Ascalogan - recenzje

Przed rozpoczęciem gry w polską wersję polecam zajrzenie do oryginalnej instrukcji (np. na BGG) odnośnie talentów, ponieważ polska instrukcja jest pod tym kątem godna pożałowania :(


Świetna gra kooperacyjna :)

Mam nadzieję, że jakieś wydawnictwo postawnowi wydawać ją w Polsce i po polsku.


Jak dla mnie ideał :)

Długo nie mogłem się zdecydować czy wystawić tej grze 4 czy też 5 ze względu na fakt, że wielkim fanem euro gier nie jestem. Jednak CO2 ma w sobie to coś, co sprawiło, że chciałem w nie grać. Ma klimat! Siedząc kolejną godzinę nad partią nie czułem w ogóle, że walczę o punkty. Wszystkie akcje się ze sobą łączyły, nutka kooperacyjna sprawiła, że cisza towarzysząca większości gier euro się rozmyła. Dlatego też wystawiam 5 i wszystkim szczerze polecam!


Ktoś w poprzednich komentarzach wspomniał o bardzo ważnej rzeczy - ta gra nie porywa. Rozgrywka jest przyjemna, zasady są proste do wytłumaczenia, wykonanie stoi na bardzo wysokim poziomie. Jednak po kilku rozgrywkach gracze dochodzą do wniosku, że cały czas robimy to samo, a klimatu za bardzo nie czujemy. Dodatkowo występuje tutaj problem losowości skalowalnej. Im więcej graczy tym gra jest bardziej losowa, ponieważ nie jesteśmy w stanie dobrym zaplanowaniem podwójnej trasy zminimalizować straty powstałe przy kiepskich rzutach kością. Trasy zwyczajnie zbyt często się zmieniają. Jeśli chodzi o ocenę dla dwóch graczy, to daję 4/5 - solidny produkt, ale bez rewelacji. Natomiast dla większej ilości graczy będzie to niestety 3/5.


Według mnie ciężko nazwać Dixit grą planszową/karcianą. To bardziej rodzaj zabawy/rozrywki z użyciem kart. Trzeba jednak dodać, że zabawy pełną gębą. Jeszcze nie przytrafiło mi się, aby spotkanie podczas którego na stół trafiał Dixit się nie udało.


Alchemicy przebojem wdarli się czołowe miejsca gier planszowych wśród moich znajomych - kto zagrał, nabywał. To gra, w której według mnie każdy znajdzie coś dla siebie. Fani mechaniki worker placement - ponieważ jest to główny mechanizm planowania swoich akcji. Fani licytacji - przepychamy się, kto sprzeda swoją miksturę odwiedzającym nas bohaterom. Testując mikstury musimy podejmować niejednokrotnie ryzyko otrucia się. Ogłaszając nasze teorie, których nie jesteśmy pewni, musimy liczyć się z tym, że inny gracz ją podważy i stracimy reputację. Do tego dochodzi cała masa kombinowania i dedukcji przy odkrywaniu zależności między miksturami. Jakby tego było mało, to wszystko w naprawdę odczuwalnym klimacie! Jedna z lepszych gier, w jakie ostatnio grałem! Szczerze polecam!


Grę można zrecenzować w bardzo krótki sposób: świetna gra imprezowa. Jednak zaznaczyć trzeba, że nie dla każdego. Przede wszystkim gra nie sprawdzi się w gronie osób, które są nieśmiałe i preferują akcję nad rozmowami. Rozegrałem kilka partii w takim gronie i już więcej do tej gry nie wróciliśmy... Co nie zmieniło faktu, że przy najbliższej okazji w innym gronie ponownie trafiła na stół. Gdy trafi na właściwą ekipę zapewnia doskonałą zabawę na wiele godzin, pełną emocji i podejrzeń. Do tego naprawdę ładne wydanie, które przyciąga wzrok. Zasady, które tłumaczy się podczas otwierania pudełka. Co prawda pierwsze partie mogą być trochę drętwe ze względu na brak znajomości lokacji, ale naprawdę warto tej grze dać się "rozkręcić"!


Kupiłem tą grę ze względu na mojego bratanka, żeby mieć małą grę, w którą będę mógł z nim pograć i zabrać ją gdziekolwiek. Skończyło się tak, że w Kotobirynt grała cała moja rodzina. Wydanie jest fantastyczne, zaczynając od metalowej puszki, w której mieści się cała gra, a kończąc na ilustracjach na kartach. Sama rozgrywka również pokrywa się z tym, czego od tej gry oczekiwałem. Zasady są proste, przygotowanie bardzo szybkie, a sama gra to idealny filler pomiędzy poważniejszymi tytułami, sprawdza się również, gdy chcemy zagrać w jaką grę, a mamy mało czasu.


Świetna gra, która doskonale sprawdza się zarówno na imprezie, jak i w zaciszu domowym. Wyzwala w graczach pozytywne emocje i zdrową chęć rywalizacji. Niejednokrotnie Dobble lądowało na stole jako gra na rozkręcenie się i pozostawała na nim przez większość wieczoru. Jedynym minusem to fakt, że Dobble można "podciągnąć" pod kategorię Legacy - zwłaszcza podczas grania na imprezach - ponieważ każda ostrzejsza partia jest widoczna później na kartach.


Bang! Gra kościana to pozycja, która prawdopodobnie nigdy nie zniknie z mojej kolekcji. Gra jest świetnie wydana, zarówno jeśli chodzi o kości, jak i o karty postaci. Znajomi widząc te kości mają ochotę zagrać nie wiedząc nawet, o czym jest ta gra. Jest zdecydowanie szybsza i prostsza pod względem zasad od swojej karcianej, starszej siostry. Klimat pozostał jednak ten sam i naprawdę w czasie rozgrywki go czuć. Dedukcja kto jest kim; przekonywanie pozostałych graczy, że jest się kimś innym, niż w rzeczywistości; w końcu decyzje czy kości dają nam to, co potrzebujemy, czy ryzykujemy dalsze rzuty. Smaczku całej grze dodają karty postaci, które posiadają unikalne zdolności i z którymi rzeczywiście trzeba się liczyć. Gra ma tylko jeden "minus", który nie pozwala mi wyciągać jej na każdym spotkaniu ze znajomymi - jak raz zagramy, to każdy chce zagrać jeszcze raz i plany zagrania w coś innego trzeba odkładać na kiedy indziej :)


Jedna z większych niespodzianek, jakie nabyłem w tym roku. Kupiłem ze względu na cenę oczekując gry na kilka partii, która później trafi na półkę lub wymianę. Gra okazała się jednak bardzo przyjemna, o prostych zasadach i dosyć szybka. Jak to na karciankę przystało (plansze są tylko pomocnicze tak naprawdę, bo wszystkie informacje poza cenami zakupu/sprzedaży surowców mamy na kartach) jest dosyć losowa, jednak dzięki odpowiedniemu zarządzaniu zasobami możemy tą losowość trochę okiełznać dzięki wymianie kart na bazarze. Gra działa dobrze we wszystkich wariantach osobowych. Jeśli szukasz czegoś prostego do wytłumaczenia, pozwalającego jednocześnie na trochę pokombinowania, to polecam!


Jeden z bardziej udanych zakupów, jakie dokonałem w tym roku. Wielu moich znajomych określa Wojowników Podziemi jako "kooperacyjny Munchkin na planszy, ale zdecydowanie bardziej zabawniejszy";. Coś w tym jest. Na samym początku miałem obawy o to, jak gra przyjmie się wśród osób, które nie lubią się "powygłupiać" przy stole. Nie potrzebnie, gracze raz-dwa zarażają się pozytywnym nastawieniem od innych graczy. Ostatnio miałem okazję zagrać w firmie - nikt nie obawiał się jak zareagują inni widząc nasze podskoki i kucania - przygoda z humorem pełną gębą! :-)


Gra, na której chyba najbardziej się zawiodłem w tym roku. Oczekiwałem rzeczywiście Pandemii w szybszej wersji kościanej, tego klimatu, poczucia narastającego zagrożenia. Otrzymałem natomiast twór Pandemio podobny, w którym próżno szukać klimatu swojej starszej siostry. Kilka rozwiązań rzeczywiście zostało lepiej zaplanowanych niż w Pandemii, jednak jako całość pozostaje daleko w tyle. Oczywiście to moje odczucia, część osób, z którymi grałem naprawdę pokochała tą grę - to osoby, które nigdy wcześniej nie grały w oryginalną Pandemię i/lub preferują szybsze gry kooperacyjne. Polecam sprawdzić przed kupnem.


Gdy tylko usłyszałem, że Intryganci to połączenie Cytadeli i Listu miłosnego, bez zastanowienia zamówiłem swój egzemplarz. Muszę przyznać, że się nie zawiodłem. Jeśli chodzi o negatywną interakcję bije na głowę zarówno Cytadelę, jak i List miłosny. Możemy obrać jedną z dwóch strategii: staramy się wygrać partię poprzez wyłożenie 6 różnych postaci lub staramy się, aby przeciwnik przegrał (gdy będzie zmuszony wyłożyć postać, którą już posiada przed sobą lub Karła). Zazwyczaj stosuje się drugą strategię ;-) Gra jest dosyć szybka, choć pierwsza/dwie pierwsze partie mogą się trochę dłużyć ze względu na brak znajomości akcji postaci. Natomiast każda następna partia to już czysta przyjemność. Gra działa całkiem przyjemnie również na 2 osoby (zasady są zamieszczone na oficjalnym profilu Intrygantów na Facebook).


Kupiłem tą grę z myślą o graniu z żoną, która nade wszystko preferuje Carcassone. Z tego też względu nasze granie rozpoczęliśmy od wariantu familijnego, bez negatywnej interakcji. O ile żonie ten tryb przypadł do gusta, to ja miałem mieszane uczucia - zdecydowanie większe możliwości decyzyjne w stosunku do Carcassone nie przekładały się jednak na większą przyjemność z gry. Ta gra dopiero błyszczy w wariantach zaawansowanym i agresywnym, w które moja druga połówka już jednak nie chciała grać. Dlatego też grę polecam wszystkim, którzy lubią gry polegające na zarządzaniu kafelkami i nastawione na negatywną interakcję.


W porządku, bez rewelacji

Gra jest w porządku, jednak dosyć szybko się nudzi i bratanek długo się nią nie interesował.


Początkowo sceptycznie podchodziłem do tego tytułu - w końcu co może być zabawnego w szyciu koca. Okazało się, że wiele. Gra jest bardzo przyjemna i dostarcza wiele frajdy, a grałem w nią z naprawdę różnymi osobami. Bez znaczenia czy moim przeciwnikiem była żona, kuzynka, kuzyn czy znajomy w pracy. Wszyscy stwierdzali tak samo - ta gra w sobie to coś, co powoduje, że chce się w nią zagrać raz jeszcze. Do tego wydanie stoi na wysokim poziomie, a cena nie odstrasza. Jeśli szukasz ciekawej gry dla dwóch graczy to śmiało możesz zdecydować się na ten tytuł.


Początkowo sceptycznie podchodziłem do tego tytułu - w końcu co może być zabawnego w szyciu koca. Okazało się, że wiele. Gra jest bardzo przyjemna i dostarcza wiele frajdy, a grałem w nią z naprawdę różnymi osobami. Bez znaczenia czy moim przeciwnikiem była żona, kuzynka, kuzyn czy znajomy w pracy. Wszyscy stwierdzali tak samo - ta gra w sobie to coś, co powoduje, że chce się w nią zagrać raz jeszcze. Do tego wydanie stoi na wysokim poziomie, a cena nie odstrasza. Jeśli szukasz ciekawej gry dla dwóch graczy to śmiało możesz zdecydować się na ten tytuł.


Zacznę od tego, czego po się tej grze spodziewałem, bazując na swoim doświadczeniu ze Splendorem. Oczekiwałem bardziej zaawansowanego od wspomnianej gry tytułu (bazując na tematyce), w której nie do końca będzie czuć klimat, ale po każdej rozegranej partii moi współgracze będą chcieli zagrać jeszcze raz.

Zaawansowana bardziej jest, klimatu nie czuć prawie wcale, ale po dwóch partiach padła propozycja zagrania w coś innego...

Jeśli chodzi o wykonanie to oprócz kafli planszy nie ma się do czego przeczepić. Figurki są pierwsza klasa, nawet znaczniki punktów są eleganckie. Natomiast grafiki na kaflach planszy już na pierwszy rzut oka informują potencjalnych graczy, że jest to gra czysto abstrakcyjna. Nie to, że są brzydkie - po prostu różne tereny leżą koło siebie, w ogóle graficznie do siebie nie pasując.

Sama mechanika gry nie wprowadza niczego, co mogłoby mnie porwać. To samo dotyczy samej rozgrywki. Nie mogę powiedzieć, że jest ona zła. Coś tam robimy i na coś mamy wpływ (to w zasadzie główny plus dla mnie - oprócz początkowego rozstawienia planszy losowości w tej grze nie ma), ale to "coś" nie powoduje, że popędzam innych graczy, aby jak najszybciej wykonali swoje ruchy i tura wróciła do mnie.

Podsumowując, jeśli ktoś mnie poprosi, to w zagram, ale sam na pewno nie wyłożę tej gry na stół, gdy odwiedzą mnie znajomi (no chyba, że jeszcze jej nie widzieli i będę chciał się pochwalić rycerzami / budynkami). I chyba tylko z tego powodu gra pozostanie na mojej półce.

Moja ocena: 2+/5


Zasada urozmaicające rozgrywkę:

Po każdej skończonej rundzie gracz wybiera jednego wojownika na ręku (jeśli ma więcej niż jednego) i kładzie ją przed sobą, aby pozostali gracze widzieli jego układ. Nie dotyczy to karty, którą dobraliśmy w tej rundzie (po wystawieniu jakiegoś wojownika). Taką kartę odkrywamy na końcu następnej rundy.

Dzięki temu dochodzi do zdecydowanie większej interakcji.