” jest. Ano kooperacyjną karcianką w świecie wykreowanym przez Wielkiego Pisarza, z miodnym trybem solo.

“It's hard and it's cruel
Will grace die in pain?
Will light ever rise again?”
Blind Guardian “Thorn”

… czyli o rozgrywce słów kilka.

Po szczegóły zapraszam do instrukcji, jednakże warto zaznaczyć, że tworzenie optymalnej talii sprawia frajdę niemałą. Zwłaszcza, że niektóre scenariusze potrafią być naprawdę brutalne ;) (swoją drogą, jak FFG oceniało poziom trudności poszczególnych przygód? – nawet Gandalf Biały w swej mądrości by nie pomógł).
A bohaterowie nasi po każdej przygodzie po kolana w posoce orków, goblinów i innego tałatajstwa unurzani, zbroje zgiełkiem bitwy przesiąknięte, miecze i topory stępione. A tuż za zakrętem – zasadzka! I znów do walki.
Widmo porażki w oczy zagląda z każdą nową kartą ze stosu przeciwności pociągniętą, iskierka nadziei tli się niemrawo gdzieś tam w oddali, gdy karta na rękę najdzie i combo jakoweś da się sklecić z mizernych zasobów.
A szale zwycięstwa to w jedną to w drugą stronę się chylą.
Kto wygra?

“Give it to me
I must have it
Precious treasure
I deserve it”
Blind Guardian “Into The Storm”

… o wykonaniu.

Co w pudełku?
Mamy cztery talie gotowe do gry (po kilku nieudanych podejściach do scenariusza, włącza się mały kombinator – to dodać, to wywalić, tego mi tu nie trza, a to ino mnie zawadza, za to tego mi było brak – no teraz to ja wam pokażę!) oraz trzy scenariusze.
Wypraska – w standardzie FFG – w moim przypadku od razu do kosza ;)
Wielkim plusem są przepiękne grafiki na kartach – chwała FFG, że nie poszli na łatwiznę tworząc filmopodobne imitacje postaci, tylko postawili na własną wizję artystyczną.

“In anger and pain
I left deep wounds behind
But I arrived
Truth might be changed by victory”
Blind Guardian “The Curse Of Feanor”

… podsumowując.

Jeżeli lubisz prozę Tolkiena i gry karciane – bierz w ciemno.
Niestety liczyć się trzeba ze sporym wydatkiem w postaci nieuniknionych dodatków, Podstawka to jednak za mało by coś efektywnego sklecić, a i przygód niewiela.

Wszystkie cytaty pochodzą z płyty Blind Guardian „Nightfall In Middle-Earth”


Jak dla mnie ideał :)

Może nie recenzja, ale jako fan Lovecrafta nie mogłem sobie odmówić :)

Ph'nglui mglw'nafh Cthulhu R'lyeh wgah'nagi fhtagn

I stało się…
Pękły pradawne pieczęcie strzegące wrót do naszego świata a "woń dobywająca się z nowo otwartych głębi była wprost nie do zniesienia".
I uświadomiliśmy sobie, że "ludzkość nie jest sama pośród wszystkich rzeczy na ziemi, których jesteśmy świadomi, bowiem z ciemności przybywają cienie i nawiedzają swoich wiernych".
"Po niezliczonych latach wielki Cthulhu był znowu wolny i spragniony uciechy". "Ta Rzecz bożków, zielona, lepka ikra gwiazd, obudziła się, aby domagać się swoich praw".
Bohater nasz więc – wraz z kilkoma śmiałkami - "zapuścił się bez przewodnika w czarne arkana koszmaru, z jakim jeszcze się w życiu żaden z nich nie zetknął".
Ale jakże tu walczyć, gdy "te Wielkie Stare Bóstwa (…) nie miały ciała ani krwi. Na początku swojej przygody nie wiedzieli, że wynurzą się z głębi ziemi czarne duchy, pokryte pleśnią i widmowe, pełne tajemnych wieści nagromadzonych w otchłaniach pod niedostępnym dnem oceanów".
Ze strzępów notatek pozostawionych przez dowódcę wyprawy dowiadujemy się o wszechobecnej grozie otaczającej naszych śmiałków: "Czyżbym dreptał na krawędzi kosmicznego horroru, nie do zniesienia dla człowieka?" I dalej: "(...) ale ja już nie zaznam spokojnego snu mając świadomość tych wszystkich okropności które czają się nieustannie poza życiem w czasie i przestrzeni, i wszystkich tych bezbożnych bluźnierstw ze starszych gwiazd, które drzemią pod wodami mórz, a które są znane i czczone przez wyznawców koszmarnego kultu, zawsze gotowych do ich wyzwolenia i wydostania się na świat (…)".
Lecz pomimo wycieńczenia i obrażeń, pomimo szaleństwa i grozy, niezłomnie poszukiwali wskazówek rozproszonych po całym świecie by stawić czoła Przedwiecznemu Złu: "Nie sposób opisać tej Rzeczy - nie ma słów dla takiej otchłani wrzasku i trwającego od niepamiętnych czasów obłędu, dla tak niesamowitych zjawisk będących zaprzeczeniem materii, siły i porządku panującego w kosmosie".
Niestety nie znamy zakończenia tej historii.
Czy śmiałkowie popadli w szaleństwo przygnieceni ogromem grozy, zaginęli wśród gór lub pustyń, czy też – znów cytując dowódcę wyprawy - "Angell zmarł, ponieważ wiedział za dużo albo mógł się dowiedzieć za dużo. Czy mnie to również czeka, zobaczymy, bo niewątpliwie ja także niemało się dowiedziałem…"

Powyższe opracowanie stanowi konspekt raportu „Eldritch Horror”.
Tylko do użytku wewnętrznego.

Polecam!

Wszystkie cytaty pochodzą z opowiadania „Zew Cthulhu” autorstwa H.P.Lovecrafta.


I.W.

Liczba recenzji: 58

Peter6667

Liczba recenzji: 97

Dustptb

Liczba recenzji: 7

Arek

Liczba recenzji: 26

Reifield/Bogey

Liczba recenzji: 150

__Marcin__

Liczba recenzji: 27

Jusko20

Liczba recenzji: 0