piatek_z_planszowka - recenzje

Jak dla mnie ideał :)

Wiecie, że to jest nasz pierwszy Escape Room, w który grałyśmy?!
I ja już już wiem, że nie ostatni!
Jeśli też nie mieliście okazji zagrać w tego typu grę to już pędzimy w wyjaśnieniami.
W pudełku mamy 64 ponumerowane karty (ważne, żeby były ułożone w kolejności!) i małe lusterko do pomocy.
Nie możemy napisać, że robimy dokładnie to, co jest napisane na kartach, ponieważ w "Escape Room w krainie czarów"... 𐌍𐌉𐌂 𐌍𐌉𐌄 Ꮭ𐌄𐌔𐌕 𐌕𐌀𐌊𐌉𐌄, Ꮭ𐌀𐌊𐌉𐌌 𐌔𐌉ę Ꮤ𐌙𐌃𐌀Ꮭ𐌄.
Spotkaj się z Szalonym Kapelusznikiem, Białym Królikiem i Kotem z Cheshire i rozwiązuj zagadki tak, by zdążyć uciec z Krainy Czarów na czas.

Świetna rozrywka dla jednej osoby lub dla grupy przyjaciół. My zaczęliśmy rozwiązywać zagadki w 4, ale na koniec zostałyśmy w 2 osoby. Magdzie nie do końca podszedł temat akurat tej gry, mi wręcz przeciwnie, bo bawiłam się naprawdę przednio. Zdołałam uciec, bez żadnych ❌ i nawet nie zauważyłam, kiedy wszystkie karty się skończyły. To na pewno nie będzie ostatni Escape Room, w który zagram!
Świetne kolorowe ilustracje, przyciągające wzrok.


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Jak dla mnie ideał :)

Prasa drukarska to maszyna służąca do masowej produkcji tekstów pisanych. Za jej twórcę w Europie uważa się Johannesa Gutenberga.
Naszym zadaniem w grze "Printing Press" od @grannagry będzie realizacja zleceń drukarskich, za których wykonanie zdobywać będziemy punkty.
Ale po kolei...

Na początku gry losujemy postać, którą będziemy grać. Każda z nich ma specjalną umiejętność, którą będziemy mogli wykorzystać, zazwyczaj raz podczas rozgrywki.

Następnie każdy z graczy losuje po trzy żetony symboli z woreczka.
Jeżeli już to wykonaliśmy, przechodzimy do gry. Na stół wykładamy ramki drukarskie (zawsze o jedną więcej niż jest graczy) wraz z płytkami drukarskimi. Po kolei, zaczynając od gracza z największą inicjatywą (o tu, tą cyfrą, która jest na kafelku postaci) wybieramy jedną z nich wraz z dopasowaną do niej wcześniej (losowo) płytką drukarską.

Rundy zaznaczamy na planszy przesłodką, drewnianą łapką kotka 🐾
W trakcie gry, co rundę będziemy wybierać z wyłożonych kart prasy drukarskiej, te które najbardziej nam pasują. Ostatni dobierający gracz otrzymuje jedną kostkę inicjatywy (te czarne małe sześciany), dzięki czemu w trakcie gry jej ilość u każdego z graczy się zmienia, co wiąże się również ze zmianą kolejności dobierania elementów. Na koniec każdej z trzech tur ramkę zamykamy w obszarze 3x3 i obliczamy punkty za wykonane zlecenia. Możemy również zdobywać dodatkowe punkty sławy ze znaczników premii.
Gra bardzo nam się podoba, poczynając od pudełka, na którym leży kotek (kociary! 🐱). Jest ciekawie wykonana, a dodatkowo ekologiczna, bo bez grama plastiku! Woreczek i łapka kotka są prześliczne 🤎 Przy samej rozgrywce trzeba sporo pogłówkować, by wykonać wszystkie zadania i zdobyć maksymalną ilość punktów.
Instrukcja napisana bardzo czytelnie, z przykładami, dzięki czemu zrozumiałyśmy ją od razu i nie miałyśmy właściwie do niej żadnych dodatkowych pytań.
Grając w dwie osoby, gra jest szybsza i dynamiczna. W cztery osoby musimy już dłużej czekać na swoją możliwość wyboru. Jeśli trafimy na graczy, którzy naprawdę muszę się długo zastanawiać to gra się trochę wydłuża.
Musimy zaznaczyć, choć nie korzystałyśmy z tej możliwości, że gra ma również opcję gry solo!
Jak już wspomniałyśmy trzeba trochę pomożdżyć, ale gra nie jest sama w sobie trudna. Często w nią gramy, bo też szybko się ją rozkłada. W pudełku mamy mniejsze pudełeczka, w których możemy pochować elementy gry. Dla początkujących fajna i łatwa do wytłumaczenia 😉


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Jak dla mnie ideał :)

"Neuroshima Hex 3.0" to taktyczna gra, której celem jest atakowanie Sztabu przeciwników i na koniec gry posiadanie, jak największej Wytrzymałości własnego Sztabu.
Akcja gry ma miejsce w posapokaliptycznym świecie zniszczonym wojną ludzi z maszynami. Każdy z graczy wciela się w jedną z czterech armii:
🔴 MOLOCH
🟢 POSTERUNEK
🟡 HEGEMONIA
🔵 BORGO
i otrzymuje 35 żetonów, którymi będzie grał oraz kartę pomocy, na której opisane są wszystkie dostępne żetony w danej armii, uwzględniając ich dostępną liczbę.

Na początku gry każdy ze Sztabów posiada 20 punktów Wytrzymałości. W trakcie gry, walcząc, będziemy je tracić, co zaznaczamy na naszych obrotowych licznikach obrażeń.
Zaczynając od pierwszego gracza, każdy kładzie na planszy swój pierwszy żeton, czyli Sztab.
Gracze będą mogli wybierać żetony do zagrania tylko z tych odkrytych przed sobą (reszta pozostaje odwrócona rewersem do góry). Po dobraniu do trzech, jeden żeton odrzucamy, a pozostałe możemy zagrać, zostawić na później lub odrzucić na stos odrzuconych.
Żetony armii dzielą się na żetony natychmiastowe, które po zagraniu, będą miały efekt natychmiastowy (tych nie układamy na planszy) oraz żetony planszy, które reprezentują jednostki naszej armii i kładziemy je na planszy, pozostają one tam do czasu, aż nie zostaną zabite.
Większość żetonów planszy posiada symbol z cyfrą 0-3, który określa jego Inicjatywę. Jest to bardzo ważne, gdyż w trakcie bitwy, żeton z wyższa inicjatywą szybciej zaatakuje swoich wrogów. Bitwa rozpoczyna się, gdy któryś z graczy wyłoży żeton bitwy (z żetonów natychmiastowych) lub gdy zapełni się ostatnie puste pole na planszy.
Atak wręcz oraz atak strzelecki o różnych siłach to działania, które wpływają niekorzystnie na naszych przeciwników. Pancerz występujący na żetonach zmniejsza o 1 siłę każdego Strzału, a sieć unieruchamia sąsiadującą jednostkę (wówczas umieszczamy na niej znacznik sieci).
Byc może traficie również na jednostkę, która posiada znacznik wytrzymałości. Oznacza to dodatkowy punkt wytrzymałości, a każda rana zadana tej jednostce oznaczana jest znacznikiem ran.
Dodatkowo w grze mamy 55 kart Hexogłówek, które można rozwiązywać nie mając akurat towarzyszy do wspólnej gry.
Bardzo ucieszyłyśmy się, kiedy okazało się, że będziemy miały okazję posiadać i nie raz zagrać w Neuroshime Hex. Słyszałyśmy i czytałyśmy o niej wiele pozytywnych opinii, więc mimo, że świat postapo nie jest jakoś specjalnie dla nas to chciałyśmy się przekonać o znakomitości tego klasyka na własnej skórze. Czy pozytywnie? Zacznijmy może od wykonania. Wydawało nam się, że gra będzie bardziej... 🤔 mdła? Że wzrokowo nas nie przyciągnie. Tu się myliłyśmy. Mimo, że są to czasy po wieloletnich wojnach, zniszczeń to nawet mamy tu jakieś intensywniejsze kolorki 😛 Podobają nam się też liczniki obrażeń, bo lubimy ten rodzaj oznaczania. Żetony oraz plansza dobrze wykonana.
Na dwie osoby jakoś nam gra nie przypasowała, ale próbowałyśmy kolejny, kolejny i kolejny raz. I trochę się polubiliśmy 😁 Jednak nie na tyle, gdy w grę graliśmy w czterech graczy. Wtedy naprawdę trzeba dużo myśleć, opracować strategię, wytrzymać i nie dać się zabić.
Nasze ogólne odczucia? Pierwsza, druga i trzecia rozgrywka może Wam się nie podobać. Samą grę, a może i świat z nią związany trzeba poznać. Z każdą kolejną rozrywką my co raz bardziej się do niej przekonujemy. Na więcej osób działa super, w dwie różnie to bywa.


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Jak dla mnie ideał :)

Ostatnia gra kafelkowa, która zasiliła naszą kolekcję to właśnie "Kakao"
Żebyście źle nie zrozumieli, nie chodzi tu o siedzenie i picie tego napoju! Tym razem to my będziemy wysyłać swoich pracowników, by zbierać kakao na plantacji i wymieniać je w odpowiednim momencie na monety.
Na początku gry każdy gracz wybiera jeden z kolorów, otrzymuje kafle pracowników, nosiwodę oraz planszę wioski.
Gracze po kolei dokładają po jednym kafelków do już leżących na stole. Celem gry jest zebranie na samym końcu, jak największej ilości złotych monet. Można je zdobywać sprzedając kakaowca. Kopalnia złota to też niezłe źródło dochodu. Nie możemy również pominąć wody - stawiając swoich pracowników koło niej nasz nosiwoda przesuwa się w wiosce, dzięki czemu zdobywa na koniec gry większą ilość monet. Jeśli Twoich pracowników będzie najwięcej przy świątyniach to również możesz się obłowić. I pozostają nam jeszcze takie szare krążki 🙂 Możemy je zdobyć w miejscu kultu Boga Słońca. Kiedy skończą nam się już kafelki dżungli, dzięki nimi możemy nadbudować swoje kafle pracowników i zyskać jeszcze więcej korzyści. Jeśli tego nie zrobimy to nic straconego, na koniec gry dostajemy za każdego (maksymalnie można mieć 3!) z nich jedną monetę.

Rozgrywka dwuosobowa szybka. Mamy wówczas więcej możliwości zdobycia monet. Uważamy, że grając w dwie osoby jesteś w stanie zaplanować sobie jakąś taktykę, być może skupić się tylko na jednej czy dwóch rzeczach w celu zdobycia monet. W więcej osób nie ma takiej możliwości, bo pozostali gracze mogą skomplikować nasze plany, kładąc kafelek dokładnie tam, gdzie to sobie zaplanowaliśmy 😈 Rozgrywka w większą ilość osób przynosi zdecydowanie więcej kombinowania. Najłatwiej zdobyć punkty za kakao tylko nie zawsze uda się je sprzedać 🙁 a wtedy nie dostajemy za nie nic.
Duża regrywalność. Bardzo prosto napisana instrukcja i nowym graczom naprawdę szybko można ją wytłumaczyć (duży plus).
Bardzo podoba nam się wykonanie i kolorystyka (wiadomo, że lubimy kolorki 😁). Świetna na dwuosobową rozgrywkę, jak i w większym gronie


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Jak dla mnie ideał :)

"Bestia Chaosu" to już kolejna książka paragrafowa i kolejna, z którą miałyśmy do czynienia.
Podczas przygody wcielasz się w tytułową bestie, i z każdą przeczytaną stroną dowiadujesz się coraz więcej na swój temat.
Na początku bełkoczesz, ale z każdą chwilą twoja mowa staje się coraz bardziej wyraźna i wkrótce pozwoli ci to rozszyfrować tekst.
Na Twojej drodze będą pojawiały się rożne stworzenia, będziesz toczyć walki ze stworami i tylko od losu rzutu kością zależy czy uda ci się wygrać czy też zostaniesz pokonany. Fajnym rozwiązaniem jest to, że na każdej ze stron widnieje symbol kości do gry, który zastępuje nam fizyczne kości.
Zręczność, wytrzymałość i szczęście oraz decyzję, które podejmiesz zadecydują o Twoim dalszym losie.
Dla nas jak najbardziej na tak. Fajnie jest decydować i wybierać drogę, którą się pójdzie, a w przypadku śmierci pomocna będzie mapa pamięci, którą będziemy tworzyć podczas gry. Książka bardzo wciąga, bo za wszelką cenę chce się dobić do końca i przetrwać.
Takie rozwiązanie jest idealnym połączeniem dla osób, które uwielbiają czytać, ale również lubią gry planszowe. Książkę możesz zabrać ze sobą wszędzie i w każdej wolnej chwili dołączyć do przygody.


Dobry, solidny produkt

Niby gra karciana, a jednak trzeba ułożyć Coatla 😀
Dobieraj fragmenty Upierzonych Węży i układaj je tak, aby zdobywać mnóstwo punktów z kart proroctw i świątyń. Karty te zawierają warunki, jakie trzeba spełnić by dostać punkty za swojego Węża. Czy to Ty ułożysz najwspanialszego Pierzastego Węża i zostaniesz nowym Arcykapłanem Azteków? Wszystko zależy od Twojej strategii!
Bardzo chciałyśmy kupić tę grę i nie wiem dlaczego tak długo zwlekałyśmy 🙈 Wreszcie udało nam się ją upolować jakiś czas temu na giełdzie gier używanych!
Musimy przyznać, że po zakupie byłyśmy nią bardzo zaaferowane i lądowała często na stole, teraz jednak kurzy się trochę na półce. Nie wiedzieć czemu! Chyba czas rozłożyć na stół i przypomnieć sobie zasady. Gra przyjemna, spokojna idealna na wieczorne posiedzenie. 🙂


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Jak dla mnie ideał :)

Zastanawiacie się pewnie czy tytuł tej gry coś oznacza? Jasne, że tak! Po spojrzeniu na okładkę my też myślałyśmy, że Uluk to ten wielki monument 🙈 Nieeee. Uluk to święty owoc, który rośnie na Świętym Drzewie Ulukowym powstałym z niebiańskich nasion oraz jest jednym z zasobów, z których będziemy tworzyć jedzenie 🥣
Głównym celem gry jest zdobycie, jak największej liczby Punktów Szczęścia, które możemy zdobywać w różny sposób.
Ta gra to typowy worker placement. Rozmieszczamy członków swojego plemienia (plemieńców) na akcjach planszy głównej, by później móc zbierać jedzenie, przetwarzać zasoby, pracować w Wiosce czy budować posągi. Nie zapominajmy jednak, że po każdej rundzie nasi plemieńcy muszą zostać nakarmieni, by mieć siłę do dalszej pracy!

Bardzo lubimy gry z tą mechaniką, więc z dużą dozą ciekawości do niej podeszłyśmy. Instrukcja napisana bardzo przejrzyście, każdy krok dokładnie opisany łącznie z przykładami, więc szybko przez nią przebrnęłyśmy. Do gry w dwie osoby użyłyśmy alternatywnych torów urodzaju, dzięki czemu w większą ilość osób gra była dla nas nieco inna. Świetne wykorzystanie żetonów zasobów! Nie ma dla każdego rodzaju jedzenia osobnego znacznika tylko tymi samymi oznacza się konkretne jedzenie na swojej planszy.
Musimy przyznać, że grając w dwójkę nie skupiłyśmy się w ogóle na budowaniu posągów. Po pierwsze nie przynosiły one dużo punktów (wolałyśmy świętować 🥳), a po drugie szkoda nam było zużywać tylu plemieńców na tę jedną akcję. Fajne jest to, że plansze plemion dla każdego z graczy nieco się różnią, co przy grze różnymi plemionami wprowadza różnorodność.
Gra nie jest trudna. Jeśli ktoś wchodzi w świat planszówek i lubi gry o takiej mechanice to, jak najbardziej! Dla wyjadaczy będzie to dużo lżejsza rozgrywka, ale mimo wszystko przyjemna. Autorzy zapewnili nam również tryb solo, także dla tych, którzy nie lubią użerać się z innymi też coś jest 😜 Plansza oraz komponenty dobrej jakości z ładnymi ilustracjami. Warto podkreślić, że twórcami gry są nasi rodacy
Na pewno nie raz wrócimy do "Uluka" i będziemy pokazywać ją naszym znajomym.


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Jak dla mnie ideał :)

Zazwyczaj owadów staramy się unikać, zwłaszcza pająków 😬 #arachnofobia
Jednak tutaj każdy z nich jest pożądany i potrzebny do otoczenia królowej w celu zdobycia wygranej.
Wiecie już o jaką grę chodzi? Jasne, że o "Rój"
Gra logiczna, w której naszym zadaniem jest otoczenie przez pozostałe owady, królowej 🐝 przeciwnika. Musimy jednak pamiętać, że każdy owad może się poruszać w inny sposób. Każdy z graczy w swojej rundzie wykonuje jedną akcję: dokłada swojego nowego owada lub porusza owada już leżącego. Atak na królową przeciwnika to nie wszystko, pamiętajcie również o obronie swojej!

Co to jest za wykonanie! Po otwarciu stwierdziłyśmy "o fajne, fajne". Ładnie wygląda, można grać na stole, na kanapie... Ale tak naprawdę dopiero, jak zabrałyśmy grę na plażę uswiadomiłyśmy sobie, że naprawdę możemy ją zabrać WSZĘDZIE! Karty? Porywał wiatr. Papierowe komponenty? Zalewał deszcz. Z tymi płytkami nie działo się kompletnie nic! W "Rój" możemy zagrać nawet podczas ulewy ☔ Co kto lubi 😅 Płytki owadów są na tyle ciężkie, że do gry tak naprawdę potrzeba tylko jakiejś płaskiej powierzchni, reszta nie stanowi problemu. W dodatku zapakowane są w worek, który możemy wziąć w rękę albo spakować w plecak.

Lubimy zagadki logiczne, bo czasami trzeba poruszyć te nasze szare komórki 🧠 Gra na pierwszy rzut oka wydaje się naprawdę prosta, ale w trakcie gry, przeciwnik może niezłe popsuć nasz plan otoczenia królowej jednym ruchem. Gra dwuosobowa, więc nawet jeśli przeciwnik trochę dłużej myśli nad swoim ruchem 🤭 nie jest to duży problem (chyba, że macie BARDZO niecierpliwych współgraczy).
U nas jeszcze nigdy nie skończyło się na tylko jednej rozgrywce, ale jeśli lubicie krótkie, nieszablonowe gry to będzie to odpowiedni wybór dla Was.


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Jak dla mnie ideał :)

Wybierzcie się dzisiaj z nami na poszukiwania Złotego miasta w grze "Wyprawa do El Dorado" 🥾👒
Na początku chcemy wspomnieć, że autorem gry jest Reiner Knizia. Czy musimy tu coś więcej pisać? Nas większość gier jego autorstwa porywa do świata gier i w tym przypadku jest tak samo.
Zawartość pudełka:
🔸płytki terenu, rynku,, blokad oraz płytki graczy
🔸żetony jaskiń
🔸talie startowe oraz karty wyprawy
🔸pionki poszukiwaczy
🔸znacznik gracza rozpoczynającego

Przed rozpoczęciem wszelkich działań stwórzcie Waszą trasę wyprawy. Możecie skorzystać z przykładów podanych w instrukcji albo stworzyć swoją, całkowicie indywidualną trasę. Na początku rozgrywki posiadacie talię startową. W trakcie gry będziecie zdobywać z rynku nowe karty wyprawy. Dzięki nim będziecie mogli wykonywać ruch swoim pionkami poszukiwaczy, wykonywać akcje specjalne albo kupować nowe karty.
Waszym celem jest dotarcie dwoma pionkami do bramy El Dorado! Nic prostszego, co nie? Na trasie wyprawy czekają na Was jeszcze rumowiska, obozy, w których będziecie musieli poświęcić swoje drogocenne karty albo góry, które są dla Was najwyraźniej zbyt wysokie i nie możecie na nie wejść 😉
Zastanawiacie się czy to już wszystko? Jeszcze nie opowiedziałyśmy Wam o jaskiniach, bo w wariant z nimi również możecie zagrać. Wówczas możecie na pola gór położyć żetony jaskiń i w trakcie gry zdobywać dodatkowe bonusy. Uwaga! Żetony jaskiń są jednorazowe!

Po otwarciu pudełka rzuca nam się w oczy cała feeria intensywnych kolorów. Dla nas to duży plus, bo w takie gry od razu chce nam się grać. Instrukcja jest bardzo przejrzysta i zasady są porządnie wytłumaczone. Bardzo podoba nam się to, iż mamy bardzo wiele możliwości ułożenia trasy wyprawy, dzięki czemu każda rozgrywka jest wyjątkowa i niepowtarzalna.


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Jak dla mnie ideał :)

Dzisiaj wracamy razem z Wami (albo dla Was 😉) do gry "Wyprawa do El Dorado", a konkretniej do jej pierwszego dodatku "Wyprawa do El Dorado. Demony dżungli" 🕷️
Wprowadza on do gry nowe elementy:
🔸karty: wyprawy, towarzyszy podróży, bohaterów, demonów
🔸płytki terenu oraz blokady
🔸żetony jaskiń
🔸znaczniki klątw
🔸bazę

Grę przygotowujecie podobnie, jak wersję podstawową dodając nowe elementy.
Dla graczy, którzy mieli już okazję zagrać w "Wyprawę do El Dorado" nowością są demony, klątwy i bohaterowie.
Podczas przygotowywania trasy wyprawy, dokładacie bazę, przy której leży stos bohaterów. Możecie pokierować swoich poszukiwaczy, by właśnie tam trafili, dzięki czemu do Waszej ręki trafi bohater, który może nieco pomóc Wam w drodze do Złotego miasta. To Ty musisz zdecydować czy chcesz zboczyć z drogi do bazy czy, jak najszybciej dojść do El Dorado bez pomocy innego bohatera.
Za to karty demonów to małe utrudnienie dla Was, bo są one zapychaczami Waszych talii, jednak możecie się ich w różny sposób pozbywać.
W dodatku mamy również nowe żetony jaskiń i co ważne? Jeśli dołączamy go do podstawowej wersji gry to zawsze gramy z wariantem z jaskiniami.
Pewnie Was jeszcze ciekawią te pola z demonami i znaczniki klątw... Oba są ze sobą powiązane i niestety nie ułatwiają dojścia do El Dorado, a wręcz przeciwnie. Jeśli znajdziesz się na polu demona, musisz wylosować znacznik/i klątwy, co, jak wiadomo nie przynosi nam nic dobrego.

Jak każdy dodatek to i ten bardzo rozbudowuje grę, ale nie odczuwamy przesytu nowości. W podstawowej wersji gry dotarcie do bram złotego miasta nie było zbyt łatwe, a z tym dodatkiem staje się jeszcze trudniejsze. Jednak klątwy są ciekawe i mogą pokomplikować dojście nie tylko Wam, ale i Waszym współgraczom.
Ciekawe ilustracje i nowe karty wyprawy wprowadzają większą chęć rywalizacji. Uwaga! Potrzeba trochę więcej miejsca na stole na rozłożenie gry 😉


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Jak dla mnie ideał :)

Tym razem ostatni dodatek, a właściwie dwa dodatki do gry "Wyprawa do El Dorado"
Jak wspomniałyśmy macie tutaj opcję 2in1, czyli dwa dodatki zamknięte w jednym pudełku (na ten moment tylko w Polsce możemy już zagrać w ten... właściwie III, czyli smoczy!).
"Wyprawa do El Dorado. Mokradła i Smoki" wprowadza do gry naprawdę sporo nowości. Ciężko nam było to wszystko ogarnąć na raz 🙈
Dodatek "Mokradła" zawiera aż 6 modułów i można je bez problemu łączyć z innymi dodatkami.
W głównej mierze dostajemy w nim najróżniejsze płytki, które podczas przygotowania gry umieszczamy na trasie wyprawy. Musimy uważać na czaszki, przez które możemy stracić kolejkę.
Bardzo podoba nam się moduł Rwącego nurtu, dzięki niemu mamy szansę pokonać drogę do Złotego miasta o wiele szybciej. W module Mokradła musimy zagrywać karty odpowiadające liczbie krokodyli (przypominam, że na ręce mamy tylko 4 karty, więc nie jest to takie proste!).
Najbardziej jednak urzekł nas moduł Świątynie, artefakty, które w nim występują od samego początku kojarzą nam się z owockami i zawsze będziemy je tak nazywać 😂
Oprócz tego wszystkiego jest jeszcze moduł, w którym wprowadzane są nowe karty.

I tak! To dopiero tylko jeden dodatek!!
W dodatku "Smoki" występują 3 moduły, który każdy wprowadza nowe elementy (Ej! Ale o to chodzi, nie?).
Nowe karty, nowe żetony jaskiń i 4 drewniane Smoki, które po przebudzeniu budzą postrach wśród poszukiwaczy.
Oprócz tego możemy próbować zdobyć żetony skarbu, które wprowadza nam właśnie moduł Skarbu. Co prawda musimy oddać karty z ręki, ale jest szansa na szybsze zwycięstwo! Dzięki skarbom będziemy mogli się przesuwać na trasie albo zebrać 4 żetony i wówczas zakończyć grę wygraną 🏆
Nie można zapomnieć o płytkach mgły, których zawartość po drugiej stronie będzie nas zaskakiwać w trakcie gry.
Myślę, że niczego ważnego nie pominęłyśmy, bo sami widzicie, że jest tego bardzo dużo. Na początku chciałyśmy się rzucić na głęboką wodę i zagrać od razu we wszystkie moduły, ale nic z tego. Dla nas było to zwyczajnie za dużo 🤯 Z jednej strony, po co aż tyle tego? Z drugiej, super, że mamy tyle wyborów. Możemy łączyć ze sobą różne moduły dlatego możemy wybierać to w co danym momencie chcemy zagrać, dzięki temu również każda gra może być inna.
Jeśli będziecie mieli okazję to naprawdę polecamy spróbować, my chcemy kiedyś połączyć WSZYSTKO razem, ale do tego będzie nam potrzebny zdecydowanie większy stół, bo na naszym to chyba tylko karty z rynku się zmieszczą


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Dobry, solidny produkt

W grze mamy 7 rund (jak wskazuje sama nazwa gry), każda z nich oznaczona jest inną kartą. Na początku każdy z graczy ma 4 karty na ręce. W swojej turze najpierw dobieramy piątą kartę (Co jest bardzo mylące! Bo kto dobiera karty na początku? 🙈), a później wykładamy je na środek. Każda karta oznacza, co innego. Wymiana karty z innym graczem, odrzucenie kart przez przeciwnika itd. Naszym celem jest zebranie czterech (w niektórych przypadkach trzech) kart o najwyższych wartościach. Taka osoba wygrywa grę!

Musimy szczerze przyznać, że byłyśmy lekko zawiedzione, kiedy zagrałyśmy w nią pierwszy raz. Rozgrywka minęła nam bardzo szybko i właściwie trochę nudno. Jednak grałyśmy wówczas tylko w dwie osoby. Nie chciałyśmy jej surowo oceniać zanim nie zagramy w więcej osób. Niedawno miałyśmy ku temu okazję i nasza ocena zmienia się o 180°! Świetnie się bawiliśmy grając w cztery osoby, rozgrywka nie jest taka krótka i o wiele ciekawsza. Ładne, proste, ale przyciągające oko grafiki. Bardzo szybko można zapamiętać, co dana karta oznacza. Malutkie pudełko, które można zabrać ze sobą wszędzie.
Podsumowując, według nas, dla dwóch osób nie, dla większej ilości osób jak najbardziej tak.


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Dobry, solidny produkt

Masz ochotę zagrać w grę, ale Twój kolega/Twoja koleżanka jest w pracy albo szkole, a mama gotuje obiad? Muduko ma na tę sytuację idealne rozwiązanie, które nas bardzo wciągnęło.
"Ptaki" to jednoosobowa gra logiczna.
Znajduje się w niej 60 zagadek, które poczatkowo są dosyć łatwe, natomiast z każdą kolejną zagadką zwiększają swój poziom trudności.
W "Ptakach" Waszym zadaniem jest ułożenie kolorowych ptaszków w odpowiedniej kolejności, według wytycznych na kartach.
Niby gra jednoosobowa, ale my się przy niej świetnie bawiliśmy grając w 4 osoby 😂 Każdy po kolei rozwiązywał jedną z zagadek.

Świetna rozrywka, poruszająca szare komórki 🧠 Można grać w nią jadąc autem, pociągiem czy nawet na łódce, bo ptaki umieszcza się na pudełku, dzięki czemu stabilnie się trzymają. Bardzo wciągająca!! Jak już zaczniecie rozwiązywać zagadki to szybko od tego nie odejdziecie. My sobie to dawkowałyśmy, bo szkoda nam było zrobić je wszystkie od razu.


Dobry, solidny produkt

Wyjeżdżasz samotnie w podróż, duże gry nie mieszczą Ci się do plecaka, a Twoi towarzysze są daleko od Ciebie?
Muduko ma na tę sytuację idealne rozwiązanie, które nas bardzo wciągnęło.

"Hotel" to jednoosobowa gra logiczna.
Znajduje się w niej 60 zagadek, które początkowo są dosyć łatwe, natomiast z każdą kolejną zagadką zwiększają swój poziom trudności.
W "Hotelu" Waszym zadaniem jest umieszczenie gości w pokojach hotelowych w odpowiedniej kolejności, według wytycznych na kartach.
Niby gra jednoosobowa, ale my się przy niej świetnie bawiliśmy grając w 4 osoby 😂 Każdy po kolei rozwiązywał jedną z zagadek.

Świetna rozrywka, poruszająca szare komórki 🧠 Niestety, w tym wypadku, gra musi być raczej na stabilnym podłożu, gdyż gości hotelowych wstawiamy do pudełka, przez co przy nawet delikatnych wstrząsach mogą się przesunąć lub przewrócić. Bardzo wciągająca!! Jak już zaczniecie rozwiązywać zagadki to szybko od tego nie odejdziecie. My sobie to dawkowałyśmy, bo szkoda nam było zrobić je wszystkie od razu.


Dobry, solidny produkt

"Co w puszczy piszczy?" to gra z dziecięcymi ilustracjami. Wydawać by się mogło, że właśnie będzie przeznaczona tylko dla młodszych graczy, ale starsi też muszą się trochę wysilić.

Czy umiecie porozumiewać się tylko dźwiękiem? Podzielcie się na drużyny. Jedna osoba z drużyny ma przed oczami kartę celu, a druga musi ułożyć kafelki zwierząt w odpowiedniej kolejności. Możecie się porozumiewać jednak tylko za pomocą jednego dźwięku!

Bardzo podoba nam się samo pudełko, które otwierane jest niestandardowo. W dodatku te słodkie, kolorowe zwierzaczki skradły nasze serce! 🥰 Ale co w puszczy robi chomik? 🙈
Nam nie przypadła ta gra do gustu. Może gdyby w naszym gronie byli młodsi gracze 🤔 Wyobrażam sobie, że dla dorosłych graczy to może być naprawdę dobra zabawa, jednak w wśród nas i naszych znajomych nie plasuje się wysoko na liście gier planszowych.
Jednak poziom trudności nie jest wcale taki łatwy, niech was nie zwodzą te słodkie oczka zwierzaków.

Więc podsumowując dla młodszych graczy bardzo fajna gra :)


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Jak dla mnie ideał :)

Jesteście fanami gier karcianych? A może lubicie gry z mechaniką deck-building? Mamy dla Was coś, co Wam się spodoba! "Shards of Infinity"
Wydawnictwo w oferuje nam 2in1, czyli grę podstawową, jak i dodatek "Relikty przyszłości".
Celem gry jest wyeliminowanie wszystkich pozostałych graczy poprzez odebranie im punktów zdrowia.
Na początku gry każdy z graczy wybiera jedną z czterech postaci, którą chce zagrać. Rozpoczynamy grę z liczbą 50 na licznikach zdrowia i różną liczbą biegłości, w zależności od bohatera, którym gramy.

W trakcie gry będziemy zagrywać karty, aby zdobywać zasoby. Pozyskane klejnoty służyć nam będą do rekrutacji Sojuszników i Bohaterów, a dzięki użyciu mocy będziemy mogli zadawać obrażenia wrogom. W trakcie gry będziemy również zwiększać swój poziom biegłości, by móc odblokować nowe zdolności kart.

Dodatek wprowadza nowe karty do talii Kart Centralnych, karty Reliktów dla każdej z postaci oraz opisane różne inne warianty rozgrywki.

Zostań ostatnim graczem, któremu pozostały punkty zdrowia, połącz tytułowe odłamki i zostań władcą Machiny Nieskończoności!
Na pierwszy rzut oka wydawało nam się, że gra może być nieco bardziej skomplikowana, ale po wdrożeniu się w zasady, jest właściwie lekka i przyjemna (mimo walki z przeciwnikami - bez rękoczynów! 😁). Nie potrzeba dużo czasu, żeby przeprowadzić rozgrywkę. Karty są czytelne i zrozumiałe (w innych grach miałyśmy "przyjemność" głowienia się, co dana karta może oznaczać). Sam mechanizm zaznaczania punktacji zdrowia i biegłości na kartach postaci też nam się podoba, jednak kółka są bardzo delikatne i lepiej mimo wszystko zapamiętywać swoje wartości.
Nie zawsze jest czas sięgnąć po grę, której rozgrywka trwa zdecydowanie dłużej, także (jeszcze raz) szybkość rozgrywki, dla nas na duży plus. Na swoją kolej też nie trzeba czekać długo, więc gra płynnie przechodzi od gracza do gracza.


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Dobry, solidny produkt

Wydaje Wam się, że te dodatki do "Stworów z obory", które Wam ostatnio pokazywałyśmy to już wszystko? Nic bardziej mylnego!
Wydawnictwo Muduko zapewnia nam jeszcze więcej rozrywki z najnowszym dodatkiem "Bestiarium Pauperum" 🐖
Nikt z Twoich znajomych nie będzie mógł przejść koło tej gry obojętnie lub powiedzieć "Nie gram, bo jest na zbyt małą ilość graczy" 😉
Karty specjalne to potwór i postać, które są totalnie puste! Daje nam to możliwość narysowania lub wydrukowania całkowicie indywidualnego, swojego potwora lub swojej postaci, co bardzo nam się podoba (ale nadal debatujemy nad tym, kto czym się zajmie 😁).
Dodatek można łączyć z pozostałymi dodatkami do gry, co daje nam podczas rozgrywki dużo więcej możliwości.
Można było zdobyć jeszcze Świniopak, który zapewniał nam 11 dodatkowych kart 🐽
Od samego początku bardzo dobrze bawiłyśmy się przy tej grze, a teraz mamy jeszcze więcej możliwości podkładania sobie świń, co nas baaaardzo zadowala 😜
Nie wiem czy mogę napisać, że wszystkie dodatki łącznie z tym mieszczą się do pudełka od podstawy, bo musiałyśmy mocno kombinować, a i tak nie do końca się zamyka 🙈 Proszę robić pudła z gumy! 😂


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Jak dla mnie ideał :)

Grając w "Palec Boży" brakowało Wam możliwości zagrania w jeszcze większą ilość graczy? Albo chcieliście zagrać wszyscy razem?
Nie ma problemu! To właśnie dla Was foxgames.pl przygotował taką możliwość.
"Kwiat wiśni" to najnowszy dodatek do gry "Palec Boży" 🌸
O rany, ile on wprowadza nowości!
Jak już na początku Wam napomknęłyśmy, ten dodatek wprowadza do gry dużo nowych rzeczy.
Jeżeli chcemy grać, jak do tej pory tyle, że z nowymi elementami, możemy dodać do gry nowe karty praw, bramę Torii i pałeczki, które swoją drogą bardzo nas zaciekawiły . W taki wariant udało nam do tej pory zagrać, bo byłyśmy we dwie. Grałyśmy również z poprzednim dodatkiem (przyp. "Kataklizm") i miałyśmy niezłą zabawę. Dobra, nie będę ukrywać, że pałeczki wygrały 😂 No, spróbujcie strzelać dyski pałeczki 🙈
Otrzymujemy możliwość zagrania również w wariancie kooperacyjnym. Jednak w tym wypadku nie możemy go łączyć z innymi dodatkami, a ilość graczy biorących udział to 2-4. Do gry wprowadzone są karty błogosławieństw i wyzwań oraz żetony demonów, i zmieniają się zasady gry. Realizujcie wyzwania i próbujcie powstrzymać demony Oni przed opanowaniem świata.
Możecie też zaprosić do gry większą ilość znajomych, bo już teraz będziecie mogli zagrać aż w 6 osób! Jednak musimy powiedzieć, że do tej opcji potrzebny jest również potrzebny poprzedni dodatek - "Kataklizm".
Wszystko mieści się w pudełku od podstawy, więc jest to super opcja. Minusem dla nas jest to, że bardzo ciężko odróżnić karty od poszczególnych dodatków, a nie zawsze możemy grać ze wszystkimi i wtedy trzeba się nieźle nagłówkować 🤔


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Jak dla mnie ideał :)

Pędzimy do Was z recenzją gry "Oryszalk"
Ile tam jest elementów to głowa mała, ale spokojnie, wszystko jest ładnie wytłumaczone i dołączone są woreczki strunowe (nie musimy wykorzystywać naszych zapasów 😛)
Zastanawiacie się pewnie, co to jest właściwie ten ory.. ory... ory co? Oryszalk! Już pędzimy z wyjaśnieniem. Oryszalk to metal, który był wydobywany na Atlantydzie, a swoją wartością nie przewyższał jedynie złota.
W tej grze to on jest ważny, ponieważ będziecie dążyć do stworzenia medalionów właśnie z jego bryłek, które mogą doprowadzić Was do zwycięstwa.
"Oryszalk" to gra strategiczna, w której każdy z graczy ma swoją planszę z wyspą. W czasie swojej tury umieszczamy na niej kafelki terenu i wykonujemy akcje takie jak wydobycie, wcześniej wspomnianego Oryszalku, rekrutacja Hoplitów, schwytanie stworzenia lub budowa.
Medalion z Oryszalku, wybudowanie świątyni albo przychylność tytanów - to dzięki temu możemy zyskać zwycięstwo w grze. Tylko pamiętaj! Żeby wygrać musisz się pozbyć wszystkich złowrogich stworzeń ze swojej wyspy.
Dużo się dzieje, ale wbrew pozorom ta gra jest naprawdę szybka i łatwa. Po pierwszej rozgrywce już nie potrzebowałyśmy instrukcji, a to już coś! Sama instrukcja jednak jest bardzo przejrzyście napisana i co jest dużym plusem, mamy skrót tury gracza na osobnej kartce, co na początku bardzo ułatwiło grę.
Co do wykonania gry, nie mamy się do czego przyczepić, plansze i pozostałe elementy gry dobrej jakości (jeśli mamy tu jakichś estetów - woreczki materiałowe się trochę gniotą 😉).
Pewnie takich Hoplitów i bryłki Oryszalku można by było zrobić w jakiejś wersji premium, a tutaj mamy już to w podstawowej wersji gry! I kolory, które przyciągają wzrok 😍 Ale nie, nie jest to dla nas najważniejsze.
Grałyśmy w 4 osoby, jak i 2, i w żadnej z rozgrywek niczego nam nie brakowało. Pomimo tego, że dużo się dzieje, kolejny gracz nie czeka długo na swoją kolej i gra jest płynna. Weźcie pod uwagę, że gra po rozłożeniu dla maksymalnej ilości graczy, zajmuje sporo miejsca, ponieważ sama planszetka gracza ma wielkość około kartki A4.


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

W porządku, bez rewelacji

"Walkie Talkie" to jedna z najszybszych gier, w które będzie Wam dane zagrać. Dzięki @wydawnictwo.muduko mogłyśmy się ostatnio sprawdzić się w karcianej grze kooperacyjnej.

W zależności od ilości graczy macie określony czas (30 sekund/os.) na zdobycie wspólnie, jak najwięcej gwiazdek. Po przeczytaniu zasad stwierdziłyśmy, że nie ma chyba prostszej gry (oprócz chińczyka 😜). Masz literę i masz kolor, wystarczy znaleźć hasło w tym kolorze i na tę literę. Luuuuzik 😀
Tak nam się wydawało, a gra wcale nie była łatwa. Wiecie, jak trudno w szybkim tempie znaleźć w głowie słowa, które pasują do kart? Albo nam uwierzycie albo w to zagracie - TRUDNO! 🙈
W dwie osoby gra była dla nas raczej nudna. Miałyśmy minutę na grę i połowę straciłyśmy na zastanawianie się nad hasłami.
W cztery osoby gra już się stała trochę ciekawsza, ale jednak nadal to nie jest dla nas TO COŚ.
Jest dobra na rozgrzewkę, zwłaszcza, że gra może trwać do 4 minut.


Losowość:
Interakcja:
Złożoność: