ravras

Obserwowani

5 użytkowników

Obserwujący

9 użytkowników

Zobacz wszystkich

W tej grze denerwuje mnie oraniczony rynek kart do kupienia i brak planowania strategii bo jest ona narzucona przez dostępność kart na rynku. Wybór spośród teoretycznie 5 kart a praktycznie z 2-3 bo na resztę Cię nie stać (na początku) psuje całą zabawę. Gra zatem ogranicza się do kupowania kart 1, max 2 kolorów by można było marzyć o stworzeniu zależności dającej dużego kombosa mogącego unicestwić umysł współgracza. Gra przeciętna z bardziej przyjaznymi grafikami niż w Star Realmsie. Na plus można zaliczyć brak tekstu na kartach. Ikony akcji są ułatwieniem i po drugiej rozgrywce już intuicyjne. Instrukcja okropna - do poprawki, a przecież zasady nie za trudne - ograny 11latek daje radę.


Ta gra mnie męczy. Mechanizm wymaga ciągłego myślenia a nie daje nic w zamian. Zero emocji, zero tematu, zero chęci do kolejnego zagrania. Rozczarowany jestem grą roku i tymi zachwytami nad Splendorem.


Gra o punktowaniu za pomocą kafli. Jak dla mnie gra taka sobie. Uważam, że pierwowzór: Carcassone jest mimo wszystko ciekawszy dla graczy początkujących bo tam układasz teren z zamkami w roli głównej. Masz udział w tworzeniu mapy. W Kakao jest tylko tak zwana szachownica - układanie na przemian kafli mepli z kaflami dżungli. Takie suche zliczanie punktów. Jak dla mnie nuda.


Gra dla większej ilości osób bo rozgrywka dwuosobowa nie wyzwala emocji. Mi osobiście przynosi frajdę samo budowanie statku, a już mniej sama przygoda. Trochę jak dla mnie zbyt mało myślenia. Mieszanka układanki z grą bardzo losową typu "chińczyk". Z tą różnicą że los sprzyja lepszym konstruktorom.
Galaxy jest bardziej zabawką niż grą i w tej roli się najlepiej spełnia. Zwłaszcza wśród nastoletnich chłopców (tematyka) - wśród dorosłych, doświadczonych graczy niekoniecznie.


W Colt Expressie zakochałem się od pierwszego zagrania. Ta gra jest jak tworzenie aplikacji. Najpierw "piszesz" program wykładając karty akcji, a później go wdrażasz w życie. Życie okazuje się nieprzewidywalne i brutalne (jak na dzikim zachodzie) i weryfikuje twoje starania w konfrontacji z innymi programistami (kowbojami). Wygrywa ten programista który popełni najmniej błędów - bezbłędny program zarabia najwięcej kasy.
Kocham tę planszówkę za klimat, dedukcję, za to że świetnie ćwiczy pamięć, za bezpardonową walkę, wielką grywalność, nieprzewidywalność i kupę śmiechu. Gra szybko się nie nudzi bo każda rozgrywka jest inna dzięki kartą rund i cechom specjalnym naszych rabusiów, no i po napadzie mamy chęć rewanżu. W grze rządzi zasada: czym więcej graczy tym większa frajda - galimatias. Niestety o wygranej często przesądza los (największy i jedyny minus tej gry), jeśli jednak masz dobrą pamięć to jesteś w stanie odtworzyć sobie w głowie przebieg rozgrywki. Oczywiście zdarzają się luki w pamięci (tunel, Ghost) ale na tym cała zabawa polega, a pechowi w doborze kart można pomóc unikając postrzałów (fajny pomysł z zaśmiecaniem sobie talii - jak np. w ulubionym Dominionie). Polecam 10/10.


Bobaz

Liczba recenzji: 170

Nightbomber

Liczba recenzji: 243

Komix

Liczba recenzji: 89

Leser

Liczba recenzji: 122

Joanna

Liczba recenzji: 59

Doris

Liczba recenzji: 267

felipone

Liczba recenzji: 111

Ascalogan

Liczba recenzji: 42

Dagna

Liczba recenzji: 79

Pianandrill

Liczba recenzji: 7

Piotr

Liczba recenzji: 4

Wazka

Liczba recenzji: 231

Olo

Liczba recenzji: 5

AcidRock

Liczba recenzji: 50